Ochrona naturalnych zasobów wodnych zawsze stanowiła jeden z najważniejszych aspektów unijnej polityki ochrony środowiska. Ramowa Dyrektywa Wodna porządkująca istniejące europejskie ustawodawstwo wodne, zakazuje pogarszania jakości wód oraz zakłada, że do 2015 roku wszystkie wody UE osiągną "dobry stan ekologiczny i chemiczny“. Jednak najlepsze nawet prawo i najsurowsze zakazy nie są w stanie zapewnić Europie bezpieczeństwa wodnego jeśli urzędnicy odpowiedzialni za ochronę środowiska naturalnego będą tak lekceważyli swoje obowiązki, jak pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Łodzi. Na łamach naszego serwisu prawie rok temu został opublikowany artykuł o zatruwającym środowisko naturalne zakładzie w Krępie należącym do Horse Group Sp. z o.o. w Stawiszynie, który produkuje syrop glukozowy z mąki pszennej. Ubocznym skutkiem tej produkcji jest nieprawdopodobny fetor niezmiernie uciążliwy dla okolicznych mieszkańców, odpady poprodukcyjne składowane na terenie należącym do firmy oraz silnie zanieczyszczone ścieki odprowadzane rowem R20 do Brodni, a następnie do Warty, której dorzecze jest miejscami chronione programem Natura 2000.
Po naszej ubiegłorocznej publikacji Anna Diehl, kierownik wydziału inspekcji WIOŚ, obiecała, że zakład zostanie zamknięty jeżeli do 30 listopada 2007 roku nie uporządkuje gospodarki ściekowej. Niestety, w tej sprawie żadne obietnice nie zostały dotrzymane i ta również do takich należała. Oczyszczalnia nie powstała, a zakład nadal wytwarza smród uniemożliwiający okolicznym mieszkańcom normalne funkcjonowanie. A także wciąż odprowadza ścieki poprodukcyjne do rzeki. Smrodu nie można udokumentować elektronicznie bez specjalistycznego sprzętu, ale ścieki wpływające do Brodni widać na poniższych zdjęciach:


Dla porównania publikujemy również zdjęcia rowu R20, którym ścieki akurat nie płyną.


Głównym źródłem odoru unoszącego się nad Krępą i innymi okolicznymi wioskami są dawne stawy rybne, zamienione przez kierownictwo zakładu w zbiorniki ścieków, które – zgodnie z decyzją starosty poddębickiego z dn. 17.09.2007r. – miały zostać oczyszczone z osadu. Obecny wygląd tych zbiorników, wciąż nieoczyszczonych, widać na załączonych zdjęciach (ich sfotografowanie wymagało od mnie niezwykłego samozaparcia i wstrzymania akcji oddechowej).



Politycy często powtarzają, że żyjemy w państwie prawa, ale jak widać na tym przykładzie stworzenie odpowiednich przepisów to za mało, skoro lekceważą je nie tylko przestępcy, ale również instytucje, które do jego egzekwowania zostały powołane.
Mieszkańcy Krępy są przekonani, że właściwa postawa urzędników WIOŚ zmusiłaby kierownictwo zakładu do niezagrażającej środowisku naturalnemu i nieuciążliwej dla otoczenia organizacji produkcji, ale ich interwencje w różnych urzędach kończą się co najwyżej wymianą pism urzędowych między instytucjami. Urzędnicy zwodzą ich obietnicami podjęcia jakichś działań, a potem nic z tych obietnic nie wynika. Trudno się dziwić, że ci sfrustrowani ludzie, którzy przecież utrzymują takie instytucje jak WIOŚ ze swoich podatków, czują się wystawieni do wiatru. I nie jest to świeża bryza.
W następnym artykule przedstawimy szczegóły dochodzenia przeciwko pani prezes zarządu firmy Horse Group Spółka z o. o. i dyrektorowi do spraw produkcji zakładu w Krępie prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Poddębicach.Poprzednie artykuły:
Kto skończy z terrorem smrodu - pytają mieszkańcy wsi Krępa Terror smrodu w Krępie trwa. Co robią instytucje? Śmierdząca sprawa w Krępie