Facebook Google+ Twitter

5 lat po rzezi niewiniątek

Co roku, na początku września osetyński Biesłan zalewa się łzami, po dzieciach które zginęły w trakcie operacji odbijania zakładników. Mineło 5 lat od tej tragedii, nadal jednak pozostaje wiele niejasności.



To nie był kolejny atak terrorystyczny, to tragicznie wydarzenie na zawsze zapisało się na kartach historii Rosji. W tym kraju robi się jednak wszystko, aby nie mówić o tym zajściu.

Przypomnijmy, 1 września 2004 zbrojne, 32-osobowe separatystyczne czeczeńskie komando pod dowództwem Szamila Basajewa wtargnęło do szkoły podstawowej nr 1 w mieście Biesłan (Północna Osetia, Rosja) i jako zakładników wzięło dzieci zaczynające w tym dniu rok szkolny, ich rodziców i innych pracowników szkoły. Łącznie 1127 osób. Terroryści w zamian za ich uwolnienie wysunęli powtarzane od lat przez nich żądanie - wycofanie wojsk rosyjskich z terenu Czeczenii. Rosyjskie władze nie podjęły prób negocjacji, ponieważ ich zwierzchnik, prezydent Putin zapowiedział, że nie będzie rozmawiał z terrorystami. Po ponad dwóch dniach oblężenia budynku i okolic szkoły, Specnaz (rosyjskie siły specjalne) 3 września zdecydował się na siłowe zakończenie dramatu. W wyniku nieudolnej i źle zorganizowanej akcji zginęło 339 osób, w tym ok. 156 niewinnych dzieci a 783 zostało rannych. Za tę zbrodnię nikt nie został rozliczony.


Do dziś nie wiadomo kto zaczął strzelać pierwszy - okupujący szkołę czeczeńscy terroryści, którzy przetrzymywali na sali gimnastycznej ponad 800 osób, rosyjskie odziały specjalne Alfa i Specnaz czy być może uzbrojeni rodzice, którzy postanowili wziąć życie dzieci i rodzin w swoje ręce. Ale piekła nie dało się już zatrzymać - podłożone w sali gimnastycznej ładunki wybuchowe eksplodowały, niszcząc ją i powodując pożar który nie był gaszony przez ponad 2 godziny. Zdjęcia z miejsca dramatu pokazują kompletny chaos - strzelanina, ogień, krew, a pomiędzy tym wszystkim kilkunastoletnie dzieci, które właśnie skończyły wakacje i miały zacząć nowy rok szkolny.

Jak mogło do tego wszystkiego dojść? Na to pytanie do końca nie odpowiemy prawdopodobnie nigdy, ponieważ Biesłan dla władz Rosji to czarna karta w historii. Prawda jest taka, że to siły federalne obserwowały całą sytuację z zewnątrz i miały niesamowitą przewagę nad 32-oma terrorystami. Nie podjęto żadnych poważnych prób negocjacji, grano na zwłokę po to aby zaatakować, tak jak się to stało w 2002 r. w teatrze na Dubrowce. W żaden sposób nie można próbować nawet usprawiedliwiać działania czeczeńskich separatystów, ale oni do końca podkreślali, że zostali do tego zmuszeni przez rosyjską agresję i okupację.

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Beslan_school_no_1_victim_photos.jpg / Fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/5e/Beslan_school_no_1_victim_photos.jpg Działająca od lat fundacja "Matki Biesłanu" jest zbywana przez władze. Domagająca się prawdy i odszkodowań za to co się stało 5 lat temu, organizacja nie jest uważana za partnera do rozmów. Rodzice zmarłych tragicznie dzieci są pozostawieni sami sobie, powoli odchodzą w zapomnienie obietnice o wielkich odszkodowaniach i przeprowadzenia sprawiedliwego procesu w tej sprawie. W rosyjskich mediach nie istnieje działalność "Matek Biesłanu" ani żadna prawda inna od tej podawanej przez władze. Biesłan musi żyć dalej, ale to już nie jest życie - to wegetacja połączona z nienawiścią do całego otaczającego go świat. Wiele w dzieci, które przeżyło atak już nigdy nie wróciło do szkoły ani do dzieciństwa, którym żyły wcześniej.

Świat zapomniał, ale w Biesłanie ludzie nadal będą tonąć we łzach, bo nic już nie będzie takie jak kiedyś.

Źródła:
tvn24.pl
onet.pl
Wikipedia

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.