Facebook Google+ Twitter

3. kolejka Ekstraklasy: Faworyci wygrywają

Współautorzy: Seweryn Lipoński

Niewiele niespodzianek sprawili nam piłkarze w trzeciej serii gier polskiej Ekstraklasy piłkarskiej. Zapraszam do przeczytania podsumowania minionej kolejki.

Trzecia w tym sezonie wygrana, dziewięć punktów na koncie i fotel lidera – tak obecnie wygląda dorobek ligowy piłkarzy Wisły Kraków, którzy samodzielnie prowadzą w tabeli Ekstraklasy. Najgroźniejszy przeciwnik „Białej Gwiazdy”, czyli Lech Poznań, po wpadce w pierwszej kolejce z GKS-em Bełchatów, później już tylko wygrywał w dobrym stylu i wydaje się, że gdyby nie tamta porażka, to „Kolejorz” byłby na czele. Do konfrontacji tych dwóch drużyn dojdzie w siódmej kolejce, która będzie rozgrywana od 12 do 14 września.

Poniżej oczekiwań spisuje się Górnik Zabrze. Zdobył zaledwie jeden punkt w trzech meczach, lecz rok temu było jeszcze gorzej. Zabrzanie nie mieli na swoim koncie ani jednego oczka po trzech seriach gier. Słabą passę kontynuuje mocno przemeblowana Jagiellonia Białystok. Wymiana wielu zawodników na razie nie służy tej drużynie, która nie wygrała od dwunastu ligowych spotkań. Potrzebne będzie trochę czasu, by zawodnicy mogli zgrać się ze sobą.

W tej kolejce „Jagę” pokonała Legia, zdobywając tym samym pierwszy komplet punktów w sezonie 2008/2009. Minizgrupowanie przed starciem z białostocką drużyną wyszło na dobre zespołowi walczącemu o mistrzostwo. „Wojskowi” obecnie mają cztery punkty i zajmują dziewiątą lokatę.

Kolejka w skrócie:

Ruch Chorzów – Polonia Bytom 2:1 (32’ 78’ Sobczak – 13’ Zabłocki)

Dwie okazje Marcina Zająca – dwie zmarnowane akcje – tak krótko można podsumować pierwsze minuty spotkania. Za pierwszym razem strzał byłego piłkarza Lecha Poznań został obroniony przez Michala Peskovicia, kolejne uderzenie minęło bramkę. Nieskuteczność Zająca wykorzystali zawodnicy Polonii, którzy w 13. minucie wyprowadzili ze swojej połowy szybką akcję. Piłka dotarła do stojącego na linii pola karnego Jakuba Zabłockiego, a ten ładnym strzałem pokonał Krzysztofa Pilarza. Zdobywca gola szybko opuścił plac gry z powodu kontuzji (w 27. minucie zastąpił go Michał Zieliński). Niedługo po tej zmianie padło wyrównujące trafienie, którego autorem został Marcin Sobczak. Dośrodkowanie z rzutu wolnego zamieniono na gola. Pod koniec pierwszej połowy świetną interwencją popisał się Pesković, który obronił strzał z dystansu Krzysztofa Nykla. Po wznowieniu gry obie strony miały dogodne sytuację, by objąć prowadzenie (bytomianie trafili nawet w słupek), lecz to podopiecznym Dusana Radolsky’ego udała się ta sztuka. Pavol Balaz dośrodkował do Sobczaka, który strzałem głową zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu. Końcówka spotkania przyniosła sytuacje bramkowe zarówno dla Polonii, jak i Ruchu (Nykiel trafił w poprzeczkę), lecz po emocjonującym spotkaniu, to gospodarze pokonali rywali.

