Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

43988 miejsce

60 lat Chińskiej Republiki Ludowej. Tworzenie wizerunku trwa

60 lat temu, po wygranej wojnie domowej z nacjonalistami Czang Kaj-szeka oraz po Długim Marszu pod przywództwem Mao, chińscy komuniści proklamowali własne państwo. Jaki jest bilans tych lat? Co oprócz sprawy Tybetu obciąża chińskie władze?

 / Fot. Zhou Chao PAP/ETAChińczycy podobno planują nie na lata, a na wieki. I całkiem możliwe, że właśnie tak jest, że już teraz w korporacjach wschodzącego giganta i w gabinetach ludowej władzy myśli się, jak nie tylko zdominować wiek XXI, ale i utrzymać tę dominację w XXII stuleciu.

Natomiast jeśli chodzi o to, co można było zaobserwować, spoglądając na Państwo Środka z zewnątrz, nawet nie przez 60, ale przez ostatnie 20, 30 lat - to czas ten, jeśli idzie o tempo rozwoju gospodarczego i światowej ekspansji ekonomicznej dla Chin wydaje się równie istotny co cały wiek. To na pewno wielki skok cywilizacyjny. Od kraju ludzi w szarych, jednakowych drelichach za czasów Mao do wielkich, Chiny przeszły do tętniących konsumpcją i kapitalizmem metropolii, pełnych i reklam, i ludzi ubranych w najnowsze kolekcje od Gucciego czy Prady. 100-milionowy Pekin czy portowy Szanghaj, zwany "Paryżem Wschodu", albo też leżąca nieopodal strefa ekonomiczna Pudong, przeżywająca niezwykle intensywny rozwój "chińska Dolina Krzemowa" - oto jedyne oblicze, jakie Chiny chciałyby pokazywać światu.

I na pewno jest to oblicze w części prawdziwe, wynik głównie niesamowitej pracowitości milionów chińskich obywateli, podporządkowujących całe swoje życie pracy oraz zapewnieniu lepszej przyszłości rodzinie, bowiem to ona liczy się najbardziej w azjatyckiej mentalności, wedle której jednostka zawsze musi się poświecić dobru wspólnoty.

Druga, chyba znacznie prawdziwsza (i skrywana przez władze, kiedy to tylko możliwe) twarz Chin, to połączenie najgorszych cech dzikiego XIX-wiecznego kapitalizmu z systemem totalitarnym, odbierającym Chińczykom praktycznie wszystkie prawa człowieka i obywatela.

Praca po 12 albo i 15 godzin 6 -7 dni w tygodniu, przy płacach ledwo wystarczających na utrzymanie, brak jakichkolwiek ubezpieczeń społecznych, nadziei na urlop, emeryturę czy odszkodowanie w razie wypadku. Robotnice, spinające spinaczami powieki, by nie zasnąć po dwóch czy trzech dobach pracy bez przerwy, bez wytchnienia, by tylko wyrobić normę, nagminne wykorzystywanie do pracy dzieci za głodowe stawki... To obraz tego, w jaki sposób i za jaką cenę rządzący jedną piątą ludzkości komuniści dążą do ekonomicznej potęgi CHRL.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 02.10.2009 11:40

refleksja wczoraj/dziś artykuły na w24:

wczoraj pojawia się artykuł dotyczący Chin, państwa gdzie dziś liczba ludność to 1.33 mld.!!! "60 lat Chińskiej Republiki Ludowej. Tworzenie wizerunku trwa", autor Tomasz Radochoński

i jakie to niestety typowe dla społeczeństwa polskiego, i dla części społeczeństwa portalu w24 niestety też:( tam gdzie powinna się pojawić twórcza dyskusja... brak zainteresowania problemem, bo w tym czasie użytkownicy tego portalu w24 "kłócą się O? właściwie chyba nie bardzo wiedzą już o co...
cóż niewiele w polskim społeczeństwie zmieniło się od czasów sejmików szlacheckich
:(

