Pozycja materiału w rankingach:
Liczba wypadków, które mają miejsce na polskich drogach jest przerażająca. Liczne akcje społeczne nie rozwiązują problemu. Czy korzystając z dróg, dbamy o bezpieczeństwo swoje i innych uczestników ruchu?
Stałym elementem, który nasuwa nam się na oczy podczas przemieszczania się po polskich drogach jest widok przydrożnych krzyży. Znajdują się nawet na pozornie prostych odcinkach: jedne przystrojone i zadbane, inne zapomniane. Postawione przez rodziny zabitych ku pamięci ofiar nierozważnej jazdy, a także ku przestrodze innych kierowców. Czy mijając kolejny przydrożny krzyż, nachodzą nas refleksje dotyczące bezpieczeństwa na naszych drogach? Czy budzi się w nas odpowiedzialność za nasze zdrowie i życie oraz za innych uczestników ruchu? A może jakiś "głosik w naszej głowie" szepcze nam lub krzyczy: JEDŹ OSTROŻNIE!
"Na prostej drodze" - wzdychamy, patrząc na auto, które zatrzymało się na drzewie - ostrożnie omijamy miejsce wypadku, gdzie dojechała już policja i pogotowie. Następnym razem zastanowimy się dwa razy, zanim przyciśniemy w tym miejscu pedał gazu. Zobacz także:
Artykuły
(86)
Galerie
(12)
Średnia ocen
(4.71)
Wiek: 24 | Miejscowość: Zabrze / Częstochowa | Kraj: Polska
O mnie: Literki to moja pasja. Kocham je składać, układać i przekładać - tzn. czytać co tylko wpadnie w ręce, pisać ciekawie i grać w scrabble.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Wojciech Grzesiak 29.03.2008 11:47
Moim zdaniem prędkość jest tylko jednym z wielu czynników i na dodatek najłatwiej na nią zrzucić winę... a nie mówi sie nic na temat złego stanu dróg, czynnika ludzkiego, kiepskiego stanu technicznego samochodów, które obecnie są na potęgę sprowadzane z zachodu i nie zawsze spełniają normy techniczne konieczne do tego, aby dopuścić je do ruchu. Poza tym polecam książkę Sobiesława Zasady "Prędkość bezpieczna", która mówi, ze bezpieczna prędkość nie jest prędkością, z którą nakazuje jechać znak i dla każdego jest ona inna. Nie mniej jednak ostrzegać należy więc +
Tomasz Mazur 31.12.2007 00:31
Zwolnij!!!...hmm...trudne...ale do zrealizowania;-)
(+)
Paweł Jędrasiak 30.12.2007 12:02
Mowi się, ze powyzej 130km/h jedzie z nami Sw. Piotr.
Agata Pańczyk 04.08.2007 13:06
ten numer 112 to jest jakaś pomyłka. A czemu okres oczekiwania taki długi... lidzie nieotrezbnie wzywają pogotowie, te numery służą niektórym do zabawy. A gdzieś może przez czyiś głupi dowcip umiera człowiek.
Urszula Agata Marczewska 04.08.2007 02:03
Ja mam za soba ciezki wypadek spowodowany przez pijanego kierowce pedzacego ciezarowka. Do tej pory mam opory przed jezdzeniem samochodem. Prawo jazdy lezy w szufladzie...
Jan Kowalski 04.08.2007 01:54
(+) Przerażające są również inne fakty. Dziś byłem świadkiem wypadku: samochód potrącił przebiegającego na czerwonym pieszego. Natychmiast wyciągnąłem telefon i wybrałem numer 112. "Czerwoną słuchawkę" wcisnąłem, gdyż po chwili zatrzymał się przypadkowy patrol policji, którego załoga zawiadomiła karetkę i rzuciła się do pomocy przy reanimacji. Odruchowo spojrzałem na ekran: oczekiwanie na połączenie z dyżurnym trwało 2:06. Nie doczekałem się. Potrącony człowiek zmarł, od samego początku nie dawał znaków życia - ale gdyby jeszcze możnaby mu pomóc? I gdyby ten przypadkowy patrol się tam nie znalazł? Ile trzebaby było czekać na kontakt z policją, pogotowiem?
Mariusz Wójcik 03.08.2007 22:19
Najbardziej przerażające dla mnie jest to, że niezależnie od ilości społecznych reklam, krzyży przy drogach, wystaw drastycznych zdjęć z wypadków (jak choćby ta w Poznaniu), sytuacja i tak nie ulegnie zmianie, nie zmieni się nic ,statystyki dotyczące ofiar śmiertelnych nie zmniejszą się ,a wręcz przeciwnie - będą rosły. I to mnie najbardziej przeraża. Niestety.
Piotr T. Bogdanowicz 03.08.2007 22:00
Bardzo duży + za poruszenie odwiecznego problemu naszego społeczeństwa.
Google uczciło urodziny twórcy syntezatora. Zagraj na Moogu
(odsłon: +3122)