Facebook Google+ Twitter

32. Rawa Blues Festival już za nami. Blues ciągle się rozwija

Współautorzy: Damian Leciak

Po raz kolejny gwiazdy i publiczność katowickiego festiwalu udowodniły, że Rawa Blues to nie spotkanie stowarzyszenia umarłych bluesmanów, a żywy dowód na ciągły rozwój tej muzyki.

Podczas koncertu na małej scenie / Fot. Damian LeciakNa jeden dzień w roku, katowicki Spodek zamienia się w światową stolicę bluesa. Nie bez powodu - bo Rawa Blues to największa tego typu impreza muzyczna "pod dachem". Przyjeżdżają z całego kraju a nawet z zagranicy, ponieważ każda edycja obfituje w niepowtarzalny repertuar. Nie inaczej było w ostatnią sobotę. Wystąpili: Robert Cray, Eric Sardinas & Big Motor czy Roomful of Blues.

Ale nim oni pojawili się na głównej scenie, na jej mniejszej siostrze odbywał się konkurs dla młodych zespołów bluesowych. Ta "rozgrzewka" dla publiczności, a szansa dla adeptów trudnej sztuki muzycznej stała się już stałym elementem kolejnych edycji festiwalu. Ponad 6 tysięcy fanów bluesa w przerwie między koncertami, mogło obejrzeć wystawę fotograficzną, zaopatrzyć się w płyty festiwalowych wykonawców czy zatrzymać się przy kawiarence poetyckiej. W jej ramach powstaje sztuka ściśle związana z bluesem - obrazy, wiersze czy teksty piosenek. Organizatorzy Rawy z każdym rokiem kładą spory nacisk na ciągły rozwój, trwającego już 32 lata święta muzyki rodem znad Missisipi.

Podczas koncertu na głównej scenie / Fot. Damian LeciakSporym aplauzem został przyjęty na głównej scenie Krzysztof Rybarczyk, wraz ze swoim bandem Dr Blues & Soul Re Vision. Sensację wywołała niezwykle piękna i utalentowana gitarzystka basowa, Joanna Dudkowska. Niezwykła barwa głosu Dr Bluesa połączona z bardzo rytmicznym graniem, szybko porwała gości festiwalu. Blues z całkowicie innej strony pokazał Harmonijkowy Atak, którego nazwa wskazuje na pewien, bardzo ważny w tej muzyce instrument. Wirtuozi harmonijki dali popis profesjonalizmu i ducha rodem z jam session. Furorę na scenie głównej zrobił The Reverend's Peyton Big Damn Band, z charyzmatycznym Joshem Peytonem na czele. Zmieniający co piosenkę gitarę i z bardzo długą, acz zadbaną brodą czarował publiczność. Podobnie jak jego żona, Breezy Peyton grająca na tarce do prania. Grupa bardzo wesołych i zgranych facetów z Roomful of Blues, przestawiła instrumentalny-wokalny miszmasz bluesowy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

A dziękuję bardzo - oczywiście, to działa również w drugą stronę ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kawał naprawdę dobrej muzyki. Relacja oczywiście na 5+.
Piotr, miło było Cię poznać osobiście , pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.