Wisła Kraków – GKS Bełchatów 2:1 (26’ Paweł Brożek, 47’ Pietrasiak samobójcza – 69’ Cleber samobójcza)

Na stadionie przy ul. Reymonta odbył się pojedynek dwóch byłych współpracowników. Maciej Skorża, obecnie trener Wisły, był kiedyś asystentem Pawła Janasa (szkoleniowiec GKS-u) w reprezentacji Polski. W pierwszej połowie Paweł Brożek miał trzy stuprocentowe sytuacje, lecz wykorzystał tylko jedną z nich. Chwilę po rozpoczęciu drugiej części gry, podwyższono prowadzenie „Białej Gwiazdy”. Niefortunnie uczynił to Dariusz Pietrasiak, który próbował wybić piłkę po podaniu króla strzelców minionego sezonu. Obrońca GKS-u pokonał bramkarza własnej drużyny. W podobny sposób Cleber wpakował piłkę do siatki Mariusza Pawełka. Z lewej strony dośrodkował Piotr Klepczarek i wydawało się, że bramkarz Wisły bez problemu zainterweniuje, lecz zawiodła komunikacja, przez co Brazylijczyk mógł na swoim koncie zapisać samobójcze trafienie. Gospodarze próbowali zdobyć kolejną bramkę, ale rezultat już nie uległ zmianie. Bełchatowianie zaprezentowali się słabo, ciekawe sytuacje podbramkowe z ich strony można był policzyć na palcach jednej ręki.

Piast Gliwice – Arka Gdynia 1:2 (50’ Wróbel – 36’ 39’ Zakrzewski)

Początkowe pół godziny meczu można określić jednym słowem – nuda. Żadna z drużyn nie zdołała stworzyć sobie klarownych sytuacji. Dopiero w 36. minucie przeprowadzono składną akcję, lecz gliwiczanie nie zdobyli po niej gola, a na dodatek nadziali się na szybką kontrę ze strony Arki, którą wykorzystał Zbigniew Zakrzewski. Trzy minuty później napastnik sprowadzony z FC Sion dołożył kolejne trafienie, dzięki któremu Arka schodziła na przerwę z dwubramkową przewagą. W drugiej połowie fantastycznym uderzeniem zza pola karnego popisał się Stanisław Wróbel, który zdobył kontaktowego gola. Spotkanie mogło zakończyć się remisem, lecz strzał Marcina Folca obronił Norbert Witkowski.

Śląsk Wrocław – Odra Wodzisław 4:0 (16’ 73’ J. Gancarczyk, 38’ Mila, 45’ Wołczek)

Po raz pierwszy do siatki piłka wpadła w 10. minucie, lecz bramki nie uznano, ponieważ niedoszły zdobywca gola Vuk Sotirović był na spalonym. Sześć minut później uznano trafienie Janusza Gancarczyka, do którego doszła piłka po tym, jak jego kolega z drużyny w nią nie trafił. Przed przerwą wynik podwyższył Sebastian Mila, dość nietypowo jak na niego. Uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu Krzysztofa Wołczka, który jeszcze w pierwszej połowie wpisał się na listę strzelców. Mila odwdzięczył się swojemu koledze asystą z rzutu rożnego. Ostatnią bramkę w meczu (a tego dnia swoją drugą) zdobył Gancarczyk. Wykorzystując błąd obrony Odry, wyszedł na sytuację sam na sam z Adamem Stachowiakiem, którego pokonał tzw. podcinką. Śląsk przeważał przez całe 90 minut, wygrywając pewnie i zasłużenie.

Lech Poznań – Górnik Zabrze 3:0 (10’ Lewandowski, 58’ Bosacki, 68’ Murawski)

Wszystko wskazuje na to, że Franciszek Smuga dokonał fantastycznego interesu, sprowadzając do Poznania Roberta Lewandowskiego, który w sobotę trafił do siatki przeciwnika już po raz piąty, a drugi w lidze. Lech przeważał niemal cały czas. W 55. minucie Tomasz Hajto oddał strzał na bramkę Krzysztofa Kotorowskiego i dzięki Rafałowi Murawskiego, który stał przed linią bramkową, nie doszło do wyrównania. Trzy minuty później było już 2:0, kiedy to Bartosz Bosacki pewnie wykorzystał dośrodkowanie Semira Stilicia z rzutu wolnego. Taki wynik nie utrzymał się długo. W 68. minucie Rafał Murawski popisał się celnym uderzeniem z linii pola karnego i jego trafienie było ostatnim w całym spotkaniu.