Tempo rozwoju gospodarczego Chin, autor pisze:

"I na pewno jest to oblicze w części prawdziwe, wynik głównie niesamowitej pracowitości milionów chińskich obywateli, podporządkowujących całe swoje życie pracy oraz zapewnieniu lepszej przyszłości rodzinie, bowiem to ona liczy się najbardziej w azjatyckiej mentalności, wedle której jednostka zawsze musi się poświecić dobru wspólnoty"

to co się dzieje obecnie w Chinach... moze by warto przeczytac artykuł:)
... bo to co się dzieje obecnie w Chinach ma wpływ w skali Dziś i w skali Jutra na Mapę Świata!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.10.2009 21:27

W odniesieniu do poruszonych w artykule zagadnień w odniesieniu do polityki totalitarnej, potępienia "zbrodni i wyzysku" zajmuję podobne stanowisko jak Autorem tekstu:) Natomiast akurat wczoraj miałam możliwość rozmowy w odniesieniu do ruchów nacjonalistycznych w Azji. I rozmówca który obecnie zajmuje się tą tematyka nakreślił mi wagę problemu i zwrócił uwagę w kontekście rozmowy dotyczącej Chin, że to zagadnienie wymaga szerszej perspektywy spojrzenia na kraje Azjatyckie i w trakcie rozważań pojawił się Pakistan.

Natomiast w kwestii sztuki chińskiej, oglądałam dzieła współcześnie tworzących artystów Chińskich i było to, jaka dla mnie najbardziej traumatyczne "dotkniecie sztuki"... nigdy nie sądziłam że można "dzieło sztuki" tak rozumieć... a w rozumieniu sztuki jestem zdecydowanie osobą otwartą.

Gdyby Autor tego artykuły zamieścił kolejne materiały dotyczące Azji, prosiła bym o przesłanie linka:)
Pozdrawiam wieczorem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Życzliwość 'zwykłych' Chińczyków (podobnie jak i wiele innych pozytywnych cech) nie podlega dsykusji. A zupełnie inną sprawą jest to, jak od 60 lat zachowuja się komunistyczne władze, odbireajac tak wiele praw własnemu narodowi.
I a propos mentalnosci (która na pewno wartoi trzeba zgłebiac przez lata:)- można dodać, że w tym absolutnie nienastawionym na jednostkę, ale na wspólnotę społeczenstwie, takiej totalitarnej ruchom znacznie łatwiej sięgnąc po władze.
Tyko, według mnie, w żadnym wypadku to jej nie usprawiedliwa - zbrodnie i wyzysk są tym samym, niezależnie od optyki spojrzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.10.2009 20:49

w kontekscie poruszonego materiału w artykule:

Chiny widziane oczami europejczyka...
w tym roku miałam możliwość akredytacji na konferencje China Conference 2009, University of Toronto
link:
http://www.utcc.ca/index.php?option=com_content&task=view&id=39&Itemid=105

to uczestnictwo uzmysłowiło mi, że my europejczycy, z naszym ugruntowanymi wzorcami postrzegania wartości... my po prostu o tych Azjatach tak na prawdę wiemy niezmiernie mało, i często jesteśmy w błędzie. Nie potrafimy zrozumieć płaszczyzny ich społecznych zachowań, bo oceniamy ich według naszych norm, a one nie przystają do wizji społeczności azjatyckiej. Dopóki nie zmienimy naszego myślenia, nie bedziemy potrafili zrozumieć "mentalności chińczyków".

...mieszkałam w dzielnicy chińskiej, spotykałam się z Azjatami i byli w stosunku do mnie, obcej Europejki niezmiernie przyjaźni... zyczliwie doradzali, bezinteresownie pomagali.

I tak wtedy smutno mi się zrobiło, że my Polacy na obczyźnie, dla drugiemu polaka zazwyczaj wrogiem jesteśmy... i nie tylko na obczyznie:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.