Funkcjonariusze mieli nakaz doprowadzenia mężczyzny i jego żony do wydziału karnego, gdzie małżonkowie powinni wystąpić w charakterze świadków. Emeryci nie odpowiadali wcześniej na wezwania sądowe, nie wpuszczali też nikogo do mieszkania.

– Podczas zatrzymania mężczyzna był agresywny – opowiada jeden z funkcjonariuszy z VII komisariatu. – Jak na swój wiek, ma wyjątkowo dużo siły. Stawiał opór i usiłował zdjąć kagańce psom, żeby poszczuć policjantów. Na szczęście udało się temu zapobiec. Potem mieliśmy problemy z jego żoną. Najpierw nie chciała nas wpuścić do domu, a potem też usiłowała zdjąć kagańce owczarkom.
Po zatrzymaniu małżonkowie zaczęli symulować różne choroby. Przewieziono ich do szpitala im. Jonschera, gdzie lekarz nie potwierdził rzekomych dolegliwości. Wczesnym popołudniem odwieziono parę do sądu na Widzewie. Przy wejściu do gmachu policjanci odebrali mężczyźnie wszystkie niebezpieczne przedmioty, które wciąż miał przy sobie.
Prawdopodobnie małżonkowie, których wezwano na sprawę jako świadków, staną się oskarżonymi i odpowiedzą za pomówienia, jakich mieli się dopuścić wobec mieszkającej niedaleko nich kobiety.
Para jest doskonale znana policjantom. Jak opowiadają funkcjonariusze, od lat dochodzi do awantur pomiędzy nimi i okolicznymi lokatorami.