Pozycja materiału w rankingach:
Dla młodego pokolenia wybierać i być wybieranym to oczywistość, ale dla starszych prawo wyborcze to z trudem wywalczony przywilej. Kobiety szwajcarskie obchodzą jubileusz sukcesu ich długiej drogi do pełnych praw wyborczych.
Szwajcaria słynie w Europie jako kraj o najstarszej w historii nowożytnej demokracji bezpośredniej, co znaczy, że naród, biorąc udział w powszechnym głosowaniu, w referendum, decyduje o sprawach wagi państwowej(federacja), kantonalnej (regionalnej) i gminnej (trzy stopnie administracji).Zobacz także:
Artykuły
(116)
Galerie
(36)
Średnia ocen
(4.26)
Miejscowość: tu i tam | Kraj: Polska i Szwajcaria
O mnie: Serio, lecz z humorem oraz bez tabliczki.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Katarzyna Zasońska 09.02.2011 11:14
Baś!jak zawsze artykuł świetny, interesujący i ...zaskakujący ( !dopiero rok 1971 przyniósł prawo do głosowania kobietom w Szwajcarii-nie wiedziałam!). Dzięki!
BARBARA Romer Kukulska 08.02.2011 20:17
pewien żartowniś powiedział mi, że rycerze Wilhelma Tella wywalczyli wolność a ich potomkowie stworzyli i umocnili demokrację bezpośrednią , a kobiety przyszły na gotowe i teraz przejęły w swoje ręce rządy. hmm skradły wręcz.;)))
bs 08.02.2011 19:46
Są dwie opinie: parytety ok, a dla innych to obraza, bo jeśli chcą to i tak będą, a parytety dają tylko wstęp idiotkom.
W pewnym sensie są obrazą dla tych najlepszych. Dlaczego jest tylko jedna kobieta pochowana we francuskim Panteonie? Wiadomo!
Pisałam już nie raz na ten temat.
Doceniam materiał i rozbudzanie świadomości:)
Pozdrawiam.
bs
Stefania Najsarek 08.02.2011 17:27
Panie w Szwajcarii, jakby dłużej podporządkowane były regule Kinder, Küche und Kirche?
Dobrze, że mężczyźni wreszcie zrozumieli, że tu kryje się duży potencjał intelektualny :)
BARBARA Romer Kukulska 07.02.2011 17:48
To prawda, że gdzieniegdzie, na szczeblu kantonalnym i gminnym, do niedawna kobiety nie głosowały. Co najśmieszniejsze one wcale nie chciały głosować. Bały się, że będę robiły to niewłaściwie. Dlatego tak ważna była praca nad rozbudzeniem świadomości kobiet szwajcarskich. W tej sprawie jak i chyba w każdej, od razu widać symboliczny kartoflany rów dzielący ten kraj na zachód frankofoński i północny wschód w szwizerdusch - dialekcie niemiecko podobnym..
Dla przypomnienia dodam, że w Polsce kobiety mają prawa wyborcze od 1918 roku,
w Finlandii miały już od 1906 roku, a ostatnio w 2005 w Kuwejcie.
Szwajcarki jednak jakoś lepiej sobie radzą, zajmując najwyższe fotele państwowe. Wiele kobiet jest obecnie u sterów rządów.
Polska miała Hannę Suchocką i nastąpiła pustka. Mnie się wydaje, że żaden parytet nic tu nie pomoże, a nawet zaszkodzić może. Dlatego
trochę przypominamy Szwajcarię , te z przed 40 lat, jak pisze Jordan w pkt.2
Jordan Cibura 07.02.2011 11:04
Bardzo dobry artykuł. Z tego co pamiętam z na ten temat, myślę (jako mężczyzna haha), że warto zwrócić uwagę jeszcze na dwie kwestie:
1. Wywalczenie praw kobiet nie było takie proste, ponieważ to mężczyźni, którzy jako jedyni w tym czasie mieli prawo głosu musieli zadecydować, że oddadzą część władzy kobietom. Tak też się stało. Udało się
przekonać większość mężczyzn, i to właśnie oni podjęli w referendum tę decyzję (myślę, że to ważny szczegół, bo jeszcze nie widziałem polityka, który by dobrowolnie zrzekł się z części władzy. Zawsze to
była walka i pod przymusem, decydowano się na takie kroki. W Szwajcarii było inaczej. Nie było przelewu krwi, lecz męczące dyskusje. Notabene w taki sam sposób mieszkańcy kantonu Berno pozwolili odłączyć się Jurze. Berneńczycy "oddali" Jurakom dość sporą część "swojego" kantonu. Odbyło się bez przelewu krwi, za to kosztowało to wiele gadania. Ale chyba lepiej męczyć się w dyskusjach niż nawzajem wyrzynać?)
2. Kto wie, czy nie największym problemem dla walczących o swoje prawa kobiet, były właśnie same kobiety, których początkowo znacząca większość nie interesowała się polityką i miała mówiąc dosłownie, zupełnie gdzieś te "prawo głosu". To był nielada wyczyn, przekonać najpierw same zainteresowane.
Autor usunął profil 07.02.2011 10:06
I tu się w pełni z Panią zgadzam. Bardzo trafnie to Pani ujęła, Barbaro:"wg mnie parytet zaprzecza równouprawnienie".
Pozdrawiam serdecznie.
ac 07.02.2011 10:05
I co z tych praw, skoro referendum będące wetoplayerem dla rządu, w ostatnich latach traci na znaczeniu. A rząd jest oparty i tak na magicznej formule i zawsze w parlamencie będą 4 te same partie. Co to za demokracja bez rywalizacji? Stąd oczywiście niska frekwencja, oscylująca w okolicach 40 proc. Oczywiście Szwajcarzy sami wypracowali taki stan, to przecież modem konsensualny. Mnie to zawsze dziwiło, ale skoro im się podoba...:)
Mogą kobiety mieć nawet 7 osób w rządzie, bo jego znaczenie jest mizerne. A tytuł "W Szwajcarii rządzą kobiety" to tylko tytularnie można tak nazwać, bo i tak rządzą komitety (komisje i inne cuda). System parlamentarno-komitetowy między innymi na tym się zakłada.
BARBARA Romer Kukulska 07.02.2011 10:02
Nie, nie ma żadnych parytetów. Na szczęście. ;)) Czy sądzi Pan , że gdyby były , to kobiety miałyby większąść w rządzie? ja wątpię, a nawet twierdzę że nie. ;))))
wg. mnie parytet zaprzecza równouprawnie.
Autor usunął profil 07.02.2011 09:44
Interesuje mnie, czy w szwajcarskim ustawodawstwie zostały zapisane parytety dla kobiet. W naszym kraju taki zapis uważany jest za sukces demokracji i równego traktowania płci. Ja uważam, że jest to zapis zbędny i śmieszny.
Ustawowe regulacje niczego nie zmienia. Najważniejsze, by kobiety chciały aktywnie uczestniczyć w życiu publicznym, a ostateczny głos i tak należy do wyborcy.
Dobry artykuł.
Google uczciło urodziny twórcy syntezatora. Zagraj na Moogu
(odsłon: +3122)