Ponad 22 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych wagaruje, a nawet połowa z tych nieobecności nie jest usprawiedliwiana – alarmuje resort edukacji narodowej.
Co gorsza, nawet co szósty rodzic usprawiedliwia wagary swoich pociech, co zdaniem MEN tylko zachęca do opuszczania lekcji.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Adriana Mateusiak 26.08.2006 15:31
Tp, masz świętą rację, z tym, że klasy humanistyczne najwięcej uczą się przedmiotów ścisłych. Dopiero w 3 klasie LO mogę powiedzieć, że to jest coś humanistycznego. W pierwszych dwóch latach najbardziej zakówałam z fizyki i chemii. Co ciekawe, klasa humanistyczna fizyki miała więcej godzin w toku nauczania niz językowa, a na pytanie: dlaczego? nikt nam nie odpowiedział. Za to dodatkowa godzinę, jaką każda z klas "dostała" na rozówj, dla mojej klasy okazała się to właśnie biologia... Rozumiem, że humanista to człowiek wszechstronny, ale w całym toku nauczania mileiśmy tylko 1 godzinę filozofii i 3 godziny wosu, co jest zdecydowanie za mało!
Tomasz Sawczuk 26.08.2006 14:40
To jest tak: uczniowie są przeładowani. Jeżeli dodać do tego, że nie wszyscy palą się do nauki, to problem jest podwójny (choć nie zawsze można nazwać to problemem - bywa że szkoła zabiera czas, który faktycznie mógłby być wykorzystany bardziej konstruktywnie). Życie nastolatka wygląda teraz z wiadomych wszystkim powodów inaczej niż kiedyś. Ma to głównie negatywne skutki. Ale myślę, że "umówienie się" z rodzicami na to, że dzisiaj nie pójdę do szkoły, bo np. nie wyrobiłem się z tym, co trzeba było zrobić jest znacznie lepsze niż wagarowanie na własną rękę, żeby "pójść ze znajomymi na piwo". tp - no reformę edukacji to akurat wprowadził rząd Buzka :). Ale co do tego, że "klasie humanistycznej czesto najwięcej trzeba się uczyć... biologii" to pełna zgoda.
Jolanta Paczkowska 26.08.2006 14:33
Hmm..."Nauczyciele zapominają w jakich czasach żyjemy" ;-)
Autor usunął profil 26.08.2006 14:24
O czym w ogóle mówicie. Dziwicie się dlaczego tak jest? Dopóki instytyucja zwana dalej szkołą (?) będzie tak chora jak dotychczas to sytuacja będzie się jeszcze bardziej pogłębiać! Podziękujmy Leszkowi Millerowi i jego ekipie za doprowadzenie reformami oświaty do kryzysu który jest obecnie. Podział na gimnazja i podstawówki był zupełnie niepotrzebny,wprowadził zamieszanie i na te zmiany trzeba było wydać parę ładnych miliardów. Ludzie muszą jeździć do szkoły z jednego końca miasta na drugi, wstawać o 5 lub 6 rano , a wracają o 16 lub 17. I to ma być młodość? O czym my w ogóle mówimy ! Szkoła zakłada, że uczeń będzie tyrał jak wół i będzie blado wpatrzony w podręczniki. Ale normalny człowiek nie widzi tylko książek w życiu, bo są też inne rzeczy. Jest rodzina, przyjaciele, hobby, pasje, czasem i praca. Nauczyciele zapominają w jakich czasach żyjemy i że chodzenie do szkoły nie jest już dla młodego człowieka jedynym zajęciem. I jeszcze ta nauka encyklopedyczna... Po jasną..... wmuszają naukę chorych regułek z chemii, fizyki czy matematyki jak często się to nikomu nie przydaje ! Profile niestety nie zawsze zdają egzamin i w klasie humanistycznej czesto najwięcej trzeba się uczyć... biologii. Powtarzam: SZKOŁA to instytucja CHORA i dopóki nie wyzdrowieje będą się dziać jeszcze większe jajka. Pozdrawiam
Magdalena Tobik 26.08.2006 13:21
Ale przecież zawsze jest jeszcze dobry wujek Giertych. Zaraz ogłosi amnestię i zamknie szkoły. No bo przecież same kłopoty z tymi nauczycielami, którzy się nie chcą uczyć, z uczniami, którzy nie chodzą do szkoły, ze szkołą, którą trzeba utrzymać z budżetu. A tak starczy jeszcze na kolejną limuzynę dla długiego ministra. A mądrzy rodzice znów mądrze zagłosują...
Bartłomiej Car 26.08.2006 13:14
Przecież chronią swoje dzieci przed problemem niezaliczenia półrocza. To z jednej strony normalne z drugiej prowadzi do pogłebienia problemu. W naszym kraju wszyscy kombinują, ktos się dziwi?
Adriana Mateusiak 26.08.2006 11:35
Jola, ja bym chciała, żeby mi mama coś takiego napisała:D Szczególnie na niemca. Aczkolwiek rozumiem, że nauczyciela krew pewnie zalewa:P Mi rodzice nie chcą usprawiedliwiać, jeżeli zwiewam. Mówią, że to była moja decyzja i to będą moje konsekwencje, sama mam się tłumaczyc u wychowawczyni. Ćwiczą mi charakter
Jolanta Paczkowska 26.08.2006 10:40
Aha, i bywało, że usprawiedliwianie przez LEKARZA wyglądało tak: "...wszystkie nieobecności w bieżącym roku szkolnym". Bez podania przyczyny.
Jolanta Paczkowska 26.08.2006 10:21
Usprawiedliwianie przez rodziców nieobecności to codzienność, a co powiecie na taką "korespondencję"skierowaną do nauczyciela: "Zwalniam syna z pisania kartkówki"(sic!)?
Niemcy drwią z Joanny Muchy. "Bild" kpi z kompetencji minister sportu
(odsłon: +2286)