Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil

Mamy XXI wiek, wydawać by się mogło, że ludzkość przeżyła już wszystko. Powinna więc wyciągnąć lekcje nie tylko na poziomie globalnym, ale najbardziej na poziomie naszych wzajemnych relacji.
Zobacz także:
Artykuły
(2)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.67)
Wiek: 62 | Miejscowość: Puławy | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Zbigniew Kowalewski 26.01.2008 15:51
Zaśby nie wypaliły naturalne, ludzkie więzi, pozostają nam jeszcze związki zawodowe.
Lucyna Rozlatowska 25.01.2008 23:25
Dziękuję Klaro i Wojtku za taką opinię :)
Grzegorz Korzeniowski 25.01.2008 15:11
"Litania banałów" - to określenie Klary mi się podoba. Tekst składa się z kilku frazesów i sloganów, które można przeczytać w kolorowych pismach dla ludzi upośledzonych intelektualnie. A do tego - nawet te banały zostały potraktowane powierzchownie i po łebkach.
Lucyna Rozlatowska 25.01.2008 11:30
Na pewno za sytuację odpowiada wyobrażenie miłości w umyśle każdego z nas. Najpierw bajki, a potem seriale i komedie romantyczne wpajają nam, że jak już się zakochamy, sielanka będzie trwała całe życie. Brakuje samoświadomości, brakuje wiedzy na temat stadiów miłości. Ludzie nie potrafią zaakceptować faktu, że zauroczenie związane z wielką namiętnością trwa tylko przez pewien czas i nigdy w związku nie będzie już tak jak na początku. I zamiast gonić za "motylkami w brzuchu" warto zadbać o relację, w której jesteśmy. W kolejnych fazach związku rozwija się intymność i zaangażowanie, a relacja staje się bardziej przyjacielska. Jeśli będziemy mieli tego świadomość, nie uznamy zmniejszenia się namiętności za koniec miłości.
Druga kwestia: ludzie za szybko rezygnują. W sytuacji kryzysu zamiast starać się połączyć siły, by ochronić uczucie będące między nimi, szukają pomocy (pocieszenia) na zewnątrz. A jak jeszcze u płci przeciwnej, to niestety wszystko szybko się kończy, a jedyne, co pozostaje to rozczarowanie.
Artur Kiełbasiński 25.01.2008 10:34
Inny problem, to wizerunek miłości kreowany przez media. Zawsze musi być na adrenalinie, zawsze "świeżo", zawsze podgrzana atmosfera. W pismach kobiecych pojawia się stale element pt: WALKA. "walcz o swoje prawa", jak "on wyjeżdża - ty się baw", "nie daj się porzucić, porzuć pierwsza". Taka wizja ciągle gorącej miłości, a jednocześnie ciągłej rywalizacji jest zabójcza dla młodych ludzi. Prowadzi do ciągłych "rozliczeń", kto ile razy miał rację. Za mało mówi się o sztuce kompromisu, o dogadywaniu się, o rozumieniu sytuacji i poglądów partnera.
Do tego opisy życia "celebrytów". Kto się z kim przespał, rozwiódł, kto kogo porzucił. Jednym zdaniem - raport z ciągłej balangi. Przy absolutnej bezrefleksyjności części czytelników/widzów taki obraz świata wydaje się normą. W efekcie szukanie takiej samej wersji życia dla siebie.
Autor usunął profil 25.01.2008 09:59
Ja spróbuję.
Scenariusz pierwszy - żar miłości stygnie, namiętność znika. Okazuje się, że niewiele tak naprawdę nas łączy. Rozstajemy się.
Scenariusz drugi - Młodzi ludzie są zakochani, jest cudownie i sielankowo. Podejmują dezyzję o małżeństwie (albo życie za nich podejmuje). Mija parę miesięcy i okazuje się, że świat to nie je bajka. Nie potrafią się przestawić na tzw. dorosłe życie. Odpowiedzialność, walka o byt, problemy, stresy, małe dziecko - to za dużo. Nie wytrzymują. Zaczyna się wzajemne obwinianie, pretensje, awantury, czasem picie. Miłość umiera, zatłuczona młotem dorosłości. Związek przestaje istnieć.
Jadwiga Kowalczyk 25.01.2008 06:21
Może więc, zamiast krytykowac tekst składający sie z dość sloganowych stwierdzeń rozwinmy temat i niech kazdy dopisze przyczynę rozlatywania sie związków, ze swojego punktu widzenia.
Zaczynam: mlodzi nie mają cierpliwosci dostosowywac sie do wymagan partnera. Starsze stadła robily to zaciskając zęby i...rozchodzily sie dopiero po kilku latach. Albo tak uzalezniały sie od wzajemnej glupoty, przemocy i toksycznosci, że juz nie wyobrażaja sobie innego zycia. Na dokładke uzasadniają to najczesciej "dobrem dzieci" .
To jedna z mozliwosci.
Kto pociagnie temat dalej?
Lucyna Rozlatowska 24.01.2008 21:40
Fox, debiutantką nie jest - to po pierwsze, bo to już drugi tekst. Zresztą pierwszy był wywiadem z Tobą. Czy to dlatego jej bronisz?
Na cętce źrenicy i w obiektywie: owady i bezkręgowce (2)
(odsłon: +135)