Facebook Google+ Twitter

5. kolejka LM: Celtic Glasgow - Szachtar Donieck 2:1

Po tym spotkaniu bliżej awansu do następnej fazy LM są gospodarze. Przed ostatnią kolejką mają na swoim koncie już 3. punkty przewagi nad trzecim zespołem - Szachtarem.

W bramce Celticu, po wyleczeniu drobnego urazu, znów stanął Artur Boruc. / Fot. Wojtek Wilczyński/SPGWTrener Celticu Gordon Strachan wyraźnie dawał do zrozumienia, że wynik inny niż zwycięstwo jego drużyny nie wchodzi w grę. Twierdził, że w tym meczu jego piłkarze będą walczyli do ostatnich minut i nie popełnią tych samych błędów co w Doniecku, gdy w 8 minut stracili dwie bramki. Wiedział, że przegrana praktycznie pozbawi ich szans na awans. W meczu nie mógł wystąpić oczywiście Nakamura i to chyba było jedynym osłabieniem Celtów. Chociaż tak kreatywnego i dużo widzącego na boisku piłkarza z pewnością będzie brakowało. W bramce po wyleczeniu drobnego urazu stanął znowu Artur Boruc.

Po drugiej stronie barykady znalazł się Mircea Lucescu - trener Szachtara. Szkoleniowiec lidera ligi ukraińskiej nie mógł narzekać na jakieś poważniejsze braki w swoim zespole. Poza tym jego piłkarze mieli przewagę psychologiczną. Wszyscy pamiętają piękne widowisko w Doniecku i zainkasowane 3 punkty. Gdyby w tym meczu udało im się to powtórzyć, mogliby czuć się już pewni awansu. Wystarczyło tylko wygrać.

Zaczęło się fantastycznie dla przyjezdnych...



Sędzia gwiżdże po raz pierwszy i tym samym zaczyna się mecz przy Celtic Park w Glasgow. Obie jedenastki zaczęły bardzo skoncentrowane, by nie stracić przypadkowej bramki. Jednak historia lubi się powtarzać i już w 4. minucie goście wyszli na prowadzenie. Daleki wykop z połowy Szachtara tuż pod pole karne gospodarzy. Fatalny błąd Kennedy'ego, który strącił piłkę głową wprost pod nogi napastnika. Brandao takich prezentów nie marnuje i pewnie wpakował piłkę do bramki. Artur Boruc praktycznie nie miał szans do obrony chociaż piłka odbiła się jeszcze jego rękę. Na stadionie przez chwile zrobiło się cicho. Kibice nie mogli uwierzyć w taki scenariusz, a Kennedy z pewnością czuł na plecach oddech kilkudziesięciu tysięcy fanów Celticu.

... dużo walki, mało gry...



Szachtar po zdobyciu bramki momentalnie cofnął się do obrony. Jedynym wysuniętym napastnikiem był strzelec bramki - Brandao. Ich gra skupiła się głównie na utrzymaniu korzystnego rezultatu przez możliwie jak najdłuższy czas i nie pozwolenie gospodarzom na konstruowanie groźnych akcji. Z każdą minutą było widać, że konsekwentnie trzymają się określonego celu i taktyki narzuconej przez trenera. Celtic próbował atakować , ale ich ataki przeważnie były rozbijane na 30. metrze. Pierwszy groźny strzał oddał McDonald w 21. minucie, lecz piłka poszybowała nad bramką. Chwilę później, po dośrodkowaniu Coldwella, piłka tym razem minęła słupek o centymetry. Groźnie głową uderzał Hesselink. Odpowiedź Szachtara była prawie natychmiastowa. W 28. minucie po rzucie rożnym z za pola karnego huknął Darijo Srna, ale zabrakło trochę precyzji. Po następnym stałym fragmencie gry fantastycznie głową uderzył strzelec pierwszej bramki, ale kapitalną interwencją popisał się Artur Boruc. W ciągu kilku minut goście mieli 5 rzutów rożnych, w tym dwukrotnie zagrozili bramce gospodarzy. Gra z minuty na minutę się zaostrzała. Piłkarze obu drużyn nie wytrzymywali chyba presji i często swoją frustracje wyładowywali poprzez faulowanie przeciwników. Skutkiem tego były dwie wymuszone zmiany w Celticu w 16. i 41. minucie.

