Facebook Google+ Twitter

46. Festiwal Pianistyki Polskiej. Wieczór z sonatą

Drugi dzień 46. Festiwalu Pianistyki Polskiej w Słupsku stał pod znakiem królewskiej formy pianistycznej - recitalu. Na estradzie pojawił się Krzysztof Jabłoński, a zaproponowany program stał się artystycznym spojrzeniem na rozwój sonaty.

Jan Popis / Fot. Ryszard K. HetnarowiczSłupskim melomanom tego pianisty nie trzeba przedstawiać. To właśnie tutaj pojawił się w 1981 roku i został laureatem Estrady Młodych. - Urzekł wszystkich świeżością, młodzieńczą energią i interpretacjami wykonywanych dzieł. Cztery lata później sięgnął po trzecie miejsce w Konkursie Chopinowskim i... jako jedyny w światowych salach koncertowych reprezentuje zwycięzców z tamtego konkursowego rocznika. I o zwycięzcy Stanisławie Buninie, i o zdobywcy drugiego miejsca Marku Laforêt stało się cicho. A Krzysztof Jabłoński nadal zachwyca swoją grą i nie zatracił swojej młodzieńczej emocjonalności. Chyba dzięki muzyce... - wprowadzał w nastrój koncertu i przybliżał sylwetkę pianisty Jan Popis, dyrektor artystyczny festiwalu. - Nie zapomina też o Słupsku, w którym często i chętnie gości - dodał.

Krzysztof Jabłoński / Fot. Ryszard K. HetnarowiczPierwszą część recitalu wypełniły kompozycje Jana Sebastiana Bacha, Wolfganga Amadeusza Mozarta i Ludwika van Beethovena. Bachowski Chorał "Z głębokości wołam do Ciebie, Panie", napisany przecież na organy, zabrzmiał na fortepianie wyjątkowo majestatycznie. Jednocześnie wprowadził nastrój zamyślenia, refleksji i skupienia potrzebnego do obcowania z wielką sztuką. Zdecydowanie kontrapunktowo zabrzmiała Sonata C-dur Mozarta, której cztery części zdawały się raz wirtuozowsko zapraszać do iskrzącej dowcipem zabawy, by za chwilę swoją powagą kazać zastanowić się nad lekkomyślnością takiego postępowania. Pianista wydawał się przeobrażać razem z nastrojami tej kompozycji, jej poszczególnych części. Wszystkie te emocje skondensowane zostały w Sonacie c-moll Beethovena i dodatkowo wzbogacone tonami patetycznymi.

Krzysztof Jabłoński / Fot. Ryszard K. HetnarowiczDruga część koncertu należała do jednego kompozytora - Fryderyka Chopina. W zmienność nastrojów, nieoczekiwane zwroty brzmień wprowadziła publiczność Ballada f-moll, a zagrana o niej Sonata h-moll dobitnie wskazała na odrębność Chopina w pojmowaniu istoty tej formy. Chociaż, podobnie jak u Beethovena czy Mozarta, zachowana jest w niej klasyczna czteroczęściowa budowa, to wprowadzenie do niej scherza czy niemal nokturnowego nastroju jest wyraźnym odbiciem osobowości twórczej Chopina. Krzysztof Jabłoński doskonale poprowadził melomanów przez te nastroje, a jego wirtuozeria spotkała się z gorącym przyjęciem publiczności. Nie wystarczył jeden bis, by pozwoliła pianiście zejść z estrady.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.