Facebook Google+ Twitter

45. rocznica śmierci Ryszarda Siwca

8 września minęła 45. rocznica śmierci Ryszarda Siwca, który protestując przeciwko inwazji na Czechosłowację dokonał 8 września 1968 roku samospalenia w czasie ogólnokrajowych dożynek na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie.

 / Fot. Nieznany; źródło IPN, domena publiczna8 września minęła 45. rocznica śmierci Ryszarda Siwca, który protestując przeciwko inwazji na Czechosłowację dokonał 8 września 1968 roku samospalenia w czasie ogólnokrajowych dożynek na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie w obecności kierownictwa PZPR, SD i PSL, dyplomatów i 100 tysięcy widzów. Jego protest i całe zdarzenie zostało sfilmowane przez operatora Polskiej Kroniki Filmowej. Pomimo iż kilka tysięcy ludzi było świadkami tego wydarzenia przez lata czyn Siwca był prawie w ogóle nieobecny w świadomości polskiego społeczeństwa. Wiedzieli o nim więcej Czesi, Słowacy i ludzie poza granicami Polski.

Ryszard Siwiec zmarł 4 dni później, 12 września 1968 roku w szpitalu, odseparowany od świata przez SB.



Urodzony 7 marca 1909 w Dębicy był żołnierzem AK, z wykształcenia filozofem i skromnym księgowym z Przemyśla. W ciągu wielu lat życia w PRL, na prywatnej maszynie pisał i powielał ulotki krytykujące system podpisując je pseudonimem: Jan Polak.

Agresja na Czechosłowację państw Układu Warszawskiego z udziałem polskiej armii przekonała go, że należy wstrząsnąć sumieniem Polaków. W roku 1963 mnich buddyjski Thích Quảng Ðức spalił się protestując w Wietnamie. Dowiedział się o tym cały świat. Samospalenia w Azji wstrząsnęły sumieniem Amerykanów i nie tylko. Być może Ryszard Siwiec w jakiś sposób zainspirował się tą formą skrajnie pojętego protestu przeciw polityce władz. Przed wyjazdem na Dożynki do Warszawy sporządził testament oraz nagrał na taśmę magnetofonową swe przesłanie, kończące się słowami:
„Ludzie, w których może jeszcze tkwi iskierka ludzkości, uczuć ludzkich, opamiętajcie się! Usłyszcie mój krzyk, krzyk szarego, zwyczajnego człowieka, syna narodu, który własną i cudzą wolność ukochał ponad wszystko, ponad własne życie, opamiętajcie się! Jeszcze nie jest za późno!”.

Jadąc do Warszawy, w pociągu, napisał list pożegnalny do żony. Po akcie samospalenia list dostał się w ręce Służby Bezpieczeństwa. Rodzina o trzymała go dopiero po 22 latach i w roku 1981, w czasie „Karnawału Solidarności” własnym sumptem wydała broszurę opisującą jego protest. Reżyser filmowy Maciej Drygas w 1991 roku nakręcił film „Usłyszcie mój krzyk” o Ryszardzie Siwcu , nagrodzony potem Felixem na przeglądzie w Berlinie w kategorii filmu dokumentalnego. Wykorzystano w nim utajnione wcześniej zdjęcia Polskiej Kroniki Filmowej. Dopiero ten film wprowadził do zbiorowej świadomości Polaków postać i ideę protestu byłego żołnierza AK i filozofa.

Blisko pół roku później po śmierci Siwca w Pradze na placu św. Wacława w proteście przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego podpalił się czeski student, Jan Palach. Nie mógł on wiedzieć o proteście Polaka, bowiem pierwszą informację o nim nadała dopiero w kwietniu 1969 (niemal 4 miesiące po śmierci Palacha) polska audycja Radia Wolna Europa za sprawą Władysława Mazura, który wysłał relację o niej do sztokholmskiego oddziału RWE.

Zachodni dziennikarze nie wierzyli z początku w prawdziwość tej informacji, gdyż władze PRL podjęły skuteczną kampanię dezinformacyjną opowiadając o chorobie psychicznej i alkoholizmie Siwca , a do RWE nie zgłosił się żaden miarodajny świadek. Taka legenda „miejska” krążyła też – niestety wśród społeczeństwa i była bezkrytycznie powielana. Nie dementował jej też Kościół Katolicki uznający samobójstwo za grzech śmiertelny gorszy od zabójstwa.

Ryszard Siwiec nie stał się ikoną oporu jak „czerwiec 56”, „grudzień 70”, „Radom 76”, w czasach „pierwszej” Solidarności. Być może w naszej świadomości martyrologicznej nie mieszczą się samobójcy, a może tylko masowe martyrologie wynikłe ze zbrodni? A może czyn Siwca jest do dzisiaj wypierany ze świadomości społecznej za sprawą wielkiego zbiorowego wyrzutu sumienia?

Pierwsze pomniki Siwca nie powstały u nas a w Czechach. Pierwsza ulica została nazwana jego imieniem w Pradze. Tam też pojawiły się pierwsze historyczne opracowania na ten temat. Nie nazwano imieniem Siwca Stadionu Narodowego, a ulica jego imienia nawet nie przylega do Stadionu i trudno odnaleźć ją w Warszawie.

