Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

734 miejsce

40 lat praw wyborczych dla Szwajcarek

Dla młodego pokolenia wybierać i być wybieranym to oczywistość, ale dla starszych prawo wyborcze to z trudem wywalczony przywilej. Kobiety szwajcarskie obchodzą jubileusz sukcesu ich długiej drogi do pełnych praw wyborczych.

1984 rok. Po 13 latach od uzyskania praw wyborczych E. Kopp jako pierwsza kobieta zasiadła w rządzie. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Kopp_Vereidigung.JPGSzwajcaria słynie w Europie jako kraj o najstarszej w historii nowożytnej demokracji bezpośredniej, co znaczy, że naród, biorąc udział w powszechnym głosowaniu, w referendum, decyduje o sprawach wagi państwowej(federacja), kantonalnej (regionalnej) i gminnej (trzy stopnie administracji).

Do 1971 kobiety szwajcarskie prawnie przedstawicielkami narodu nie były, albowiem nie miały praw wyborczych biernych i czynnych, podobnie jak nie miały możliwości zajmowania jakichkolwiek stanowisk.

Dlatego z okazji 40. rocznicy uzyskania praw wyborczych warto przypomnieć, że 150 lat temu kobiety Helwetów wzięły sprawy we własne ręce, upominając się o swoje uprawnienia. Podjęły długą i żmudną walkę o wolność samostanowienia o swoim losie, o prawo głosowania, o udział w życiu społecznym i politycznym. W tym celu zrzeszały się najpierw przy kościele, a później tworzyły swoje obywatelskie organizacje samopomocy.

Z czasem tworzyły organizacje walczące o równe prawa kobiet i mężczyzn, o partnerstwo w małżeństwie. Kobiety przede wszystkim wspierały się wzajemnie. Utworzyły poradnictwo małżeńskie i rodzinne, udzielały sobie porad różnego rodzaju gospodarczych, praktycznych domowych, wychowawczych, pielęgniarskich.

W latach 50. XX wieku mocno wyróżnił się "Ruch wyzwolenia kobiet". Zrzeszenie to miało na celu uświadomienie kobietom, że są jednocześnie nie tylko matkami, żonami i gosposiami bez praw wyborczych, ubezpieczeń i wynagrodzenia, ale także są obywatelami tego kraju, że kobieta to istota świadomie myśląca, tak samo jak mężczyzna. Ciężkim zadaniem wszystkich kobiecych stowarzyszeń była walka z utartym wśród mężczyzn przekonaniem, że kobieta służy do rodzenia i wychowywania dzieci, prowadzenia gospodarstwa domowego i zaspakajania potrzeb seksualnych. W ostatnich 50 latach rozwinęło się poradnictwo dla kobiet - matek samotnie wychowujących dzieci oraz kobiet pracujących zawodowo. Ogromnie trudna była sytuacja szwajcarskich kobiet w kraju, gdzie mężczyźni przywiązani byli wyłącznie do domowej roli kobiet, do tradycji patriarchalnych, gdzie kobiety i ryby nie miały głosu.

Od 1971 roku rozpoczęła się nowa epoka. Dla wielu mężczyzn był to szok, że kobiety mogły głosować i kandydować na szczeblu państwowym. W 1975 - Roku Kobiety - dokonały się przełomowe zmiany. To wtedy odbył się 4. Kongres "W Interesie Kobiet", na którym dyskutowano problemy: "Szwajcarki i Rok Kobiety" oraz "Partnerstwo w małżeństwie szwajcarskim". Na kongresie uchwalono projekt ustawy o równych prawach mężczyzn i kobiet. Udało się go uchwalić dzięki solidnemu zaangażowaniu Wspólnoty Pracowniczej Niezależnych Kobiet. W 1980 powstał Związek Zawodowy Kobiet Gospodyń Domowych (prowadzących ognisko rodzinne).

Dopiero w 1981roku w Konstytucji (związkowej ustawie podstawowej) Szwajcarii w art. 4 dokonano poprawki "równość wśród Szwajcarów i (dodano) Szwajcarek". W 1984 pierwsza kobieta, adwokat Elizabette Kopp, została wybrana do rządu - Rady Federalnej. Rok później, z inicjatywy Zrzeszenia Stowarzyszeń Kobiecych: katolickich, protestanckich i obywatelskich powstało nowe prawo o małżeństwie, zrównujące prawa kobiet i mężczyzn na gruncie prawa cywilnego i rodzinnego. W roku 1994 Stowarzyszenia Kobiet angażowały się w korzystniejsze uregulowanie praw i ubezpieczeń kobiet w okresie macierzyństwa oraz w sprawie rent i emerytur kobiet zajmujących się własną rodziną i domem.

Aktualny pozostaje problem, aby bez względu na stan cywilny i rodzinny traktowano wszystkie kobiety jednakowo, aby każda miała takie same szanse w życiu zawodowym, politycznym i społecznym. Obecnie, po 40 latach, dla młodego pokolenia wybierać i być wybieranym to oczywistość, ale dla kobiet pamiętających 1971 rok, jest to z trudem wywalczony przywilej.

Od 2010 roku po raz pierwszy, w 7-osobowym rządzie kobiety mają liczebną większość, o czym Wiadomości24 pisały w artykule: W Szwajcarii rządzą kobiety




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Baś!jak zawsze artykuł świetny, interesujący i ...zaskakujący ( !dopiero rok 1971 przyniósł prawo do głosowania kobietom w Szwajcarii-nie wiedziałam!). Dzięki!

