Facebook Google+ Twitter

5 sierpnia dniem pamięci ofiar rzezi Woli 1944 r - część 2

Rada Warszawy podjęła decyzję by 5 sierpnia stał się Dniem Pamięci ofiar Rzezi Woli. Już po raz trzeci z inicjatywy Jerzego Janowskiego oddano hołd zamordowanym pod ich pomnikiem na Skwerze Pamięci u zbiegu al. Solidarności i ul. Leszno.

Składanie wieńców

Uroczyste składanie wieńców pod Pomnikiem Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r / Fot. Jolanta DyrW miniony wtorek wieczorem pod pomnikiem Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r odbyły się uroczystości oddania hołdu ofiarom Rzezi Woli. Jednym z nadzwyczaj ważnych elementów obchodu tegorocznego dnia pamięci, jak zwykle było złożenie pod pomnikiem wieńców przez delegacje państwowe w imieniu Sejmu, Senatu, Ministerstwa Obrony Narodowej, Wojewody Mazowieckiego, Miasta Stołecznego Warszawy, Zarządu dzielnicy Wola, mieszkańców Woli ocalałych z zagłady, w tym od rodzeństwa Jerzego Janowskiego i jego siostry Janiny Mańkowskiej z Janowskich.
Ocaleni cudem z egzekucji podczas Rzezi Woli składają wieniec jako pierwsi / Fot. Jolanta DyrKombatanci Powstania Warwszaskiego podczas składania Wieńca / Fot. Jolanta DyrByli więźniowie niemieckich obozów zagłady w trakcie składania wieńca pod pomnikiem Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r / Fot. Jolanta Dyr
Przygotowanie do złożenia wieńca Senatu, a w następnej kolejności Ministerstwa Obrony Narodowej / Fot. Jolanta DyrZarząd dzielnicy Wola Podczas składania wieńca pod pomnikiem Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r - w środku Burmistrz Woli, pani Urszula Kierzkowska / Fot. Jolanta DyrWieniec od ZHR / Fot. Jolanta Dyr
Rodzina składająca wieniec pod pomnikiem Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r / Fot. Jolanta DyrMłodzież szkolna składająca wieniec pod pomnikiem Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r / Fot. Jolanta DyrKolejny wieniec składany pod pomnikiem Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r / Fot. Jolanta DyrKwiaty i wieńce składali także potomkowie zamordowanych mieszkańców Woli, harcerze, uczniowie, weterani Powstania Warszawskiego z Szarych Szeregów i Armii Krajowej i wiele, wiele innych instytucji i osób fizycznych.
Niemiecka delegacja z miasta Westerland na wyspie Sylt (Morze Północne) od lewej burmistrz Petra Reiber, przewodniczący Rady Gminy Sylt Peter Schnittgardem oraz pastor Anji Lochner podczas składania wieńca pod Pomnikiem Rzezi Woli w Dniu Pamięci 5-08-2014 / Fot. Jolanta DyrSwój wieniec także złożyła niemiecka delegacja z miasta Westerland położonego na wyspie Sylt na Morzu Północnym. Po wojnie w 1951 roku burmistrzem Westerlandu został kat Warszawy generał SS Reinefarth nadzorujący planową i sukcesywną eksterminację mieszkańców Woli i nigdy nie stanął za to przed sądem odpowiadając za zbrodnie wojenne. Obecna pani Burmistrz Retra Reiber przeprosiła Polaków za zbrodnie nazistów niemieckich i prosiła o przebaczenie.
Prawie wszystkie delegacje i osoby prywatne w trakcie składania wieńców pokazałam w poniższym filmie, a podkład dźwiękowy do tej prezentacji stanowi pieśń powstańca wykonana podczas uroczystości przez Zespół reprezentacyjny Wojska Polskiego w trakcie odprowadzania pocztów sztandarowych.

