Pozycja materiału w rankingach:
Dzisiaj o godzinie 17 w całej Warszawie zawyły syreny. Kiedy to się stało byłam na placu przy Metrze Centrum - byłam i bardzo zawiodłam się postawą ludzi dookoła.
Na wielkim telebimie można było zobaczyć obchody 63. rocznicy Powstania Warszawskiego na Powązkach przy pomniku Gloria Victis. Tam byli głównie przedstawiciele rządu i powstańcy, na placyku przy stacji metro centrum byli zwykli, szarzy obywatele, którzy powinni pamiętać o śmierci swoich przodków walczących w powstaniu. Jak było w rzeczywistości? Faktycznie już w drodze na placyk widziałam, że większość osób nie brało rozdawanych biało-czerwonych chorągiewek ze znakiem Polski Walczącej. Tak jakby identyfikowanie się z tak ważnym wydarzeniem jak 63. rocznica wybuchu Powstania była dla nich ogromnym wstydem.
Pod stacją metra było sporo ludzi, ale nie każdy zatrzymał się kiedy zawyły syreny i prezydent ogłosił minutę ciszy dla pamięci poległych. Odniosłam wrażenie, że część osób przebiegających wręcz przez plac, w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie dzisiaj święto. Opuszczali głowy i gnali dalej w codziennej pogoni. Zaraz po minucie ciszy został puszczony hymn narodowy. Byłam bardzo rozczarowana kiedy zobaczyłam, że wszystkie osoby, które poświęciły minutę swojego cennego czasu dla upamiętnienia ofiar powstania nie były w stanie poświęcić jeszcze paru chwil na odsłuchanie "Mazurka Dąbrowskiego"...Zobacz także:
Artykuły
(37)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.88)
Wiek: 23 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Paweł Mazur 02.08.2007 22:51
Kamila ale to błędne podejście, nie można uogólniać
Maciek Łaski 02.08.2007 19:16
+ za poruszenie tematu,
...na pohybel Tym którzy maja gdzieś historie i to co zrobili dla Nas Ci ludzie ...
Łukasz Stafiej 02.08.2007 16:27
Plus.
Ale, prosze, nie zaczynajcie dyskusji o 'prawdziwych' Warszawiakach i najezdzcach, bo to takie same snobowanie sie, jak chwalenie sie, ze 'jest sie z Warszafki' (choc sie tam studiuje od 2 lat:). Moja rodzina pochodzi z Warszawy (tej przedwojennej), a dziadek walczyl w PW, ale nie czuje, zeby mnie to jakos specjalnie upowaznialo do glebszego przezywania jego rocznicy.
Marta Wieszczycka 02.08.2007 15:24
A przy pałacyku Michla była cisza.
I to było strasznie przykre.
Ci którzy znają historię Powstania wiedzą, czemu to miejsce jest tak ważne. Budynek oczywiście już nie istnieje, ale teraz jest tam obelisk upamiętniający walki.
I NIC ale to kompletnie nic nie było słychać. Żadnych syren. Zatem i ruch nie zamarł.
Przykro, że akurat w tym miejscu nie zadbano o syreny. Ponoć w zeszłych latach syreny były zamontowane na Fotonie i nigdy nie było takich problemów, a teraz budynek przejęła prywatna uczelnia i może przy okazji remontu je zdemontowała? Nieważne. Przykre, że właśnie w tym miejscu... w końcu miasto mogło je gdzieś przenieść.
Mój mąż był w tym samym czasie na Pradze i tam syreny były świetnie słyszalne nawet w szczelnie zamkniętym (z powodu klimatyzacji) biurowcu.
Kamila Łazowska 02.08.2007 13:59
Nie przemawia za mną nienawiść, ale złość poniekąd tak. Śmiem twierdzić, że raczej osoby z tych 5% nie mogłyby się wczoraj nie zatrzymać i nie zastanowić nad wydarzeniami sprzed 63 lat, ponieważ sama należę do tych 5% i wiem, jakie wczoraj uczucia mi towarzyszyły. A jeśli któryś z potomków Powstańców nie zechciał się wczoraj zastanowić nad historią, którą tworzyły ich rodziny to można im tylko współczuć.
Paweł Mazur 02.08.2007 13:27
i moment, a skąd wiecie, że to nie właśnie te 5% ? Zakładacie coś z góry, a przemawia przez Was złość, nienawiść? Bo ja tego nie rozumiem.
Paweł Mazur 02.08.2007 13:25
Marcinie, ciekawe rzeczy mówisz, bo u mnie od około 10 lat takie coś miało miejsce, w Rzeszowie to samo, chociaż tam krócej, jakieś 6 lat.
Autor usunął profil 02.08.2007 10:56
Warszafffskie buraki i tyle. Importowani ze wsi czy innych miast, mają gdzieś historię miejsca, w którym studiują i zarabiają pieniądze. A potem wyjeżdżają na wakacje i śmią mówić o sobie, "z Warszawy jestem". Nóż w kieszeni się otwiera.
Jedna minuta w roku, a oni nie mogą jej poświęcić. U mnie w pracy byłam jedyną osobą, która o 17 podniosła tyłek z krzesła. Ci, którzy wstali, zrobili to tylko po to, żeby podejść do okna i zobaczyć czy samochody na ulicy się zatrzymają.
Kamila Łazowska 02.08.2007 10:38
Gosiu brawo za wrażliwość. Mi też przeszkadzała wczorajsza obojętność wielu ludzi na zaplanowaną minutę zadumy. Chciałabym jedynie zwrócić uwagę na jeden merytoryczny błąd w Twoim tekście. Nie można powiedzieć, że osoby, które się nie zatrzymywały są potomkami osób, które walczyły w Powstaniu Warszawskim (chodzi tu o zdanie "na placyku przy stacji metro centrum byli zwykli, szarzy obywatele, którzy powinni pamiętać o śmierci swoich przodków walczących w powstaniu."). Jedynie 5% Warszawiaków jest potomkami osób (lub tymi właśnie osobami), które mieszkały w Warszawie jeszcze przed wojną i które walczyły w Powstaniu. Reszta, czyli 95% to przyjezdni. Może ci wszyscy przyjezdni po prostu nie umieją zastanowić się nad sensem tamtych dni i nie czują się powiązani z naszym miastem na tyle, by docenić czyny Powstańców...
Mariusz Maniak 02.08.2007 10:31
Wczoraj jechałem z żonką samochodem z Gorzowa do Wrocławia, elegancko nastawiliśmy budzik żeby sie zatrzymać o czasie, dojechaliśmy bodajże do Świebodzina - a tam kraksa i korek. W stronę Wrocławia był na szczęście nieduży, ale do granicy z Niemcami - jakieś kilka kilometrów chyba... Wybiła siedemnasta - zatrzymujemy się na poboczu a po drugiej stronie drogi ludzie czekający na możliwość dalszej jazdy. My uczciliśmy z wyboru, oni z musu, ale tak naprawdę - to chyba nikt nie pamiętał o godzinie W...
Na cętce źrenicy i w obiektywie: owady i bezkręgowce (2)
(odsłon: +135)