Istota sprawy związanej z umiejscowieniem na terenie Polski tarczy antyrakietowej pozostaje w tyle. Ważne kto z tej "walki" wyjdzie zwycięsko i zyska na swoim wizerunku. Kto będzie miał "rację" prezydent czy premier?
Umiejscowienie tarczy antyrakietowej na terenie Polski jest przedmiotem rozmów i dyskusji od paru lat. Wiadome stało się, że współpraca z Amerykanami, partnerstwo w sprawie Iraku i offsetowe transakcje zaowocują dalej posuniętą współpracą. Wstępne ustalenia na temat lokalizacji baz znane były od dawna, a współpraca polsko-amerykańska w tym zakresie, przynajmniej na szczeblu negocjatorów, pozwalała wnioskować o ostatecznej finalizacji całej "transakcji". W momencie gdy powinno dojść do jej finalizacji Amerykanie powoli wycofują się z wcześniejszych zapewnień i ustaleń dotyczących ilości rakiet Patriot, które Polska miałaby uzyskać w zamian za tarczę na północy kraju. Amerykanie zmieniają front czy tylko korzystają z polskich kłótni na linii Pałac Prezydencki - premier?Zobacz także:
Artykuły
(38)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.67)
Wiek: 27 | Miejscowość: warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Jestem praktykantką Wiadomości24.pl
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
Witek Duzyw 05.07.2008 19:00
Ta wojna trwa od pażdziernika 2005r, albo jeszcze wcześniej od czerwca 1993r (już nie pamiętam roku "nocnej zmiany"). I Ameryka nie ma tutaj nic do rzeczy.
Tusk rezygnuje z tarczy, bo mu tak doradzili doradcy od wizerunku - dziś Polską rządzą doradcy od wizerunku premiera. Dziś strategiczne decyzje Polski podejmują doradcy od wizerunku premiera.
Dzisiejsza racja stanu Polski to kampania wyborcza Tuska na prezydenta.
"Czerwcowa wizyta Anny Fotygi w Stanach Zjednoczonych właściwa, czy nie, podważyła przede wszystkim spójność polskiego stanowiska w sprawie tarczy . . . itd"
A na podstawie jakichto faktów autor wyciąga takie wnioski. To bzdury. Naiwnym powiem, że wynurzenia Gazety Wyborczej, TVNu, RMF-FMu itp nie są faktami, tylko właśnie wynurzeniami, zideologizowanych, chorych z nienawiści do Prezydenta, ograniczonych niemiłosierną cenzurą wewnątrzredakcyjną i mentalną dziennikarzy - a raczej kreatorów rzeczywistości medialnej, bo słowo dziennikarz określa kogoś, kto zajmuje się przekazywaniem faktów, a tego rodzaju media tego nie robią.
Kilka miesięcy negocjacji tego rządu nie przyniosło żadnych rezultatów - były prowadzone nieudolnie przez ludzi niekompetentnych, jak cały obecny rząd. To właśnie obecny rząd prowadząc negocjacje godził się na takie warunki. Rząd miał ponad pół roku na "jednoznaczne przedstawienie rządowego stanowiska". Teraz przypomina to raczej zabawę w chowanego.
"W momencie gdy powinno dojść do jej finalizacji Amerykanie powoli wycofują się z wcześniejszych zapewnień i ustaleń . . . itd" - kolejne bzdury w artykule.
O ile ja poznałem fakty, to rząd Polski z dnia na dzień, dzień przed finalizacją, uznał wynegocjowane dotychczas warunki - na które do tej pory przystawał i sam negocjował - za niewystarczające.
I teraz urządza szopkę wyborczą jak to niby dba o Polskie bezpieczeństwo. Ta szopka wyborcza będzie Polskę kosztowała bardzo drogo - właśnie w obszarze bezpieczeństwa.
". . . Tusk ma możliwość wykreowania siebie na szefa rządu państwa, który w negocjacjach jest partnerem, ale i potrafi stanowczo określić swoje cele."
Jak pisałem wcześniej - miał na to pół roku. Teraz wychodzi jedynie na frajera, który "budzi się z ręką w nocniku" - ośmiesza Polskę, zresztą nie pierwszy i nie ostatni (zapewne) raz.
Ten manewr negocjacyjny ma bardzo słabe szanse powodzenia - oczywiście powodzenia interesów Polski - bowiem pozycja negocjacyjna rządu jest bardzo niedobra:
"Polityka zagraniczna Tuska w ostatnich miesiącach nie przyniosła wielkich przełomów, nie było także specjalnych okazji do tego by mógł on wzmocnić swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Tarcza okazuje się w ostatnich dniach decydować o wizerunku polskiego rządu i umiejętnościach decyzyjnych premiera. . . . Moment podjęcia decyzji w sprawie zakończenia negocjacji może się okazać dla niego dobrym sprawdzianem także w oczach opinii publicznej." Jedynym argumentem jaki ma w ręku Tusk to zbliżająca się kampania prezydencka w USA - obecny Prezydent USA chciałby zakończyć powodzeniem te negocjacje. To trochę za słabe karty na tą zagrywkę. Nic nie wytarguje a Polska może tylko stracić.
Jakkolwiek zakończą się te negocjacje, to dążenie do polepszania swojego wizerunku przez narażanie żywotnych i strategicznych interesów Polski, w tak ważnej sprawie, powinno zakończyć się Trybunałem Stanu.
Tłumaczyć takie postępowanie można tylko głupotą lub niechęcią do Tarczy, co też jest - strategicznie - głupotą.
Ale poczekajmy - może rząd coś jednak wygra.
Poseł Brudziński: W "dziadowskim państwie" oligarcha Abramowicz niech kupi Wawel
(odsłon: +1513)