Mścisław Lurie podczas składania wieńca pod pomnikiem Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r / Fot. Jolanta DyrWśród osób składających wieńce pod pomnikiem Ofiar Rzezi Woli obecny był Pan Mścisław Lurie, którego historia została zauważona przez prowadzącego uroczystość i pokrótce przypomniana wszystkim obecnym. Otóż pan Mścisław urodził się 20 sierpnia 1944 i nie było by w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że dwa tygodnie wcześniej jego matka została zastrzelona, a dokładniej i na szczęście dla głównego bohatera postrzelona podczas zbiorowej egzekucji, która odbywała się 5 sierpnia przy ulicy Wawelberga. Ta przerażająca historia wyglądała mniej więcej w następujący sposób. Tego dnia niemieccy bandyci wraz z ukraińskimi pomocnikami wygnali z mieszkań i piwnic ukrywających się tam mieszkańców kamienic przy ulicy Wawelberga. Pędzono ich wszystkich ustawiając w długiej kolejce i w szyku na miejsce kaźni, gdzie od dłuższego już czasu trwała zbiorowa egzekucja Bogu ducha winnych ludzi. Stos ciał zabitych miał kilkadziesiąt centymetrów wysokości. Były to głównie kobiety i małoletnie dzieci. Pani Wanda Lurie była w dziewiątym miesiącu ciąży i miała przy sobie troje starszych dzieci. Mimo licznych wcześniejszych doświadczeń nie wierzyła, że istnieją ludzie mogący zabijać ciężarne kobiety i małoletnie dzieci. Zanim strzelono do niej samej była świadkiem śmierci trójki swoich dzieci dwóch synów (3,5 letniego i 11 letniego) oraz 6 letniej córki. Starszego syna przed zabiciem nazwano bandytą. Pani Wanda Lurie nie została zabita lecącym w jej stronę pociskiem, ale raniona. Nie wiedzieli jednak o tym oprawcy, którzy po zbrodni dobijali żyjących jeszcze ludzi. Jeden z takich strzałów ugodził ją w nogę, ale leżąc pod warstwą innych ciał świadomie nie dawała znaku życia. Będąc w dziewiątym miesiącu ciąży przeleżała 3 dni pod zwałami trupów, spod których zdołała się w końcu wyczołgać, a następnie w Kościele św. Wojciecha przez kolejne dwie doby leżała na posadzce przy głównym ołtarzu bez pomocy medycznej. Po tym czasie furmanką została przewieziona do obozu w Pruszkowie, a następnie trafiła w końcu do szpitala najpierw w Komorowie, a potem w Podkowie Leśnej. Po kolejnych kilku dniach szczęśliwie urodziła całkiem zdrowego synka. Mścisław to staropolskie imię, takie właśnie dała mu matka, cudem uchodząc śmierci w jednej z licznych masowych egzekucji na Woli. Kobieta na zawsze jednak straciła dawną radość życia i całkowicie zmienił się jej charakter. Czemu nie sposób się dziwić. Historia Pani Wandy Lurie i jej powstańczego dziecka została opisana w niedostępnej już książce Polska Niobe. Więcej szczegółów można znaleźć w wielu miejscach w Internecie, w szczególności w artykule o Polskiej Niobe, z którego sama uzupełniałam przytoczone wyżej informacje.
Młodzi harcerze i harcerski rozdają okolicznościowe egzemplarze Kuriera Powstańczego / Fot. Jolanta DyrPomnik Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r po złożeniu pod nim wieńców i wiązanej kwiatów / Fot. Jolanta DyrWarta przy poczcie sztandarowym kończy swój dyżur / Fot. Jolanta Dyr
Wystawa towarzysząca uroczystościom oddania hołdu ofiarom Rzezi Woli / Fot. Jolanta DyrUczestnicy uroczystości pod pomnikiem Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r / Fot. Jolanta DyrUczestnicy uroczystości pod pomnikiem Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r / Fot. Jolanta Dyr
Radzymińska orkiestra Dęta w trakcie wiązanki powstańczych melodii na zakończenie uroczystości oddania czci ofiarom Rzezi Woli pod pomnikiem Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r / Fot. Jolanta DyrZbiorowe zdjęcie kibiców piłkarskich przy swoim wieńcu złożonym podczas uroczystości. Na szarfie napis informuje Ofiarom niemieckich zbrodni kibice Lech Warszawa. / Fot. Jolanta DyrJeden z transparentów prezentowany podczas uroczystości pod pomnikiem Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r / Fot. Jolanta Dyr
Obchody dnia pamięci ofiar pomordowanych podczas Rzezi Woli 1944 roku trwały niespełna dwie godziny. Ich nastrój był podniosły i bardzo uroczysty. Młodzi harcerze roznosili po Skwerze Pamięci Kurier Powstańczy – specjalne wydanie Kuriera Wolskiego, bezpłatnego miesięcznika informacyjnego dzielnicy Wola. Dostępna była butelkowana woda do picia, a służby miejskie pilnowały porządku. Gdy opuszczałam Skwer Pamięci wieczór w Warszawie nadal był słoneczny i bardzo spokojny. / Fot. Jolanta DyrNa zakończenie uroczystości wiązankę powstańczych melodii zagrała Radzymińska Orkiestra Dęta, zebrani oglądali wystawę towarzyszącą uroczystości oraz robili ostatnie zdjęcia. Ekipy mediów zbierały swój sprzęt i pakowały się do powrotu do redakcji by jak najszybciej przekazać własne relacje. Gdy opuszczałam Skwer Pamięci wieczór w Warszawie nadal był słoneczny i bardzo spokojny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Pani Jolanto, dziękuję. Do materiału dotarłam dzięki Mateuszowi. On częściej przegląda informacje W24. Znałam trochę tę STRASZNĄ historię. Może jest szansa na pojednanie narodów i tak powinno się stać zamiast mścić się za krzywdy i rozpoczynać nowe wojny, kolejną rzeź. Jednak zapomnieć się nie da z pewnością, nawet nie powinno się zapominać. Natomiast rodzi się jeszcze pytanie: czy ci ludzie potrafią przebaczyć, ale przebaczyć nie obecnemu pokoleniu Niemców lecz przebaczyć tamtym "rzeźnikom" i barbarzyńcom? To jest bardzo trudne. Oczywiście nowe pokolenie Niemców nie jest winne temu co działo się 70 lat temu. Westerland wstydzi się dzisiaj, że takiego burmistrza uznawał przez osiem lat. Chcą to naprawić i nie dziwię im się. Nie poznałam Pani na uroczystości, a szkoda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie także poruszyła i wzruszyła za razem historia rodziny Lurie, chociaż wiem, że nie jest to jedyna taka, jaka zaistniała w wojennych czasach w Warszawie i w innych miejscach w Polsce.

