Facebook Google+ Twitter

35 lat temu dwóch Polaków dokonało niemożliwego. Wielicki i Cichy zdobyli Mount Everest zimą

17 lutego 1980 r. Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy, jako pierwsi ludzie historii zdobyli zimą ośmiotysięcznik. Himalaiści weszli wówczas na Mount Everest. Zdaniem kolegów Polacy dokonali wówczas niemożliwego.

 / Fot. By Bogdan Jankowski [Public domain], via Wikimedia Commons„Gdzie jesteście, odbiór?” - dopytywał przez radio zdenerwowany Andrzej Zawada, kierownik polskiej zimowej wyprawy na najwyższą górę świata. „Na szczycie Everestu” - usłyszał w odpowiedzi. Był 17 lutego 1980 roku.

Po II wojnie światowej Polacy zaczęli jeździć w Himalaje późno. Wydawało się wręcz, że zbyt późno, aby dokonać czegoś znaczącego. Wszystkie ośmiotysięczniki były już zdobyte. No chyba, żeby spróbować zaatakować je zimą. Tyle, że to uchodziło za niemożliwe. Tak twierdził chociażby Edmund Hillary, pierwszy zdobywca Everestu. Jego zdaniem wejście na ten szczyt zimą było niewykonalne. Andrzej Zowada, istna „lokomotywa” polskiego himalaizmu w latach 70. i 80. XX wieku uważał jednak inaczej. Przekonał rząd Nepalu do wydania zgody na próbę zimowego wejścia na ten szczyt i pod koniec tegoż roku do Azji wyjechała polska ekspedycja. Już na starcie była nieco spóźniona, bo pozwolenie obowiązywało od 1 grudnia, a tymczasem alpiniści jeszcze w połowie miesiąca byli w Polsce.

 / Fot. By Mount_Everest_as_seen_from_Drukair2.jpg: shrimpo1967 derivative work: Papa Lima Whiskey 2 [CC BY-SA 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/Rzutem na taśmę do składu (z listy rezerwowej) dołączył Krzysztof Wielicki, któremu Zawada zaproponował udział w wyprawie kiedy okazało się, że nie może w niej wziąć jeden alpinista z „listy podstawowej”. Wyścig z czasem towarzyszył tej wyprawie zresztą do samego końca. Pozwolenie od rządu nepalskiego wygasało 15 lutego i w ostatnim momencie udało się je przedłużyć o dwa dni. Najwyższą górę świata należało zdobyć do 17 lutego, albo... zwijać bazę. Wielicki z Cichym zdążyli. 17Lutego ok. godziny 14.25 zameldowali, że są na wierzchołku Everestu. Gdy koledzy z położonych niżej obozów zorientowali się, co się stało w radiotelefonie rozległy się oklaski.

Czytaj także: Efekty specjalne z filmu Interstellar pomogą astrofizykom zbudować modele czarnych dziur?


Na szczycie Polacy zostawili różaniec podarowany przez matkę Stanisława Latałły, który w 1974 roku zginął podczas wyprawy na Lhotse. Oni także znaleźli „przesyłkę” od poprzedniego zdobywcy, którym był amerykański wspinacz Rey Genet (wszedł on na Everest latem 1979, ale zginął podczas zejścia) – była nią karteczka z adnotacją „For a good time call Pat Rucker 274-2602 Anchorage, Alaska, USA”. Jak można usłyszeć od uczestników tamtej ekspedycji był to namiar na ... pewną prostytutkę.

Źródło: AIP

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.