ŁKS – Polonia Warszawa 1:2 (17’ Mowlik z karnego – 49’ Piechniak, 85’ Ivanovski)

Po wymianie ciosów z obu stron, przyszedł czas na prowadzenie łódzkiej drużyny, która zdobyła bramkę po wykorzystanym rzucie karnym po faulu na Dawidzie Jarce. Mariusz Mowlik trafił w lewy dolny róg bramki Sebastiana Przyrowskiego. Do przerwy goście mieli kilka sytuacji, by zejść na piętnastominutowy odpoczynek z jednym trafieniem na koncie, lecz ani Mariusz Zasada, ani Radosław Majewski nie pokonali Bogusława Wyparły. Jacek Zieliński musiał dobrze zmotywować swoich zawodników w szatni, ponieważ tuż po rozpoczęciu drugiej połowy było 1:1. Piotr Piechniak głową przeciął lot piłki po rzucie wolnym wykonanym przez Jarosława Latę. Gol dodał animuszu warszawianom, którzy zaczęli przeprowadzać groźne ataki, a na nie odpowiadali łodzianie. Dopiero 85. minuta przyniosła trzecią, a co później się okazało, decydującą bramkę. Po dziewięciu minutach spędzonych na boisku, Filip Ivanovski wykorzystał przedłużenie podania Radosława Majewskiego, pokonując Wyparłę.

Lechia Gdańsk - Cracovia Kraków 2:0 (37' Kaczmarek , 89' Kowalczyk)

Pierwszy mecz Lechii przed własną publicznością i od razu zwycięstwo. O wygranej przesądziły trafienia dwóch zawodników, którzy jeszcze niedawno grali w barwach Korony Kielce. Najpierw do bramki gości trafił Marcin Kaczmarek, po efektownym zwodzie w polu karnym. Drugiego gola dołożył Maciej Kowalczyk w końcówce spotkania, po tym, jak niezdecydowanie obrońców i bramkarza Cracovii wykorzystał Arkadiusz Mysona.

Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok 2:0 (60' 90' Radović)

- To ma być mecz na przełamanie - mówił przed spotkaniem trener Legii Jan Urban. Stołeczny zespół fatalnie rozpoczął sezon. Dopiero Jagiellonia okazała się za słabym przeciwnikiem na Legię, choć do przerwy utrzymywał się wynik bezbramkowy. Najlepiej na boisku prezentowali się Sebastian Szałachowski i Miroslav Radović, których dwójkowe akcje nękały przeciwników. Jedna z nich przyniosła efekt po godzinie gry, gdy gola strzelił Radović. Początkowo wydawało się, że podawał mu Szałachowski, dopiero powtórki pokazały, że "asystę" zaliczył obrońca Jagiellonii Pavel Stano. W końcówce meczu, po podaniu Rogera, sam na sam z bramkarzem znalazł się Radović i bez problemów strzelił drugą bramkę.

Plusy:

Filip Ivanovski. Macedończyk przebywał na murawie niecałe dziesięć minut, a zdążył wpisać się na listę strzelców, jednocześnie zapewniając zwycięstwo warszawskiej Polonii w starciu z ŁKS-em.

Ruch Chorzów i Polonia Bytom. Na stadionie przy ul. Cichej odbyło się emocjonujące spotkanie. Zadziwiające, iż ligowy średniak z poprzedniego sezonu i zespół broniący się przed spadkiem potrafili stworzyć widowisko stojące na dobrym poziomie.

Zbigniew Zakrzewski. W ciągu trzech minut zdobył dwa gole, którymi zapewnił zwycięstwo Arce w starciu z Piastem.

Minusy:

Odra Wodzisław. Ten zespół tydzień temu u siebie pokonał 2:0 słabo spisującą się Legię, w ostatnią sobotę poległ aż 0:4 we Wrocławiu z tamtejszym Śląskiem. Łatwo jest wygrać z dobrą drużyną w jednym meczu, zdecydowanie trudniej potwierdzić klasę w kolejnych spotkaniach.

Cleber. Skierował piłkę do własnej bramki, a także sfaulował przed polem karnym zawodnika GKS-u, za co powinien dostać czerwoną kartkę. Sędzia był pobłażliwy dla Brazylijczyka, pokazując mu tylko żółty kartonik.