...co zabrali, to oddali



Tak można w skrócie określić akcje z 45. minuty. Po dośrodkowaniu z prawego skrzydła w pole karne Szachtara, defensywa popełniła fatalny błąd. Dwóch piłkarzy zderzyło się w walce o piłkę, która w prosty sposób ich minęła i trafiła pod nogi Jarosika. Czech mocnym strzałem pokonał Andrija Pjatowa, któremu piłka musnęła tylko rękawice. Radość fanów Celticu i rozczarowanie sympatyków drużyny gości. Mogło być jeszcze gorzej, bo kilka chwil później ponownie Jarosik próbował pokonać goalkeepera Szachtara, ale tym razem z najbliższej odległości się pomylił. Nie trafił głową dosłownie ą z kilkudziesięciu centymetrów. Euforia gospodarzy mogła być jeszcze większa, a kibice z Ukrainy mogliby po 45 minutach pogrążyć się w rozpaczy.

Kto ma szczęście ten wygrywa - tak już bywa



Druga odsłona meczu była równie ciekawa jak pierwsza. Mimo, że nie widzieliśmy pięknych akcji i wielu strzałów to mecz mógł się podobać. Głównie dlatego, że żadna z drużyn remisem nie była usatysfakcjonowana. Goście bardzo groźnie kontrowali głównie za sprawą piłkarza, którego na boisku było wszędzie pełno czyli Jadsona. Gospodarze próbowali przedostawać się pod bramkę przeciwników poprzez atak pozycyjny i prostopadłe podania. Mecz był szybki i nie nudził zwykłego fana piłki nożnej spędzającego wieczór przed telewizorem. Na pewno oglądanie tego meczu nie można określić mianem zmarnowanego czasu. Ale wróćmy do meczu. Po wielu próbach z obu stron zbliżamy się do końcowego gwizdka. Zegar wskazał 90. minutę, a sędzia doliczył ostatnie 3. minuty. Szachtar bronił się w tym doliczonym czasie gry już całą drużyną. Tym samym dał się zepchnąć do swojego pola karnego, a piłkarze Celticu zrobili hokejowy "zamek". Rozpaczliwe próby odniosły skutek w 92. minucie. Po akcji " z niczego " piłkę w pole karne dograł McDonald. Dobrze ustawiony na 13. metrze Massimo Donati oddał strzał, a piłka po rykoszecie wpadła do bramki. Dramat ekipy Szachtara. Przez cały mecz walczyli o korzystny rezultat, a w ostatniej akcji meczu zostali pozbawieni choćby 1. punktu w tym meczu. Przypadkowość całej akcji oraz szczęście, które pomogło piłce wpaść do siatki z pewnością pogrążyło jeszcze bardziej piłkarzy gości. A Celtic podobnie jak meczu z Milanem w ostatnich minutach wygrywa mecz. Czy zasłużenie ? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.

Skutki takiego rezultatu



Dzięki zwycięstwu Celtic wskoczył na drugie miejsce z 9. punktami, za AC Milan(10. punktów). Szachtar natomiast spadł na trzecie miejsce mając 6. punktów wyprzedzając tym samym ostatnią Benfice o 2. punkty. W ostatniej kolejce czekają nas wielkie emocje. Walkę o drugie miejsce premiowane awansem rozegrają Celtic i Szachtar, ale tym razem nie między sobą. Ci pierwsi zagrają na wyjeździe z Milanem, w którym to meczu jeśli chcą być pewni awansu muszą ugrać chociaż remis. Szachtar natomiast zagra z ostatnią Benficą na swoim stadionie w Doniecku. Sytuacja w pełni komfortowa i 3. punkty jak najbardziej do zdobycia.

Celtic Glasgow - Szachtar Donieck 2:1 (1:1)



Bramki: dla Celtiku - Jiri Jarosik (45), Massimo Donati (90+2); dla Szachtara - Brandao (4).

Sędziował: Bertrand Layec (Francja).

Celtic: Artur Boruc; Gary Caldwell, John Kennedy (41-Steven Pressley), Stephen McManus, Lee Naylor (16-Massimo Donati); Aiden McGeady, Paul Hartley, Scott Brown, Jiri Jarosik; Jan Vennegoor of Hesselink (79-Chris Killen), Scott McDonald.

Szachtar Donieck: Andrij Pjatow; Darijo Srna, Oleksandr Kucher, Dmytro Czygrynski, Razvan Rat; Ilsinho (83-Władimir Jezerski), Tomas Hubschman, Mariusz Lewandowski, Jadson; Brandao, Cristiano Lucarelli (87-Oleksander Gładki).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.