Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23191 miejsce

5. rocznica śmierci polskich dziennikarzy w Iraku

7 maja 2004 roku samochód, w którym jechali dziennikarze TVP został ostrzelany na drodze z Bagdadu do Karbali i Nadżafy. Kule zabiły Waldemara Milewicza i Mounira Bouamrane oraz raniły Jerzego Ernsta. Warto o nich pamiętać.

 / Fot. PAPTa szokująca wiadomość błyskawicznie obiegła całą Polskę. Człowiek, który wydawał się należeć do tych, których kule się nie imają, został zastrzelony.

Waldemar Milewicz był niewątpliwie jednym z najbardziej znanych i cenionych dziennikarzy telewizyjnych w Polsce. Oglądaliśmy jego reportaże z najróżniejszych stron świata, pokazywał nam to, o czym czasami wolelibyśmy nie wiedzieć - cierpienie cywili, palące się miasta, zawalone świątynie w Bośni, Ruandzie, Kambodży, Etiopii, Kosowie i innych obszarach ogarniętych wojną. Odważny, opanowany, często w swojej nieśmiertelnej skórzanej kurtce - takiego go zapamiętamy.

Dokładnie 5 lat temu wraz ze swoim montażystą, Algierczykiem z polskim paszportem Mounirem Buoamrane i operatorem kamery Jerzym Ernestem jechali drogą z Bagdadu do Nadżafy. Trasa rzadko wybierana przez samochody z oznaczeniem ,,Press" wydawała się bezpieczna. Niespodziewanie jednak wehikuł został wyprzedzony przez auto wypełnione uzbrojonymi mężczyznami, którzy bez ostrzeżenie otworzyli ogień. Milewicz zginął na miejscu trafiony w głowę. Buoamrane został przeszyty kulami tuż po tym jak wyskoczył z zatrzymanego samochodu - mordercy drugi raz mijali wtedy ostrzelany pojazd. Jerzy Ernst, przyblokowany przez kamerę leżącą na jego kolanach, skulił się między przednimi siedzeniami. Miał szczęście, pociski z broni maszynowej trafiły go w rękę. Kierowca samochodu, iracki przewodnik, nie doznał obrażeń. Zamachowcy błyskawicznie się oddalili, a ofiarom pomocy próbowali udzielić dziennikarze z francuskiej AFP, którzy znaleźli się w pobliżu.

Miała to być ostatnia wyprawa Milewicza, który na krótko przed wojną w Iraku został dziadkiem, a dodatkowo podupadał na zdrowiu.

W wyniku śledztwa polskiego wywiadu wojskowego żołnierzom koalicji udało zatrzymać się trzech zamachowców. Ich liderem był Salah Chabbas, były członek saddamowskiej partii Baas. Po przekazaniu sprawy władzom irackim śledztwo w dziwnych okolicznościach stanęło z miejscu. Dziś nikt nie wie nawet, gdzie znajdują się zamachowcy i czy w ogóle żyją.

,,Dziwny jest ten świat", zapalmy świeczkę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Tak. Jednak z drugiej strony, tak jak nie lubię takich gazet, to nie byłem specjalnie oburzony. Milewicz przez wiele lat pokazywał wojnę i jej ofiary. Niestety, stał się jedną z nich i jako taka został pokazany ludziom. Przecież po to reporterzy jeżdżą na wojny, by pokazać ludziom każde jej oblicze... Ofiary pokazywane są często bezimiennymi zmasakrowany ciałami i to już jest szokujące i mówi nam wiele o okrucieństwu wojny, a co dopiero gdy ofiara jest kimś, kogo potrafimy rozpoznać.
Nie było to może w dobrym smaku, szczególnie, że na stronie tytułowej, ale jednak ta burza była moim zdaniem przesadzona - w dużym stopniu wzniosła się na fali tego, że SE to bulwarówka, więc ,,na pewno zawsze i wszędzie chcą tylko kasy". No i to zdjęcie nie było wcale aż takie makabryczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Warto pamiętać też o tym, że tylko Super Express umieścił makabryczne zdjęcia zwłok Waldemara Milewicz, co wywołało burzę protestów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapalam świeczkę. Jeszcze do niedawna pracowałam w jednym studiu z przyjacielem obu dziennikarzy, obaj bywali w tym studiu - znałam ich i podziwiałam, wszyscy bardzo przeżyliśmy tę tragedię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.