Facebook Google+ Twitter

37. JST: Katastrofa Hindenburga w eterze

Słuchowisko radiowe na scenie - to propozycja Hermetycznego Garażu na 37. Jeleniogórskie Spotkania Teatralne.

Współcześnie, radio jest jednym z wielu nośników informacji. Gra do kotleta, wypełnia ciszę w czasie podróży. Dawniej pełniło rolę najważniejszego medium, ale przede wszystkim zapewniało rozrywkę i spotkanie z kulturą na najwyższym poziomie. Lata trzydzieste, ubiegłego wieku, to w Stanach Zjednoczonych „Golden Age of Radio”, czyli złoty wiek radia. W tym czasie rozgłośnie takie jak CBS, WGN czy NBC nadawały m.in. spektakle radiowe. Od komedii, przez dramat, po kryminał. Audycje takie jak „Wojna Światów”, oddziaływały na wyobraźnie odbiorcy. To nie było tylko słowo, lecz teatr dźwięku.

Przed południem, popołudniu i wieczorami, przy odbiornikach radiowych zasiadały miliony amerykanów. Foley men, czyli imitatorzy dźwięku, za pomocą sprzętów domowego użytku, ożywiali martwą głębie słowa. Dodawali tło do sytuacji, dźwiękiem dopowiadali gesty, ruchy, czynności. Dwie listewki, uderzane w odpowiedni sposób, jedna o drugą, imitowały strzały pistoletów, a zatrzaskiwanie walizki do złudzenia przypominało zamykanie drzwi samochodu. Wszystko odbywało się na żywo. Nie sposób było oderwać się od odbiornika. Po złotym wieku pozostały tylko wspomnienia…

Warszawsko-wrocławska grupa Hermetyczny Garaż, składająca się z muzyków zespołu Karbido i utalentowanych aktorów Wrocławskiego Teatru Polskiego, powraca do tych wspomnień. Spektaklem „Katastrofa LZ-129 Hindenburg…” wskrzesza teatr „on the air”. W ramach 37. Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych, mieliśmy okazję zobaczyć radio od kulis. Na scenie, prócz trojga aktorów, stanęli foley men. Widz miał do wyboru zamknąć oczy i przenieść się na pokład legendarnego zeppelina lub odkryć tajemnicę dźwiękowych iluzjonistów.

Plakat spektaklu "Katastrofa LZ-129 Hindenburg" / Fot. źródło: Hermetyczny GarażZapaliła się lampka „w eterze” i Radio Hermetyczny Garaż rozpoczęło transmisję z Jeleniogórskiego Teatru. – Oto prawdziwa historia jednej z największych tragedii XX wieku. Panie i Panowie! Dokonanie na miarę wieku XXI! Katastrofa LZ-129 Hindenburg… – rozległ się głos Tomasza Knapika. Słuchowisko opowiada historię katastrofy, a właściwie historię ostatniego lotu, najnowocześniejszego „Titanica przestworzy”, niemieckiego zeppelina LZ-129. Jego katastrofa wydarzyła się naprawdę. Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn, podczas lądowania, Hindenburg zajął się ogniem i spłonął. Na pokładzie było ponad 60 osób. Jest to jedna z najlepiej, udokumentowanych tragedii w historii. Lądowanie LZ-129 obserwowało setki dziennikarzy i fotoreporterów. Choć na zeppelinie panował całkowity zakaz posiadania broni, to we wraku odnaleziono m.in. pistolet Luger. Znalezisko to otworzyło drogę do spekulacji na temat spiskowych przyczyn katastrofy.

Twórcy przedstawienia w wątek historyczny wplatają wątki kryminalne i miłosne. Ich zdaniem w ostatni rejs wybrali się: Ernest A. Lehmann, jeden z projektantów Hindenburga, Anais Chevalier, francuska piosenkarka i zarazem ekskochanka Lehmanna, oraz Max Pruss, kapitan zeppelina i ostatnia zdobycz pięknej Chevalier. To między nimi i jeszcze kimś, rozegrał się dramat miłosny, który doprowadził do … Więcej nie mogę zdradzić. Dodam jedynie, że tym kimś jest spiskowiec, wraz z nim na pokładzie znalazła się bomba. Czy wybuchnie? Aby się tego dowiedzieć muszą Państwo wybrać się do teatru lub poszukać Radia Hermetyczny Garaż w Internecie. Zobaczą Państwo, choć przede wszystkim usłyszą, wirtuozerski popis gry aktorskiej Katarzyny Strączek, Adama Cywki i Jakuba Giela, oraz imitacji dźwięku w wykonaniu zespołu Karbido.

Czytaj więcej:
Internetowa strona spektaklu
37. Jeleniogórskie Spotkania Teatralne: Straszne czasy
Strona Internetowa 37. Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale bardzo prawdopodobna. Pomijajac oczywiscie tradycyjną bombę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotrze, to o czym piszesz to tylko jedna z wielu naukowych hipotez

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyczyna zapalenia się Hindenburga jest znana. Odkryta ją stosunkowo niedawno - to ładunki elektrostatyczne na tak dużej powłoce miały dośc duży potencjał elektryczny, a źle dobrana farba ułatwiła zapłon. Hindenburg był napełniony wodorem, bo Niemcy nie mieli technologii wytwarzania dużej ilości helu, a Amerykanie z powodu zdaje się politycznego - nie chcieli im helu sprzedać. A Hindenburg miał latac, bo tego sobie życzył Adolf Hitler.

Co do pomysłu - rewelacja - chętnie bym posłuchał tego w ciemnym pokoju. Plus za opisanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.