Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

34423 miejsce

Dział: Na luzie

Ocena: 10pkt

Oceń:

Fonetyka i kosmetyka


Bogactwo środków upiększających, a przede wszystkim kosmetycznych dla pań skromnych i tych najbardziej wymagających może przyprawić o zawrót głowy. Ale w czasach mojej młodości życie pachnące nie było.

Informacje z regionu
pomorze.naszemiasto.pl
Nowa nauczycielka języka polskiego była osobą najmłodszą w dostojnym gronie starych profesorów. Studia ukończyła w latach 60. i angaż w naszym ogólniaku był jej pierwsza pracą. Niestety, początek kariery zawodowej okazał się pod pewnym względem dla tej młodej kobiety mało zachęcający.

Była postacią urodziwą bez przesady rzec można: chuda, o jakby zbyt długich, patykowatych kończynach, włosach myszowatego koloru, podłużnej twarzy i oczach, które wraz z brwiami i nosem tworzyły en face oblicze wypisz, wymaluj - kury. Blada skóra i piegi dopełniały całości.

Kwalifikacje do nauki języka zapewne miała wystarczające, ale pierwsze lekcje zdradziły nam jej lekkiego "hopla", dzięki któremu otrzymała imionisko „Foneeetyka”. Nasza nauka a jej praca szłyby normalnym trybem, gdyby nie pewna przypadłość Foneeetyki, jaką jej złośliwa natura dołożyła do jakże mizernej urody.
Foneeetyka bowiem pociła się obficie. Pociła się i... cuchnęła. Nie był to pot "zwyczajny". Był to pot wyjątkowy, jaki zdarza się dość rzadko, z jakim w ciągu całego życia zetknęłam się może dwu, może trzykrotnie. Przypadłość wymagająca na pewno jakiegoś specjalnego traktowania, a przede wszystkim diagnozy i leczenia.

W czasach, kiedy najwspanialszymi kosmetykami prócz deszczówki było mydełko LUX i krem HALINA (wybielający) była to dla kobiety, a szczególnie nauczycielki przypadłość koszmarna. Można więc sobie wyobrazić, co działo się na lekcjach polskiego, kiedy Foneeetyka przechadzała się między ławkami, gestykulując zawzięcie dla podkreślenia ważniejszych fragmentów wykładu.

Okrucieństwo młodych ludzi potrafi być straszne, a okrucieństwo w stosunku do gorszych, słabszych czy brzydkich nie ma granic. I tak, w miarę nasycania się klasowego powietrza specyficznym odorem rozlegały się psyczenia, syczenia, odbywało się ostentacyjne zatykanie nosów, wywracanie oczu, kaszel, dławienia, prychania tudzież odgłosy wymiotne. Nieszczęsna Foneeetyka wiedziała w czym rzecz, uciekała pod tablicę, uchylała okno i dzielnie kontynuowała wykład. Pod koniec lekcji plasowała się z dziennikiem w ręce i łzami w oczach blisko drzwi, aby wybiec z klasy równo z dzwonkiem.

Po kilku dniach wiadomo było, że i w pokoju nauczycielskim "respektowano" jej osobistą przestrzeń życiową z niejaką przesadą do elegancji. Czujki z internatu donosiły, że Foneeetyka myła się obsesyjnie w każdej wolnej chwili, niestety, samym mydełkiem i wodą niewiele mogła zdziałać. Wytrzymała w szkole trzy miesiące. Wyjechała równie cicho jak się zjawiła - nie żegnana przez nikogo, nie żałowana, nie wiadomo dokąd.

Pół wieku później, wchodząc do drogerii, przypominam ją sobie czasem i myślę - jakaż byłaby szczęśliwa ta biedna dziewczyna, mając wówczas do dyspozycji nawet najskromniejszy płyn do kąpieli i dobry deodorant. Niewiele od nas starsza, na pewno dożyła lepszych czasów.

Zobacz także:

Jadwiga Kowalczyk OFFline profil autora

Autor: Jadwiga Kowalczyk

Napisz do autora

Artykuły (682) Galerie (88) Średnia ocen (4.20)

Miejscowość: w drodze | Kraj: Polska

O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 6

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 18.08.2007 14:00

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 37

Udany obrazek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mariusz Wójcik 17.08.2007 21:45

Ocena: Ocena pozytywna 53 Ocena negatywna 30

Jeszcze drzewiej temu ,kiedy powszechne było noszenie krynolin przez damy ,te wogóle kąpać się nie raczyły ,jeno obficie perfumą się zraszały.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefania Najsarek 17.08.2007 18:01

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 35

Powtórzę za Melisą; wspaniale napisane, z nutką humoru i tak sugestywnie ,że prawie poczułam tę "woń"; pamiętam ją, bo zdarzyło mi się pracować z taką osobą. Tylko było gorzej, bo środków czystości używała oszczędnie. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 17.08.2007 14:33

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 38

Meliso - moje czasy nie byly tak barwne jak obecne, a i skleroza robi swoje...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agata Pańczyk 17.08.2007 13:36

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 37

wspaniałe napisane + gdybym potrafiła pisać tak lekko i ciekawie opisałabym co ciekawsze nauczycielskie kwiatki z liceum ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Biegała 17.08.2007 10:35

Ocena: Ocena pozytywna 40 Ocena negatywna 34

Sympatycznie napisane. Jadwiga jak zwykle na poziomie. Faktycznie szkoda że nie było wtedy tylu artykułów higienicznych co teraz. Szare mydło "Biały Jeleń" pamiętam z dawnych czasów;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.