
9 czerwca, 2008 roku. Łódź, centrum miasta. Idę ulicą Zachodnią, do centrum handlowego Manufaktura. Mijam sklepy, patrzę na remontowany odcinek Zachodniej. - O, już puścili tramwaj - pomyślałem. Idę, w myślach złoszczę się na skwar, który leje się z nieba.
Jest godzina piętnasta. Wychodzę zza budynki, chcę skręcić w ulicę Ogrodową, nagle... zostaję uderzony.
Uderzony fetorem z kubłów na śmieci. Próbuję się zorientować o co chodzi, co tak śmierdzi. Po krótszej chwili widzę sześć przepełnionych kontenerów na śmieci, cztery są przewrócone. Rozglądam się, ludzie przechodzący obok reagują podobnie jak ja. Zatykają nos i przyśpieszają krok aby ominąć górę śmieci.
Pomyślałem, - tak nie może być !
Zacząłem robić zdjęcia, choć było mi bardzo trudno (szczególnie pod wiatr). Zapytałem pani pracującej w pobliskim kiosku, czy wie dlaczego te śmieci nie są wywiezione. Stwierdziła: - Zawsze wywozili w poniedziałki, widocznie dziś zapomnieli.

Po powrocie do domu postanowiłem dowiedzieć się coś więcej na temat przyczyn zaistniałej sytuacji. Najpierw jednak sprawdziłem aktualną pogodę. Dowiedziałem się, że o godzinie 17.13 temperatura powietrza wynosiła 28 stopni Celsjusza, wilgotność była na poziomie 28 proc., a widzialność powyżej 10 kilometrów. Zastanowiło mnie czy istnieje zagrożenie dla ludzi bądź zwierząt, w związku z kontaktem z taką ilością śmieci.
Na moje pytanie odpowiedział Kierownik Oddziału Nadzoru Sanitarnego Higieny Komunalnej WSSE w Łodzi, mgr Marek Łukasiewicz: - Należy stwierdzić, iż zbyt długie i niesystematyczne opóźnianie kontenerów stanowi na pewno uciążliwości zapachowe (fetor rozkładających się śmieci), nie powinno mieć miejsca i rzutuje na niewłaściwy stan sanitarny miasta.
Zapytałem również firmę ZRK, której logo znajduje się na kontenerach o to dlaczego te śmieci nie zostały wywiezione. Do tej chwili nie otrzymałem odpowiedzi.
Następnego dnia rano
postanowiłem sprawdzić czy kontenery na rogu ulic Ogrodowej i Zachodniej zostały opróżnione. Czekała na mnie niespodzianka. Kontenery stały równiuteńko jeden, obok drugiego. Co prawda nie wszystkie były puste ale nie było już tego uciążliwego smrodu. Od pani z kiosku dowiedziałem się, że: - Jeszcze wczoraj przyjechali i sprzątnęli.
Mogłem spokojnie iść do pracy.

*****
Służbą, która zajmuje się tego typu sprawami na terenie miasta Łodzi, jest straż miejska. Tel. 986.