Pozycja materiału w rankingach:
Hiszpan Rafael Nadal pokonał swojego rodaka Fernando Verdasco w meczu, którego stawką był finał turnieju Australian Open. Bratobójczy pojedynek stał na niesamowicie wysokim poziomie, a zwycięzcę poznaliśmy dopiero po piątym secie.
Półfinałowy mecz pomiędzy liderem światowych rankingów - Rafaelem Nadalem a Fernando Verdasco był pokazem tenisa na najwyższym poziomie. Rewelacja turnieju w Melbourne - Verdasco, który w drodze do półfinału odesłał do domu m.in.: finalistę z zeszłego roku Jo-Wilfrieda Tsongę oraz Andy'ego Murraya, nie zamierzał oddać spotkania swojemu utytułowanemu rywalowi bez walki.Zobacz także:
Artykuły
(78)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.88)
Wiek: 27 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Adam Baranowski 31.01.2009 00:05
Piotrze wielkim znawcą tenisa nie jestem, ale postaram się pociągnąć temat.
Co do Verdasco, to faktycznie szału z nim nie ma, bo ma już 25 lat, a nic szczególnego nie osiągnął i wydaje się, że nie osiągnie, chyba że naprawdę coś ruszyło i będzie teraz lepiej. Już z dobrej strony pokazał się podczas Davis Cupowej przygody Hiszpanów.
Chciałbym jeszcze poruszyć temat Federera, bo moim zdaniem również nie gra nic szczególnego. Wygrać z Roddickiem, to nie jest jakieś szczególne osiągnięcie - fakt, że Andy ostatnio się poprawił, ale nadal jest bardzo "drewniany" i poza serwisem nie ma zbyt wielu atutów. W ćwierćfinale z Tomasem Derdychem się nie popisał, bo przegrywał już 0:2. Prawda, że prawdziwego mężczyznę poznaję się po tym jak kończy, ale sam fakt, że ze średnim zawodnikiem, jakim bez wątpienia jest Berdych - FedExowi męczyć się nie wolno.
Rafa jest niesamowity - biega jak wariat, ale sądziłem, że z Verdasco pojedzie gładko 3:0.
A pojedynek ten był super, choć oczywiście były lepsze - pamiętam jeszcze czasy Agassiego i Samprasa - po prostu ich poziom tenisa był najlepszy. Jedynie Federer może się z nimi równać.
Artur Gorczyca 31.01.2009 00:01
Piotrze, na określenie słowami finału Wimbledonu 2008 nie ma odpowiednich słów w słowniku:) To było magiczne, legendarne, epickie spotkanie. Pełna zgoda że mecz Nadal-Verdasco to nie ten sam poziom, ale na Boga - kto mógłby dorównać Federerowi i Rafie z tamtego spotkania na trawie Queens Clubu?:)
Dzisiejszy półfinał był porcją kapitalnego tenisa, dawno nie widziałem żeby ktos tak bardzo zagroził Nadalowi i zmusił go do takiego wysiłku. Nie zgodzę się z tym że to była "frajerska" porażka. Verdasco dał z siebie - wszystko jeżeli nie więcej. Grał jak równy z równym z najlepszym tenisistą świata. Ten podwójny błąd to efekt zmęczenia (ponad 5h walki!) oraz napewno emocji i napięcia.
Verdasco zagrał turniej życia, czy utrzyma ten poziom - okaże się. Wielku zawodników którzy osiągneli półfinały Wielkiego Szlema, gdzieś "przepadało" i nie osiągnęło wielkich sukcesów. A Lapentti kiedyś był na 6 miejscu na świecie:) Wg mnie poziom dzisiejszego spotkania był naprawde wyjątkowy, i mam adzieje ze niedzielny finał będzie prawdziwym świętem tenisa:) pozdrawiam
Piotr Jakóbczyk 30.01.2009 23:13
Adamie, ja nie mówię że mecz był słaby, tylko chciałem stwierdzić że widziałem lepsze mecze. A Verdasco cały swój kunszt tenisowy pokazał przy piłce meczowej gdzie sam się wykończył double faultem. Wybitny tenisista wolałby już zagrać byle jak i zostać skończonym mocnym returnem niż tak frajersko i wstydliwie przegrać mecz. Verdasco nigdy wielkim tenisistą nie będzie, ot taki zawodnik drugiego rzutu. Ile to ja mam w pamięci jego śmiesznych porażek, choćby u siebie w Hiszpanii, z zawodnikami typu Lapentti czy innymi o których "niedzielni" kibice tenisa nie mają pojęcia. Sam fakt że Verdasco walczył z Nadalem niemal jak równy z równym nie znaczy że to był mecz wybitny. A takich meczów było już sporo gdzie grało "fenomenalnie" dwóch zawodników. Tego tutaj nie widziałem, bo Nadal wcale jakoś rewelacyjnie nie grał i Federer powinien go "zniszczyć" w finale. W zeszłym roku Tsonga też zniszczył Nadala 3:0 w półfinale i co niektórym wydawało się że tytuł już musi być jego, bo skoro pokonał Nadala to i Djokovica "łyknie".W finale sił czarnemu starczyło już tylko na 1 seta a potem gładziutko Novak wygrał :). Prawda jest taka że Nadal w wybitnej formie nie jest, co potwierdził turniej przed AOPEN gdzie przegrał 0:2 z najlepszym koszykarzem wśród tenisistów czyli Gaelem Monfilsem :).
Seweryn Lipoński 30.01.2009 22:27
Specjalnie wstawałem dziś rano aby obejrzeć ten mecz, ale myślałem że skończy się tak około godz. 13... :) Trwało to niesamowicie długo, ale mimo wszystko warto było obejrzeć. W niedzielę trzymam kciuki za Nadala.
Adam Baranowski 30.01.2009 22:14
Sam poziom meczu był niesamowity - z tego, co wiem. Komentatorzy Eurosportu na koniec podsumowali, że na takie spotkania czeka się latami.
Piotr Jakóbczyk 30.01.2009 20:46
"5 godzin i 14 minut kosmicznego tenisa" - bez przesady ;). Kosmiczny to był może finał Wimbledonu 2008 ale nie Nadal - Verdasco ;).
Piotr Jakóbczyk 30.01.2009 20:42
Verdasco w życiowej formie a i tak nie dał rady Nadalowi. Na "mączce" w podobnym meczu Nadal by go po prostu zjadł :). A w niedzielę nad ranem kolejne wielkie święto tenisa czyli Federer - Nadal :). Aj co to będzie za mecz :).
Adam Baranowski 30.01.2009 20:34
Świetny mecz ... szkoda, że go nie widziałem. Rano wychodziłem na zajęcia, to się zaczynał - jak wróciłem to jeszcze na końcówkę czwartego seta się załapałem.
Łukasz Wolski 30.01.2009 19:17
Mecz był niemożliwy i szkoda mi Verdasco. Trochę głupio pożegnał się z turnieje, podwójny błąd, a przecież tak świetnie atakował...
Paweł Wieczorek 30.01.2009 19:10
Nie jestem wielkim zwolennikiem tenisa ,ale ten pojedynek był rzeczywiście ciekawy.Wielki plus dla Fernando Verdasco ,że potrafił pomimo dokuczającej mu w pierwszej fazie meczu kontuzji potrafił rozegrać tak fantastyczne spotkanie. Czekamy na finał:)
Wielki Test Piłkarski - pytania i odpowiedzi. Sprawdź się!
(odsłon: +1451)