Pozycja materiału w rankingach:
Każdy maturzysta marzy o tym, by dostać się na studia stacjonarne. Argumenty, jakie zazwyczaj padają, to wyższy poziom nauczania i opłaty, a raczej ich brak. No właśnie, czy studia dzienne naprawdę nic nie kosztują? Spróbujmy to sprawdzić.
Podstawowa sprawa to zakwaterowanie. Oczywiście można próbować koczowniczego trybu życia i przenosić się od znajomych do znajomych, ale pociąga to za sobą niemiłe konsekwencje. Pewnego dnia możemy obudzić się na walizkach, z milczącym telefonem, a przyjaciele na nasz widok będą czym prędzej ryglowali drzwi na wszystkie zasuwki. Warto postarać się więc o jakiś przytulny kąt, nawet ciasny, ale własny. Generalnie rzecz biorąc, wyjścia są dwa – stancja lub akademik. Nie da się jednoznacznie określić, które z nich jest lepsze, wygodniejsze, dogodniejsze. Zarówno wynajęte mieszkanie, jak i pokój w akademiku mają swoje plusy i minusy, ale to nie miejsce i czas, by się nad nimi rozwodzić. Podejdźmy do sprawy pragmatycznie, od strony czysto materialnej.
Na wtórnym rynku nieruchomości można niekiedy znaleźć mieszkania trzypokojowe, czasem zaskakująco tanie (np. 1600 zł), a nawet domy! Koszt tych ostatnich zazwyczaj przekracza możliwości przeciętnego studenta, bo sięga sum rzędu nawet 6000 zł. Jeśli dobrze poszukać, można znaleźć pokój dla siebie, za który nie zapłacimy więcej niż 300 zł, ale trzeba pamiętać, że do tej kwoty dochodzi jeszcze koszt zużytych mediów, a często też kaucja. Stancja daje poczucie samodzielności, ale niesie ze sobą też wiele pułapek, niestety najczęściej finansowych.Zobacz także:
Artykuły
(3)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.90)
Wiek: 26 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Studiuję edytorstwo i dziennikarstwo w Krakowie. Jeszcze nie wiem, co lepsze - redagowanie i korekta czy samodzielne pisanie. Dlatego próbuję wszystkiego po trochu. Zobaczymy, która dziedzina przyniesie mi sławę i uznanie. ;)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marta Wieszczycka 24.02.2008 00:18
Nie bardzo rozumiem. A studenci "wieczorowi" to niby nie muszą płacić za podręczniki i kserówki (cokolwiek by te kserówki miały oznaczać) ? Nie ma żadnej różnicy.
To nie jest tak, że na studiach płatnych ma się za darmo podręczniki, locum itp. :)
Agata Rucińska 15.02.2008 21:46
Zdecydowanie +
Miałam ten sam problem, kiedy rozpoczynałam studia w Poznaniu. Darmowe studia to mit, ciekawe ile jeszcze czasu się on utrzyma?
Dawid Tracewski 14.02.2008 19:29
Przyjaciołom też płacisz za ich sympatie? No chyba, że takich nie masz. Sobie też każesz płacić bliskim za darzenie ich uczuciami? .. przy okazji.. ciekawy profil masz.. strach się bać
Marcin Rzeczkowski 14.02.2008 18:36
Bo nie ma. Studia dzienne też kosztują, tylko często płaci się zupełnie inną walutą, a czasem - jak w moim przypadku - brakiem pieniędzy na durnego batonika, który kosztował tyle, ile całe 52 strony zadanej na czwartek lektury.
Dawid Tracewski 14.02.2008 14:30
Kruku jakby wszystko tak analizować to na końcu okaże się, że nic nie ma za darmo. ;)
Marcin Rzeczkowski 13.02.2008 23:09
"A czy same studia (nauka) są bezpłatne? Hm... Bez zapisania się do biblioteki, kupowania książek czy kserowania materiałów na niektórych kierunkach nie da się przeżyć. Tylko za samo siedzenie na uczelni nikt nie każe nam płacić. Ale czy to właśnie jest studiowanie?"
Otóż to.
Tu każdy ma takie zdanie, jakie są jego doświadczenia, więc dodam od siebie: na polonistyce wydawałem po 20-40 zł tygodniowo na same tylko kserówki (ktoś był nieprzygotowany, bez tekstu na ćwiczeniach? miał nieobecność), a było też kilka podręczników bez których trudno było sobie poradzić. Okienka skutecznie uniemożliwiały mi podjęcie jakiekolwiek pracy, kiedyś zresztą trzeba było to wszystko czytać, rodzina zapewniała połowę wiktu oraz opierunek i nic ponadto...
