Facebook Google+ Twitter

56 mld złotych - nasza pierwsza atomówka

Koszt 1000 MW w elektrowni atomowej wynosić ma ok. 3,5 mld euro plus 1,5 mld euro kosztów dodatkowych (zakup terenu, przygotowanie inwestycji być może koszty kredytowania i podłączenia do sieci).

http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Nuclear_Power_Plant_Cattenom.jpg Nuclear power plant in Cattenom, France / Fot. Stefan KühnElektrownia ma mieć moc 3500 MW. Minimalny koszt w takim razie wynosić będzie ok. 14 mld euro czyli ok. 56 miliardów złotych. Inwestycja będzie państwowa i pieniądze w związku z tym będą państwowe. Budżet takiej kwoty nie uniesie. Czeka nas kolejne zadłużanie kraju. Zaciągnięcie kredytu wiąże się ze znacznym wzrostem kosztów inwestycji, nikt bowiem nie udziela pożyczek gratis.

Państwo już zaczęło ponosić koszty planowanej inwestycji, przeznaczając pierwsze miliony na propagandę idei i przedsięwzięcia. Utworzono nawet specjalny urząd dla tego celu i zatrudniono urzędników. Kupiono samochody, etc. Również te kilkadziesiąt milionów na propagandę celu nie jest bez znaczenia.

Wydaje się, że dość zorientowany w sytuacji, Maciej Nowicki, były Minister Ochrony Środowiska, przedstawiał prawdę, mówiąc, że straty jakie polska energetyka ponosi w związku z niewydolnymi, przestarzałymi, awaryjnymi liniami przesyłowymi są porównywalne z mocą planowanej elektrowni atomowej. Koszt naprawy tych linii i budowy nowych byłby zdecydowanie mniejszy niż nasza pierwsza elektrownia atomowa.

Strategia państwa dopuszcza wyprzedaż zakładów energetycznych, bazy surowcowej. Natomiast sieci przesyłowe mają być domeną państwa. Wskazane więc byłoby budowanie takiej elektrowni przez firmy prywatne. Zadajmy więc trywialne pytanie, czemu państwo zdecydowało się podjąć ogromny wysiłek budowy elektrowni atomowej za nasze pieniądze?

Czy pamiętacie, jeszcze Państwo, że mamy dziurę budżetową? Że podnoszą nam podatki? Że za chwilę zaczną się zwolnienia!

Władze rządowe dopuszczają do budowy autostrad (infrastruktury drogowej) firmy prywatne (choć Włodzimierz Cimoszewicz, przyznał, że popełnił błąd, przyjmując tę formę rozwoju infrastruktury drogowej – chwała za odwagę po 15 latach) a nie dopuszczają budowy elektrowni?

Dbając o strategiczną własność, państwo powinno inwestować przede wszystkim w rozwój i naprawę infrastruktury. Niedostateczna jakość polskich sieci przesyłowych już skutkowała
znacznymi awariami w Warszawie czy na Pomorzu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

