Facebook Google+ Twitter

45. Festiwal Pianistyki Polskiej. Triumf pokory

Obecność Mateusza Borowiaka wśród festiwalowych solistów budziła zdziwienie wielu bywalców tej corocznej imprezy. Po jego recitalu nie mieli już żadnych wątpliwości co do tego, że ten pianista godny jest najznakomitszych sal koncertowych.

Jan Popis / Fot. Ryszard K. Hetnarowicz- Będziemy dzisiaj mieli do czynienia ze swoistymi reminiscencjami z ubiegłorocznego Konkursu Chopinowskiego w Warszawie - zapowiadał czwartkowy recital Jan Popis, dyrektor artystyczny 45 FPP w Słupsku. - To dowód na to, jak trudną do zdefiniowania jest sztuka i jak subiektywne oceny z nią się wiążą. Podczas wewnętrznych przesłuchań, kompletowania reprezentacji Polski na warszawski konkurs uznano, że umiejętności, interpretacje Chopina Mateusza Borowiaka nie predestynują go udziału. Pianista nie skorzystał z prawa do odwołania się od tej decyzji.

Przyjął ją z pokorą, ale zdecydował się na udział w piekielnie trudnym, pięcioetapowym konkursie pianistycznym we włoskiej Monzy. Odbywał się on niemal równolegle z Konkursem Chopinowskim. I wygrał go. Zdobył też nagrodę publiczności, a jego profesor, Andrzej Jasiński mógł nam to dumnie obwieścić jeszcze podczas warszawskiego konkursu. Kilka miesięcy później pojechał do Barcelony na kolejny prestiżowy festiwal. No i także tam nie miał konkurencji. Zdobył wszystko, co było do zdobycia. A teraz, ten jeszcze student Akademii Muzycznej w Katowicach, zaprezentuje swe nieprzeciętne już umiejętności w wyjątkowo trudnym repertuarze przed publicznością festiwalową w Słupsku.

Mateusz Borowiak podczas recitalu. / Fot. Ryszard K. HetnarowiczAwizowany wstępnie przez Mateusza Borowiaka program uległ zmianie. Miejsce trzech utworów ze suity fortepianowej "Iberia" Isaacka Albeniza (za najlepsze wykonanie utworów tego kompozytora pianista otrzymał nagrodę w Barcelonie) zajęła "Partita" Johana Sebastiana Bacha. Ona otworzyła recitalowy popis M. Borowiaka i dała asumpt do refleksji o perfekcji, żelaznej dyscyplinie formy poszczególnych jej części, kunsztownym pięknie dźwięku i subtelnej interpretacji wykonawcy. Jak się później miało okazać "fugowa" klamra recitalu została przemyślana i miała stanowić dodatkową wartość estetyczną. A napięcie i skala trudności tego koncertu rosły w miarę kolejnych utworów.

"IX Sonata fortepianowa D-dur" Wolfganga Amadeusza Mozarta pozwoliła podziwiać znakomitą interpretację i technikę artysty. Słuchając tego wykonania "Sonaty" trudno było oprzeć się wrażeniu obcowania z dowcipnym, wyrafinowanym, pełnym wigoru i świadomym swej wartości figlarze. Piętrzy on trudności nawet wtedy, gdy skłania do chwilowego zamyślenia, refleksyjnego spojrzenia na siebie czy otaczający świat. Nic w tej kompozycji nie jest powierzchowne i pozbawione uzasadnienia, a Borowiak jeszcze ją wzbogaca o swoją artystyczną osobowość. Burza braw!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.