W 2001 prezydent Republiki Czeskiej, Václav Havel przyznał pośmiertnie Ryszardowi Siwcowi order Tomáša Masaryka pierwszej klasy. 19 sierpnia 2003 został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (rodzina zmarłego odmówiła przyjęcia odznaczenia od prezydenta Kwaśniewskiego 4 września 2003).

4 września 2006 w dniu święta narodowego Słowacji ambasador tego kraju František Ružička przekazał na ręce Wita Siwca, syna zmarłego nadany mu pośmiertnie Order Podwójnego Białego Krzyża III klasy.

Dzisiaj, 8 września 2013 roku, w 45 rocznicę heroicznego protestu Ryszarda Siwca słowa jego tragicznego apelu zabrzmiały bezlitośnie na Stadionie Narodowym, mieniącym się chlubą współczesnej Polski. „To jest porażające, a najbardziej to, że te słowa ani trochę, podkreślę, ani trochę nie straciły na aktualności - powiedział Wit Siwiec, tuż po tym, jak ze łzami w oczach słuchał wraz z osobami zgromadzonymi na stadionie dramatycznego apelu, który nagrał jego ojciec - Ryszard Siwiec.

„45 lat temu krzyk płonącego człowieka został zagłuszony, dziś wybrzmiał okrutnie na Stadionie Narodowym, który stanął na miejscu obiektu, na którym spłonął Ryszard Siwiec. "Te słowa, w tym miejscu mają jeszcze silniejszą wymowę" - mówił wyraźnie wzruszony Wit Siwiec. Wcześniej syn Ryszarda Siwca mówił także, że jest mu trochę żal, że taki symboliczny gest wobec jego ojca wykonywany jest tak późno.

„Ojciec sobie na to przecież zasłużył, był w końcu jedynym Polakiem, który zaprotestował przeciwko tej agresji i to w tak dramatyczny sposób. W czasach komuny milczenie o tej sprawie było dla mnie w jakiś sposób wytłumaczalne, ale przecież już od dawna żyjemy w wolnej Polsce. Ale nie mam żalu do nikogo personalnie. Choć przez łzy to bardzo ciesze się, że mogę tu być dziś i przeżyć te chwile” - powiedział dziennikarzom Wit Siwiec.

Organizatorem spotkania na Stadionie Narodowym był Ośrodek "Karta". Jego prezes Zbigniew Gluza zaapelował, aby wrócić do idei nazwania obiektu imieniem Ryszarda Siwca - człowieka, który w imię obrony wolności poświęcił własne życie. „Ten moment sprzed 45 lat można przyjąć jak znak polskiej drogi do niepodległości. Jest to punkt odniesienia dla całej późniejszej drogi Polski, od komunizmu do dzisiejszej sytuacji. To posłanie Ryszarda Siwca, nagrane na dwa dni przed tym, czego dokonał na stadionie przeleżało gdzieś przez dwie dekady. Kolejne dwie dekady trwało przekuwanie tego miejsca z jednego stadionu w drugi. Przypomnijmy, że pełna nazwa starego obiektu brzmiała Stadion Dziesięciolecia Manifestu PKWN, czyli to symbol wprowadzenia komunizmu, a teraz jest Stadion Narodowy - symbol wolnej Polski - powiedział Zbigniew Gluza, prezes Ośrodka "Karta". „45 lat temu setki osób zdecydowały się zaprotestować przeciwko wkroczeniu wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji. Ale żaden z tych protestów nie miał tak wielkiego i głębokiego znaczenia jak samospalenie Ryszarda Siwca. Nawet gdyby tych wszystkich protestów nie było, gdyby nie było tych setek aktów oporu, ulotek, napisów na murach to ten jeden czyn uratowałby honor wszystkich Polaków. Poświęcenie jednego człowieka ratowało wówczas honor Polski.”- powiedział prezes IPN, dr Łukasz Kamiński.

W spotkaniu upamiętniającym rocznicę samospalenia Siwca wziął także udział Maciej Drygas, autor filmu dokumentalnego "Usłyszcie mój krzyk". „Choć siedzimy w wygodnej loży pięknego i kolorowego Stadionu Narodowego to ja wciąż mam przed oczami szary Stadion Dziesięciolecia i Ryszarda Siwca. Widzę sto tysięcy ludzi, widzę święto dożynkowe, widzę tego człowieka, który płonie i coś krzyczy. I ten obraz jest silniejszy” powiedział reżyser. Podczas uroczystości oczytano także list, w którym Ambasador Republiki Czeskiej po raz kolejny podziękował Siwcowi za jego bohaterstwo. Przypomniano także, że później w podobny sposób w Pradze zaprotestował także, podpalając się na ulicy czeski student Jan Palach i wielu innych.

W czasie istnienia III RP miało miejsce kilka protestów w formie samospalenia. Wszystkie miały dramatyczne – społeczne i osobiste podłoże. Niestety tak jak zabrakło 8 września na stadionie Narodowym najwyższych władz RP , tak protest współczesnych przeciw polityce państwa został zignorowany. Może społeczeństwo polskie i nasi przywódcy usłyszą w końcu krzyk tych spalonych w proteście ludzi?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.