TadeuszŚledziewski
  • TadeuszŚledziewski
  • 31.08.2010 15:30

Nie przeczytałem artykułu do końca, bo boję się o swoją "elektrownią", co prawda nie atomową, lecz bateryjną. Mogła by się za szybko rozładować, jakbym zaczął skakać z radości na wieść o budowie tego epokowego osiągnięcia cywilizacji. Ciekawe kto nam chce wcisnąć, jak najprawdopodobniej przestarzałe urządzenia. Szkoda, że mamy tak zagorzałych przeciwników wód geotermalnych węgla i zastosowania odzyskiwaczy węgla ze spalin według wynalazku naukowców z Lublina.
Ostatnio w Polsce mądra większość swoje pomysły realizuje,
Nie zważając, że polska gospodarka dogorywuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem przeciwnikiem budowy elektrowni atomowej w kraju. Ale jesli ma powstać, to nich powstanie nie za nasze pieniądze, gdyż już nie jesteśmy stanie spłacać istniejacego zadłużenia.
Gwarancją bezpieczeństwa energetycznego kraju bedzie wielość niezależnych dostawców oraz państwowe linie przesyłowe. Jeśłi energuia atomowa jest tania, to nie bedzie zalegać na półce, lecz każdy chętnie ją kupi. Pozwólmy więc Francuzom na budowę takiej elektrowni w naszym kraju za ich pieniądze na zasadach w pełni komercyjnych - beż zadnych gwarancji odbioru tej energi. Tym bardziej, że jak przypomina Wojciech, chodzi o państwowe firmy z tego państwa - gwarancja bezpieczeństwa rozciągnie się na nasz kraj.
Pani Barbaro, Panie Aleksandrze - taniość energii najczęściej nie wynika ze sposobu jej wytwarzania lecz obowiązujacego prawa oraz dopuszczalnych zasad księgowania kosztów (czy trzynastki górnicze, oraz wczesniejsze emerytury obciążają koszt produkcji 1 kW czy też podatnika; czy monitoring środowiskowy przy budowie "witrowni" obciąża podatnika, czy też inwestora; etc). Gdyby wszystkie sektory wytwórcze prądu działały na równych prawach moglibyśmy autorytatywnie twierdzić, że jedno źródło jest tańsze od drugiego; w naszym kraju to jest niemożliwe; jest to do cna zmanipulowane; a podane w artykule koszty nie są pełne - o czym wspomniałem; autorzy tekstów źródłowych potwierdzają, że koszt energi "węglowej" jest tańszy od atomowej - nie mo podstaw by im nie wierzyć;
Podkeślam stanowczo, że zdecydowanie bezpieczniej i taniej jest dla Państwa inwestować w infrastrukturę przesyłową - która z założenia jest państwowa i której naprawa pozwoli uzyskać więcej energii niż z produkcja elektrowni atomowej; zdecydowanie bezpieczniej jest również budować wiele małych elektrowni różnego typu (naturalnych) kosztem inwestychi komercyjnych - zdecydowanie tańszych niż kolejnego państwowego molocha, po to by za 5-15 lat sprzedawać go za bezcen; plany prywatyzacji, przypominam, pozwalają na sprzedaż elektrowni, co dzieje się już od dłuzszego czasu (Wojciechu - zapomniałeś o tym?), i nastepne czekają w kolejce na sprzedaż.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A moje zdanie ...link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robercie, co do źródeł energii jest mnóstwo różnych teorii o wyższości etc. Ja mam także dużo wątpliwości, ale pewne jest, że strach ma wielkie oczy. Po strasznym wydarzeniu dmuchamy na zimne. Stare elektrownie wodne działają, nowych nie przybywa. W elektrownie wiatrowe jakoś nam też "nie pilno". Bioenergia też nas odpycha. Geotermia tu i ówdzie jest już zaprzężona do ogrzewania mieszkań, energia słońca tylko szczątkowo jest wykorzystywana. Wszystko drogie i mało opłacalne, nieopłacalne lub niebezpieczne. Jesteśmy coraz bardziej energo-żerni, a energii nie przybywa. Więc - szkoda, że Żarnowiec nie ruszył...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robercie, piszesz :
"Rozwój ośrodków wytwarzania energii powinien być domeną firm prywatnych".... Oddawanie tak strategicznego sektora wyłacznie w ręce prywatne nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem. Przekonał sie o tym kilka lat temu bardzo bolesnie wielki stan Kalifornia, doswiadczony przez potężne awarie energetyczne, wynikające- jak sie okazało-z totalnej beztroski i chciwości koncernów produkujacych energię, które oszczedzały jak mogły na niezbędnych inwestycjach, doprowadzając do dekapitalizacji urządzeń.
Francuzi trzymają państwową łapę nad całą swoją energetyką jądrową pokrywającą 80% zapotrzebowania krajowego, zabezpieczając sie tym samym od ryzyka wewnatrzkorporacyjnych "ruchawek" i upadków.
Wolałbym, aby u nas tez tak było, wówczas nie będzie nam groził dyktat zagranicznych koncernów. Państwo powinno zagwarantowac sobie wiekszościowe udziały w spólkach, które miałyby budować atomówki. Tego nie mozna puścic na zywioł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najtańsza energia jest z elektrowni jądrowej.Ta prawda dawno już została udowodniona.Szkoda ,że solidarnościowe władze wyrzuciły w błoto grube pieniądze odstępując od budowy "Żarnowca".Należało tylko zainstalować nowoczesny reaktor.Patrzcie na naszych sąsiadów Czechów.Tzw. pozyskiwanie energii ze żródeł odnawialnych w naszych warunkach to zwykły mit.Wydaje się ,że nasze rządy zaczynają to rozumieć.Szkoda ,że tak póżno!
Aleksander Pietrzak

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robercie, nie jest to tak proste i oczywiste. http://www.elektrownieatomowe.info/Przeciw_energia_jadrowa_Wady_elektrowni_jadrowej/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest Pan pewien, że powinny być w rękach prywatnych ? hmmm....
zna Pan tę prześmiewczą kreskówkę o rodzince - Sompsonach ?
Wiek XXI jest wiekiem energetyki i klimatu.

A co do produkcji energii, bez której już żyć nie potrafimy, bo wszystko jest na prąd, to już dziś trzebaby budować conajmniej jedą elektorwnię atomową każdego dnia aby zaspokoić potrzeby kuli ziemskiej za kilkanaście lat.

Jak do tej pory głównie uzależnieni jesteśmy od oleju, gazu, węgla, biała enrgia zee zródeł odnawialnych to ledwie kilka procent.
Ostatnio czytałam i widziałam reprtaż o pozyskaniu enrgii z morza. Przypływy i odpływy, różnice temperatur wody morskiej, oraz prądy morskie, mają napędzać trubiny a te prądnice.
Wś Brytania i Japonia jest już bardzo zaawansowana w tych badaniach i budowie prototypów. Francja już od wielu lat ma największą elektrownie przypł-odpływ.

O problemach energetycznych świata tu link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.