Pozycja materiału w rankingach:
Przeciętny Polak czyta dwie książki miesięcznie. W porównaniu z poprzednimi latami, poziom czytelnictwa ciągle nam wzrasta. Większe obroty notują także księgarnie.
Statystyczny Polak w 2005 roku czytał co miesiąc dwie książki – tak wynika z sondażu PBS dla "Gazety Wyborczej". Co ciekawe, kobiety czytają dwa razy więcej niż mężczyźni. Niestety, prawie połowa tych osób nie rozumie tego, co czyta. Trzeba pamiętać, że poziom czytelnictwa podwyższają m.in. pożerający lektury studenci i uczniowie. Zobacz także:
Artykuły
(84)
Galerie
(53)
Średnia ocen
(4.92)
Wiek: 27 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marta Szloser 31.08.2006 14:47
Dzięki za radę - na pewno skorzystam i pryecyztam. Pozdrawiam!
Przemysław Trubalski 31.08.2006 14:02
Jeśli jedziesz do Włoch, to zdecydowanie najlepszym wyborem będzie Irving Stone i jego fabularyzowana biografia Michała Anioła pt. "Udręka i ekstaza". Polecam szczerze, szczególnie, gdy będziesz w okolicach Florencji lub Rzymu. Ciao!
Marta Szloser 31.08.2006 12:49
A ja nie uważam audiobooków za profanację. Po pierwsze: słuchają ich ludzie niewidomi bądź niedowidzący - dla nich to często jedyna możliwość na kontak z literaturą. Po drugie: ludzie zapracowani, zabiegani, spędzający wiele czasu w samochodzie puszczają sobie audiobooki, ponieważ w czasie jazdy trudno byłoby im czytać "normalnie". Co w tym złego? Dla rękopiśmiennych profanacją był druk, a teraz wszyscy z niego korzystają. Sama zamierzam przesłuchać jedną z książek Irvinga podczas nocnego wyjazdu do Włoch. Choć oczywiście książka drukowana zawsze była i będzie u mnie na 1. miejscu :) Pozdrawiam!
Autor usunął profil 29.08.2006 12:17
Hmmm... Gdybym miał wyciągnąć wnioski z własnych obserwacji, byłyby one zatrważające. Gros moich znajomych w ogóle nie czyta. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale nie zmienia to całego obrazu. Od dłuższego czasu przyglądam się właśnie tym młodym 15- letnim osobom (trochę dziwnie to brzmi bo sam jestem niewiele starszy), i widzę że ich postawa wobec literatury jest antagonistyczna. A wydaje mi się, że większość tych książek wypożyczanych przez te osoby to obowiązkowe lektury. Zresztą uważam, że jest to efekt pauperyzacji kultury, przeznaczonej dla młodych odbiorców. BO jakim autorytetem dla nastolatki jest Doda? Do tego dodajmy kult ciała... Wszystkie reklamy które wmawiają nam by być trendy itp. Ile osób wytrzyma ten ostrzał? Mol książkowy jest w takim środowisku traktowany jako parias. Może się mylę, własnych badań jeszcze nie przeprowadziłem. Ok. Ponarzekałem trochę, wyolbrzymiłem sprawę i zmieniłem mimowolnie temat. Jeszcze odniosę się do kwestii audiobooków. Dla mnie to chore. Jak ktoś jest zbyt leniwy by czytać książkę, to niech zostawi ją na półce, i zajmie się czymś innym. Nie wyobrażam sobie takiego zdania: "Fajną książkę wczoraj przesłuchałem" :)
Dla mnie to profanacja. Pozdrawiam wszystkich czytelników!
Marta Szloser 25.08.2006 20:55
Ibidem :) Smutna to historia i rzeczywiście dość smutne statystyki, choć pracownicy bibliotek i księgarze twierdzą, że jest coraz lepiej. Grupa czytelników do 15 roku życia została wyszczególniona w statystyce Instytutu Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej - jest o tym mowa w tekście, i dotyczy wyłącznie bibliotek publicznych. Z własnych obserwacji (przez miesiąc pracowałam w jednej z wrocławskich bibliotek) wiem, że osoby w tym wieku rzeczywiście stanowią, wbrew pozorom, mocną grupę czytelników. Pozdrawiam!
Andrzej Zaranek 25.08.2006 17:50
Jestem człowiekiem ponad 50-letnim. Moja młodość upłynęła na czytaniu książek. Czytałęm ja i czytali książki moi rówieśnicy. Nie mieliśmy zbyt wielkiego wyboru w kwestii rozrywki. Jeden, później dwa programy telewizji, sport i książki. Czytaliśmy namiętnie, w każdym bądź razie ja. Trzy- cztery książki tygodniowo. Statystyki, które Pani podaje są dosyć smutnawe. Mój smutek jest tym większy, że znam inne statystyki - np, Stowarzyszenia Wydawców Książek czy Bractwa Kawalerów Gutenberga. Zaś osobista obserwacja czytelnictwa młodych wśród młodzych ludzi napawa grozą. Obserwacja, że najwięcej czytają dzieci do 15 lat jest mi całkowicie obca. Próbowałęm ją sprawdzić. W jednej z największych bibliotek i czytelni w W-wie (Solidarności/Żelazna) dzieci w wieku do 15 statystycznie nie istnieją. W wypożyczalni na Ciołka też nie. W Ursusie podobnie. Zatem jak to jest? Nie zamierzam polemizować z Pani zdaniem, z Pani opiniami. Martwię się jedynie i - mam wrażenie - mam powód. A jaki? Przyznam ze wstydem, że hmmm pomagam leniwym studentom pisać prace licencjanckie i magisterskie. Dziś jeden z nich zapytał co to za dzieło, którego tytuł znalazł w przypisach. A tytuł ów brzmiał: ibidem.
Eurowizja 2012. Pierwszy półfinał za nami!
(odsłon: +893)