Przemęczyłem się tak dwa semestry z kawałkiem i stwierdziłem, że studia zaoczne opłacają mi się znacznie bardziej. Mimo płacenia dość wysokiego czesnego, wreszcie nie wydaję wszystkich swoich pieniędzy na studia.
Dawid Tracewski 13.02.2008 09:05
Bezpłatne studia w Krakowie są bezpłatne. Płatne studia są płatne. Nie tylko w Krakowie studia bezpłatne są bezpłatne, a na płatnych się płaci, ale także w innych miastach tak jest. No.. to mam nadzieję, że rozwiałem wszelkie wątpliwości i udzieliłem wyczerpującej odpowiedzi na zawarte w tytule pytanie ;)
Marta Wieszczycka 13.02.2008 00:06
Ok, pytanie brzmi, o czym jest ten artykuł.
Bo z treści wynika, że o kosztach utrzymania w obcym mieście.
A to znaczy, że artykuł DOTYCZY tak samo dobrze studentów "wieczorowych"
natomiast NIE dotyczy studentów "dziennych", pochodzących z miasta uniwersyteckiego.
Dlatego tytuł nie pasuje do treści.
Ja rozumiem, że Autorka akurat przypadkiem zalicza się do grupy przyjezdnych dziennych.
Ale dziennikarstwo to nie pamiętnik i trzeba jednak patrzeć szerzej.
Bo w skrajnym przypadku mogłaby tu o studenckich kosztach utrzymania napisać córka profesora, mieszkająca na terenie uniwersytetu, mająca książki po starszej siostrze i bezpłatne rodzinne obiady w stołówce uniwersyteckiej. I oczywiście nie byłaby uprzejma dostrzec, że jej sytuacja nie jest jedynym punktem odniesienia.
Powtórzę jeszcze raz - artykuł jest dobry, ale tytuł sugerujący, że to artykuł o kosztach studiów dziennych, wprowadza w błąd.
Nic by się nie stało, jakby artykuł nazwać artykułem o kosztach studiowania i uczciwie wypisać koszty wspólne dla wszystkich (książki, ksero), a potem dodać, że jeśli ktoś studiuje wieczorowo, to istotnym wydatkiem jest czesne wynoszące od do, a jeśli ktoś nie pochodzi z Krakowa, to dochodzą mu takie to a takie wydatki.
Przyjęcie, że to co zostało opisane to "koszty studiów dziennych" i radosne wyrzucenie bez słowa, poza nawias, dwóch ogromnych grup studentów psuje dobry artykuł.
To że istnieje podejrzenie graniczące z pewnością, że te dwie zignorowane grupy stanowią razem większość krakowskich studentów, to drobiazg niewarty wspomnienia.
Urszula Agata Marczewska 12.02.2008 20:40
Marto, zgodze sie z Autorka - w przypadku moich studiow rowniez wiekszosc studentow (dziennych) jest spoza Krakowa. Jak jest w przypadku niestacjonarnych - nie mam pojecia, byc moze tu dysproporcje sa jeszcze wieksze.
Mam natomiast wrazenie - ale moze sie myle - ze studenci, wlasnie ci "dzienni", ktorzy pochodza z miasta w ktorym studiuja szybciej ida do w miare stalej pracy. Tak jak mysle o znajomych, to jednak wiekszosc przyjezdnych badz dojezdzajacych pracuje dorywczo, natomiast miejscowi pod koniec studiow zwykle juz gdzies na umowe. Ale moje obserwacje moga nie byc reprezentatywne :)
Ewa Zaguła 12.02.2008 20:04
Marto, już chyba coś tu pisałam odnośnie tytułu. Proponujesz analogię - "płatna praca". Tylko że nikt nie mówi o całym swoim życiu w obcym mieście "praca". A studenci, którzy uczą się w innych miastach nazywają "studiami" nie tylko swoje uczelniane obowiązki, ale i mieszkanie czy ogólnie - życie. Dlatego tytuł chyba nie jest aż tak nie na miejscu. ;)
"na uniwersytetach panuje jednak nadreprezentacja osób z danego miasta na studiach dziennych"
Moje studia akurat zaprzeczają temu zdaniu. Większość mojego roku to osoby spoza Krakowa. Ale to już chyba raczej kwestia przypadku.
A czy same studia (nauka) są bezpłatne? Hm... Bez zapisania się do biblioteki, kupowania książek czy kserowania materiałów na niektórych kierunkach nie da się przeżyć. Tylko za samo siedzenie na uczelni nikt nie każe nam płacić. Ale czy to właśnie jest studiowanie?
Festiwal Przyjaciół zdrowia w Samsonowie. Zdjęcia
(odsłon: +383)