Facebook Google+ Twitter

6-latek zginął pod kołami samochodu. Dlaczego kierowcy są tak nieuważni?

Kolejny wypadek na polskiej drodze. Ucierpiało dziecko. Dlaczego kierowcy wsiadając za kółko zapominają, że odpowiadają nie tylko za siebie?

W zeszłą środę na wrocławskiej ulicy doszło do wypadku. Na drogę wybiegł 6-letni chłopiec. Jak podaje policja, dziecko wybiegło zza zaparkowanych aut prosto pod Opla Agilę, którą prowadził trzeźwy kierowca. Chłopiec został uderzony bezpośrednio w głowę. Zmarł w drodze do szpitala.

Złe ciśnienie, pogoda nie taka, nie zauważyłem/am, mam dużo spraw na głowie i się zamyśliłem/am - takimi tekstami zazwyczaj tłumaczą się kierowcy, którzy doprowadzają do wypadków czy stłuczek. Nic się nie dzieje, pod warunkiem, że nikomu nie stanie się krzywda. Ale co powiedzieć gdy giną ludzie, a w tym wypadku mały chłopiec? Czy naprawdę nie możemy wsiąść do naszych samochodów wraz z głową na karku. Czy możemy problemy zostawić z boku gdy prowadzimy auto?

Dlaczego gdy źle się czujemy, nadal wybieramy nasze cztery kółka zamiast innego środka lokomocji? Wsiadając za kierownicę powinniśmy być świadomi tego, że bierzemy odpowiedzialność zarówno za siebie jak i innych użytkowników drogi. Zarówno tych, którzy poruszają się środkami komunikacji, jak i tych, którzy poruszają się pieszo. Powinniśmy o tym pamiętać i bardziej skupiać się na drodze oraz naszym otoczeniu.


Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Diagnosta
  • Diagnosta
  • 18.12.2011 12:11

Nierównomierność siły hamowania pojazdu (korektor hamowania)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety tak jak wspomniałam niezależnie od tego czy ktoś wyskoczy na ulicę, czy poboczem idzie pijany, czy na czerwonym świetle przechodzi ktoś na pasach to i tak wszystkiemu jest winny kierowcy. Dlatego miejmy szeroko otwarte oczy!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak się dzieje kiedy tylko jedna grupa ,, kierowcy są karani za wszystko np. dziś w nocy jadę samochodem rejon Sandomierza przeciwną stroną po krwędzi jezdni poza obszarem zabudowanym toczy się pijany ubrany oczywiście w ciemne ubranie pijany to mało powiedziane osobnik powiadamiamy radiowóz policjanci udają że nie słyszeli i jadą ustawić radar zarobek pewny

Komentarz został ukrytyrozwiń
Lidia Markowicz
  • Lidia Markowicz
  • 21.10.2011 15:07

Pani Kingo! Ja akurat nie czuje się urażona. Tylko niestety, życie niesie wciąż niespodzianki. I tak jak opiekunowie dziecka zapewne nie zdążyli zareagować, tak i kierowca mógł tego malucha nie dostrzec spoza samochodu. Tylko jest tak, że rozsądni kierowcy przejmują się tym wszystkim, a wzmiankowane byczysko w samochodzie, zza szyb którego słychać łubudubu, wspomniana zagadana paniusia pewnie nie przejmą się tym co robią, a tym bardziej np. wpływem swojego samopoczucia na zagrożenie innych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nawet jeśli się jest kierowcą z wieloletnim stażem, ma się dobry dzień i świetny refleks, to jeśli się nie ma świetnej intuicji nie uniknie się najechania na kogoś kto wybiegnie spoza zaparkowanych samochodów. Zwłaszcza jak to jest dziecko czyli ktoś takich rozmiarów, że jest przez nie całkowicie zasłonięty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pisząc ten artykuł nie chodziło mi o pojechanie kierowców i napisaniu jacy to oni źli i nie dobrzy. Chciałam raczej zwrócić uwagę na to (sama jestem kierowcą), że bywają takie dni w których adekwatnie powinniśmy sobie podarować sobie jazdę samochodem. Niestety nasz świat jest tak skonstruowany, ze zawsze co by się nie stało to jest to wina kierowcy. Nikogo nie obchodzi, że pieszy wtargnął na jezdnie. Każdego tylko obchodzi to, ze stał się wypadek i że ucierpiał pieszy. Nie chciałam nikogo urazić, ale raczej zwrócić uwagę no to że jesteśmy kierowcami i niestety bierzemy odpowiedzialność za każdego, kto oprócz nas porusza ise za równo po jezdni jak i po chodniku.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Lidia Markowicz
  • Lidia Markowicz
  • 21.10.2011 10:43

Kierowca musi zważać na wszystko :(. O, staje autobus, zaraz ktoś może w oszalałym biegu wyskoczyć mi przed maskę. Autobus stoi - to samo! Idzie starsza pani z siatkami, pewnie skróci sobie drogę do sklepu po drugiej stronie ulicy. Zielone światło, ale są pasy - a nie wyjedzie mi nagle zapóźniony, nieprzestrzegający reguł rowerzysta? Muszę zwracać uwagę, czy oczadziały kierowca w jadącej "dyskotece" nie zajedzie mi nagle drogi, czy nie zrobi tego samego paniusia rozmawiająca z przejęciem przez telefon. Dużo tego jak na prawomyślnego kierowcę. Dlatego wszystko może się zdarzyć, chociaż obowiązuje mnie wciąż zasada ograniczonego zaufania.
A niektórzy kierowcy wychodzą niestety z założenia, że wszyscy mają zauważać, że ONI jadą. I prawdę mówiąc jest w tym jakaś część racji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chłopiec wybiegł pod nadjeżdżające auto, to w jaki sposób może to być wina kierowcy? Artykuł jest napisany niechlujnie. Opisuje sytuacje, w której winni opiekunowie, a potem krytykuje kierowców.
Idąc Twoim tokiem rozumowania, to kierowcy odpowiadają za każdą śmierć.
Owszem, niebezpieczną jazdę trzeba piętnować, ale pamiętajmy, że kierowca nie zawsze wyhamuje, gdy mu dziecko wyskoczy przed maskę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.