Pozycja materiału w rankingach:
Sezon żeglarski w pełni. Wrzesień to najlepszy czas, aby poznać smak prawdziwego żeglarstwa. Ostatnie dni pokazały, że część mazurskich żeglarzy nie jest przygotowana na silny wiatr. Co robić, gdy na skali Beauforta wskazówka osiąga czerwień? Oto kilka uniwersalnych sposobów, które pomogą opanować sytuację, gdy nadchodzi zmiana pogody.
Najprostsza rada to: naucz się "czytać" niebo, patrz co się na nim dzieje. Chmury kłębiasto-deszczowe (cumulonimbusy) łatwo rozpoznać - ciemne u podstawy, wysokie, kłębiaste. Zawsze są zapowiedzią burzy ("wróg publiczny numer jeden"). Najlepiej schroń się w porcie lub przy bezpiecznym brzegu. Jeżeli nie zdążysz, pamiętaj o kilku podstawowych zasadach:Zobacz także:
Artykuły
(70)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.75)
Wiek: 24 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Studentka I roku dziennikarstwa UW, spec. fotografia prasowa, reklamowa i wydawnicza
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marta Wieszczycka 26.08.2007 02:10
Jeżeli mówimy o tym ciągle pokazywanym filmiku, to oni byli ustawieni prawidłowo, ale ich ten potworny szkwał odwrócił i nie mieli żadnych szans się wybronić. Natomiast Patryk ma ewidentną rację w jednym - należy uciekać i to uciekać do najbliższego brzegu. Moim zdaniem niektórych zgubiło myślenie, że ten najbliższy port, to wcale nie tak znowu daleko... A z tego, co mówili świadkowie, to czasu było tyle, że do najbliższego brzegu, nie portu zdążyliby uciec wszyscy, którzy mieli na łódkach silniki. A nie sądzę, żeby ofiarami przewrotek padli wyłącznie bezsilnikowcy... Co do masztu, ok mogę się zgodzić, że jeśli już jest duża fala, to nie ma się co bawić w jego składanie...
Zbigniew Michał Twerd 25.08.2007 15:39
Jurmak, co do masztu trzymam z tobą , ale obciążenie rufy... im bardziej środek bocznego oporu w stronę rufy , tym lepiej.
Zbigniew Michał Twerd 25.08.2007 15:32
Patryk84, to wcale nie byli kretyni. Sami się do wiatru burtą nie ustawili. Wiatr robił z ich pływającymi hotelami co chciał. Uwaznie przygładałem sie tym filmom. Na jednym z nich widac , jak ok 6-7 metrowy jacht z wysoką burta, chyba jakaś konstrukcję Skrzata, wyostrzyła gwałtownie i w ostniej fazie,w duzym przechyle w półwietrze, została w pewnej chwili lekko poderwana do góry i ciśnięta o wodę. Wiatr uniósł na moment cały kadłub ponad tonowego jachtu !!!
Patryk Ciechanowski-Mirek 25.08.2007 14:39
Mnie podczas kursu uczono żeby jak się widzi "złe" chmury nie zastanawiać się tylko byle gdzie,
byle najszybcieji byle do najbliższego brzegu w pierwsze lepsze szuwary spie.... i nie przejmować
się jachtem (pozwolę sobie nie cytować w całości słów instruktora), a jak już się jest w możliwości
bez ucieczki to zrefować/zrzucić żagle i probowac dotrzeć do brzegu.
Niestety całego filmiku ktory pokazywali nie widzialem ale widzialem kretynów(bo jak inaczej
ich nazwać), którzy byli ustawieni burtą do wiatru choć silne fale i wiatr najlepiej byłoby przyjąć
dziobem bo jacht od dziobu jest 'bardziej opływowy".
[Uczono mnie również że nie powinno sie plywac z wywieszonymi odbijaczami i należy przepuścić
tych co plyna prawym halsem. Ale na polskich jeziorach jest prawie tak samo jak na polskich drogach...]
Jerzy Makieła 25.08.2007 10:37
Położenie masztu dużo obniża środek ciężkości? Dużo to znaczy ile? Przyjmijmy ciężar masztu 20 kg a ciężar kadłuba 1000 kg... fakt środek ciężkości masztu jest parę metrów nad pokładem ale...
Nie znam sprawnego i nie prymitywnego patentu do kładzenia masztu który pozwala kłaść masz przy fali, oczywiście mówię o dużych jachtach kabinowych.
Jest jeszcze jeden aspekt położonego masztu... Położony maszt obciążą rufę do tego dodajmy całą załogę w kokpicie i mamy dziób zadarty do nieba:-((
Zbigniew Michał Twerd 25.08.2007 08:33
Aha, jeszcze o kładzeniu masztu - moze pogodzi was teza, ze polozenie masztu moze byc awaryjnymm wyjsciem na lekkiej, bezkabinowej lodzi mieczowej ?
Zbigniew Michał Twerd 25.08.2007 08:25
Co do kładzenia masztu - ja bym nie kładł. Traci sie wtedy jakąkolwiek mozliwosc manewru i wpływu na rozwoj wypadkow. Na silnik nie liczyłbym specjalnie, jesli krotka fala osiaga 2 metry wysokosci.
emgieka, nikt tu sie nie licytuje i nie sa to żadne "techniczne sztuczki" tylko podstawowe zasady dobrej praktyki zeglarskiej. W czasie ostatniego bialego szkwalu na Mazurach duzo lodek przetrwało kataklizm na wodzie.
Mieli szczescie , ale szczescie w takich sytuacjach sprzyja wyłącznie tym którzy nie poplniają błędów. Nikt , kto zeglował, albo chociaz widział jezioro albo morze ( i ma odrobinę wyobrazni) przy stanie powyzej 6 B, nie "podskakuje".
Maciej G. Krasny 25.08.2007 00:53
Te wszystki techniczne sztuczki, którymi tu wszyscy próbują się licytować, są niczym wobec żywiołu, więc darumy sobie szczegóły. Wszystko i tak sprowadza się do tego, że lepiej nie "podskakiwać" kiedy wokół przyroda "pomrukuje".
Karolina Kaczmarczyk 24.08.2007 22:33
Błędem według jakiej szkoły? Położenie masztu dużo obniża środek ciężkości, co jest bardzo istotne dla utrzymania stateczności na krótkiej fali. Oczywiście jest to ryzykowne, jak zostało zresztą wspomniane, ale dopuszczalne rozwiązanie (szczególnie jeśli posiadamy sprawny i nieprymitywny patent do kładzenia masztu). Odchodząc do ogólniejszej dyskusji, każde rozwiązanie ma swoje zalety i wady. Zawsze będzie posiadało swoich zwolenników i przeciwników. W walce z żywiołem nie ma kolorów czarnego i białego, że coś jest na pewno wlaściwie, a coś innego możemy kategorycznie uznać za błąd. Nie ma także jedynej słusznej szkoły żeglarstwa. Rady były zdroworozsądkowe, a jeżeli coś było szczególnie kontrowersyjne zostało to wyraźnie zaznaczone.
Festiwal Przyjaciół zdrowia w Samsonowie. Zdjęcia
(odsłon: +383)