Górnik Zabrze. Mało osób się spodziewało, że ten zespół po trzech kolejkach będzie miał na koncie jeden punkt wywalczony po spotkaniu w pierwszej serii gier z Ruchem Chorzów. Kadrowicze Michał Pazdan oraz Tomasz Zahorski, a także inni zawodnicy ekipy Ryszarda Wieczorka prezentują się poniżej oczekiwań.

Bohater:

Paweł Brożek / Fot. "Gazeta Krakowska"Paweł Brożek. Napastnik Wisły Kraków jest w bardzo dobrej formie. W obecnym sezonie strzelił już cztery gole, co daje mu fotel lidera w klasyfikacji króla strzelców. Dzięki jego bramce i asyście przy golu samobójczym Pietrasiaka, Wisła zdobyła trzy punkty.

Antybohater:

Dariusz Pietrasiak. Jego samobójcze trafienie podcięło skrzydła bełchatowianom, którzy tuż po rozpoczęciu drugiej połowy przegrywali już 0:2.

Bramka kolejki:

Stanisław Wróbel. Jego trafienie było zaledwie honorowe w konfrontacji z Arką, lecz trzeba przyznać, iż było także cudnej urody. Napastnik Piasta pięknie uderzył w narożnik bramki zza linii pola karnego.

Kontrowersje:

Buzała na spalonym? Sędzia starcia Lechia – Cracovia odgwizdał spalonego, gdy napastnik gospodarzy wychodził na wolną pozycję. Jak się później okazało, decyzja Mariusza Żaka nie była słuszna. Na dodatek popularny „Buzi” został jeszcze ukarany żółtą kartką za strzał oddany po gwizdku arbitra.

Uznany gol zdobyty nieprzepisowo? Trudno ocenić, czy Krzysztof Sobczak znajdował się na pozycji spalonej, gdy wychodził do podania przed strzeleniem swojej drugiej bramki. Jeżeli już był spalony, to minimalny.

Faulowany Costly. Napastnik z Hondurasu w składzie GKS-u niewątpliwie był faulowany w polu karnym przez interweniującego Mariusza Pawełka. Co zrobił sędzia Hubert Siejewicz? Nakazał grać dalej.

Statystyki:

Podczas trzeciej kolejki na trybunach ośmiu stadionów zasiadło 63500 widzów. Najwięcej (17000) w Poznaniu podczas meczu Lech – Górnik. Średnia na mecz: 7937.

23 – tyle goli padło w trzeciej kolejce Ekstraklasy. Najwięcej (4) w spotkaniu Śląsk – Odra. Średnia na mecz: 2,87.

Sędziowie pokazali 27 żółtych kartek we wszystkich spotkaniach minionej serii gier. Najwięcej (7) w meczu Legia – Jagiellonia. Średnia na mecz: 3,37. Nie pokazano ani jednego czerwonego kartonika.

Seriale:

Kto pokona Ruch? Zawodnicy Polonii Bytom nie znaleźli recepty na chorzowian. Dzięki temu „Niebiescy” są niepokonani w lidze od siedmiu spotkań.

Podobną passę notuje „Biała Gwiazda”. Dzięki piątkowemu zwycięstwu nad GKS-em Bełchatów, Wisła Kraków nie przegrała od sześciu ligowych konfrontacji. W tym spotkaniu Paweł Brożek zaliczył kolejne trafienie, co oznacza, że trafił do siatki w czwartym ligowym meczu z rzędu.

Polonia przegrała w piątek z Ruchem Chorzów, przez co zanotowała już piąty mecz w lidze bez wygranej. Jeszcze gorzej od bytomian prezentuje się Górnik Zabrze, który nie zwyciężył od ośmiu spotkań, lecz wszystkich przebiła Jagiellonia. Białostocka ekipa nie zdobyła trzech punktów od dwunastu ligowych starć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Powoli to sędziowanie pod Wisłę staje się irytujące. Jeśli główny nie zagwizdał, to przynajmniej powinna być sygnalizacja bocznego, który dokładnie spoglądał na padającego Costly'ego.

Ewidentnie Brożek i Bosacki do kadry...

Lewandowski królem strzelców???

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.