Wiele podobnych historii, choć być może nie dokładnie takich samych ujrzało światło dzienne w wyniku konkursów literackich, których efektem są takie pozycje wydawnicze jak np. Moje wojenne dzieciństwo, wielotomowe dzieło wielu autorów, będących dziećmi w czasie wojny. Wiele też takich opowiadań nigdy opowiedzianymi nie zostało z różnych zapewne powodów.

A uroczystość oddania hołdu ofiarom wolskiej rzezi faktycznie była podniosła i choć niektórzy twierdzą, że mniej często znaczy więcej, to ja zazwyczaj staram się pokazać, w miarę dużo mając stosowny materiał tak by nieobecni mogli przynajmniej więcej sobie wyobrazić.

Mnie natomiast niestety nie dziwią sprawy związane z przebiegiem różnych procesów, wszystko bowiem zależy od ludzi biorących udział w śledztwie i w orzecznictwie. A Ci nie zawsze mają te same intencje co opinia społeczna i powszechne prawo poczucia sprawiedliwości. Reinefarth po wojnie był politykiem, ale też prawnikiem. Potrafił zadbać o własne bezpieczeństwo, bowiem kto jak kto, ale on na pewno zdawał sobie sprawę kim był i co robił kilka lat wcześniej w Warszawie i jak w świetle prawa międzynarodowego jego sprawa może wyglądać i czym się skończy gdy dojdzie do rzetelnego jej zbadania. Niestety nie jesteśmy otoczeni wyłącznie przez anioły, gdyby tak było nie było by wojen i ich przerażających skutków.

Dziękuję Panie Mateuszu za komentarz, wiem, że też był Pan obecny na pokazanej przeze mnie uroczystości, tym bardziej Pana słowa są dla mnie cenne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za bardzo rzetelny i oddający atmosferę uroczystości artykuł. Historia Wandy Lurie, nazywanej "polską Niobe" jest wstrząsająca. Najbardziej dziwi fakt, że podczas procesu Reinefartha nie pofatygowano się o dopuszczenie do zeznań świadków, którzy przeżyli masakrę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.