Komentarz został ukrytyrozwiń

pewien żartowniś powiedział mi, że rycerze Wilhelma Tella wywalczyli wolność a ich potomkowie stworzyli i umocnili demokrację bezpośrednią , a kobiety przyszły na gotowe i teraz przejęły w swoje ręce rządy. hmm skradły wręcz.;)))

Komentarz został ukrytyrozwiń
bs
  • bs
  • 08.02.2011 19:46

Są dwie opinie: parytety ok, a dla innych to obraza, bo jeśli chcą to i tak będą, a parytety dają tylko wstęp idiotkom.
W pewnym sensie są obrazą dla tych najlepszych. Dlaczego jest tylko jedna kobieta pochowana we francuskim Panteonie? Wiadomo!

Pisałam już nie raz na ten temat.
Doceniam materiał i rozbudzanie świadomości:)

Pozdrawiam.
bs

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie w Szwajcarii, jakby dłużej podporządkowane były regule Kinder, Küche und Kirche?
Dobrze, że mężczyźni wreszcie zrozumieli, że tu kryje się duży potencjał intelektualny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda, że gdzieniegdzie, na szczeblu kantonalnym i gminnym, do niedawna kobiety nie głosowały. Co najśmieszniejsze one wcale nie chciały głosować. Bały się, że będę robiły to niewłaściwie. Dlatego tak ważna była praca nad rozbudzeniem świadomości kobiet szwajcarskich. W tej sprawie jak i chyba w każdej, od razu widać symboliczny kartoflany rów dzielący ten kraj na zachód frankofoński i północny wschód w szwizerdusch - dialekcie niemiecko podobnym..

Dla przypomnienia dodam, że w Polsce kobiety mają prawa wyborcze od 1918 roku,
w Finlandii miały już od 1906 roku, a ostatnio w 2005 w Kuwejcie.
Szwajcarki jednak jakoś lepiej sobie radzą, zajmując najwyższe fotele państwowe. Wiele kobiet jest obecnie u sterów rządów.
Polska miała Hannę Suchocką i nastąpiła pustka. Mnie się wydaje, że żaden parytet nic tu nie pomoże, a nawet zaszkodzić może. Dlatego
trochę przypominamy Szwajcarię , te z przed 40 lat, jak pisze Jordan w pkt.2

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry artykuł. Z tego co pamiętam z na ten temat, myślę (jako mężczyzna haha), że warto zwrócić uwagę jeszcze na dwie kwestie:

1. Wywalczenie praw kobiet nie było takie proste, ponieważ to mężczyźni, którzy jako jedyni w tym czasie mieli prawo głosu musieli zadecydować, że oddadzą część władzy kobietom. Tak też się stało. Udało się
przekonać większość mężczyzn, i to właśnie oni podjęli w referendum tę decyzję (myślę, że to ważny szczegół, bo jeszcze nie widziałem polityka, który by dobrowolnie zrzekł się z części władzy. Zawsze to
była walka i pod przymusem, decydowano się na takie kroki. W Szwajcarii było inaczej. Nie było przelewu krwi, lecz męczące dyskusje. Notabene w taki sam sposób mieszkańcy kantonu Berno pozwolili odłączyć się Jurze. Berneńczycy "oddali" Jurakom dość sporą część "swojego" kantonu. Odbyło się bez przelewu krwi, za to kosztowało to wiele gadania. Ale chyba lepiej męczyć się w dyskusjach niż nawzajem wyrzynać?)

2. Kto wie, czy nie największym problemem dla walczących o swoje prawa kobiet, były właśnie same kobiety, których początkowo znacząca większość nie interesowała się polityką i miała mówiąc dosłownie, zupełnie gdzieś te "prawo głosu". To był nielada wyczyn, przekonać najpierw same zainteresowane.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.02.2011 10:06

I tu się w pełni z Panią zgadzam. Bardzo trafnie to Pani ujęła, Barbaro:"wg mnie parytet zaprzecza równouprawnienie".
Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
ac
  • ac
  • 07.02.2011 10:05

I co z tych praw, skoro referendum będące wetoplayerem dla rządu, w ostatnich latach traci na znaczeniu. A rząd jest oparty i tak na magicznej formule i zawsze w parlamencie będą 4 te same partie. Co to za demokracja bez rywalizacji? Stąd oczywiście niska frekwencja, oscylująca w okolicach 40 proc. Oczywiście Szwajcarzy sami wypracowali taki stan, to przecież modem konsensualny. Mnie to zawsze dziwiło, ale skoro im się podoba...:)

Mogą kobiety mieć nawet 7 osób w rządzie, bo jego znaczenie jest mizerne. A tytuł "W Szwajcarii rządzą kobiety" to tylko tytularnie można tak nazwać, bo i tak rządzą komitety (komisje i inne cuda). System parlamentarno-komitetowy między innymi na tym się zakłada.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie, nie ma żadnych parytetów. Na szczęście. ;)) Czy sądzi Pan , że gdyby były , to kobiety miałyby większąść w rządzie? ja wątpię, a nawet twierdzę że nie. ;))))
wg. mnie parytet zaprzecza równouprawnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.02.2011 09:44

Interesuje mnie, czy w szwajcarskim ustawodawstwie zostały zapisane parytety dla kobiet. W naszym kraju taki zapis uważany jest za sukces demokracji i równego traktowania płci. Ja uważam, że jest to zapis zbędny i śmieszny.
Ustawowe regulacje niczego nie zmienia. Najważniejsze, by kobiety chciały aktywnie uczestniczyć w życiu publicznym, a ostateczny głos i tak należy do wyborcy.
Dobry artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.