
Pierwsi na miejscu zdarzenia byli strażacy. - Widok był makabryczny - mówi kierujący akcją ratowniczą st. kpt. Jarosław Kuderczak z Państwowej Straży Pożarnej w Jarocinie.
- Na miejscu zastaliśmy cztery osoby, które nie dawały znaków życia. Zwłoki leżały obok pojazdu oraz pod samochodem. Kierowcę lublina musieliśmy ewakuować z samochodu wykorzystując urządzenie hydrauliczne. Jego stan był bardzo ciężki, więc został w pierwszej kolejności odwieziony do szpitala. Pozostali uczestnicy wypadku zostali na miejscu opatrzeni przez lekarza i przetransportowani do szpitali w Pleszewie ( gdzie trafiło dwóch rannych) i Jarocinie (pięciu mężczyzn).
Policji nie udało się ustalić przyczyny wypadku. Będzie można to uczynić wówczas, gdy uda się przesłuchać jedynego świadka zdarzenia, który w międzyczasie odjechał z miejsca tragedii. Ze wstępnych ustaleń policji wynika jednak, że sprawcą wypadku mógł być kierowca lublina.
- Wszystko wskazuje na to, że kierujący lublinem zjechał na przeciwny pas drogi i zderzył się czołowo z volvo - wyjaśnia rzecznik jarocińskiej policji st. asp. Maciej Bierła. Lublinem wracali z pracy robotnicy firmy budowlanej. Jechali na skrzyni ładunkowej. Razem z kierowcą i pasażerem w kabinie, było ich wszystkich dziesięciu. Jadące z przeciwka volvo wyładowane produktami miejscowej przetwórni owocowo-warzywnej, uderzyło z siłą kilkunastu ton w niewielki samochód dostawczy.
Niestety, to nie koniec tragedii wczorajszego dnia. Na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Złotnikach. Kierujący Fiatem Ducato 52-letni mężczyzna zderzył się z przewożącym kolonistów pociągiem relacji Kołobrzeg - Kraków. W wyniku zderzenia kierowca zginął. Jak informuje Wojewódzka Komenda Policji w Poznaniu, podróżujące pociągiem dzieci na szczęście wyszły z wypadku bez obrażeń.
Jacek TomczakWięcej na
Polskatimes.pl/Głos Wielkopolski/