
Autorem „6xPomarańcza” jest Jarek Tokarewicz, jeden z dziennikarzy obywatelskich portalu Wiadomości24.pl. Wraz z grupą z Wydziału Techniki Organizacji Produkcji Filmowej, Jarek nakręcił film, którego jest pomysłodawcą, kierownikiem produkcji, współautorem scenariusza i muzyki.
„Jarek natchnął nas energią i pomysłem na życie. To, co powstało wokół filmu jest sztuką samą w sobie i nie ważne czy film jest dobry czy nie” – tak o swoim podopiecznym mówił Waldemar Szczepanik zawodowy reżyser i opiekun grupy w szkole TEB Edukacja w Gdańsku.
Film składa się z siedmiu epizodów, których akcja rozgrywa się w czasach współczesnych. Każdy z nich ma swój tytuł. Wszystkie opowieści łączy owoc pomarańczy, który jest symbolem sześciu podstawowych emocji zaczerpniętych z psychologii: szczęścia, zaskoczenia, obawy, gniewu, smutku i obrzydzenia. Turlający się po drodze cytrus to obraz, jaki widzimy na samym początku na ekranie. Widok ten potęguje napięcie i zmusza do skupienia uwagi.

Nie jest to film, na którym można odpocząć, choć epizod pod tytułem „Bankomat” jest bardzo zabawny. Opowiada on historię mężczyzny, który wybrał się do banku po pieniądze.
Muzyka w „Pomarańczy” nadaje poważny ton scenom, zwłaszcza tej pod tytułem „Syn Szefa”. Obraz ten przedstawia Chrystusa kroczącego po ulicy i rozdającego pomarańcze, których nikt nie chce wziąć. Pomarańcza jest tu symbolem szczęścia. Jezus daje nam szczęście, którego nie przyjmujemy.
„6xPomarańcza” skłania do przemyśleń i zmusza szare komórki do pracy. Nie wystarczy obejrzeć go raz, ponieważ każda ze scen wymaga skupienia i dopasowania do emocji, o których mówi psychologia. Moim zdaniem film jest wartościowy ponieważ nie narzuca jednej interpretacji. Sceny są charakterystyczne i widz, może każdą z nich odebrać inaczej, odnieść ją do własnego życia, czy poglądu na świat.
Gdy oglądałam ten film, odkryłam w owocu pomarańczy analogię do życia (nie wiem czy słusznie). Gdy kupujemy ten dobrze znany nam cytrus, nie wiemy, jaki będzie w środku. Może się okazać bardzo soczysty i słodki, ale również kwaśny, twardy i z grubą skórą. Tak też jest z naszym życiem, nigdy nie wiemy, co przyniesie nam los. Również ten film taki jest, ponieważ każda scena zadziwia i nigdy do końca nie wiadomo, co się wydarzy. Polecam go wszystkim, którym satysfakcji nie dają „odmóżdzające” produkcje, gdyż „6xPomarańcza” do takich nie należy.
Rozmowa z Jarkiem TokarewiczemSkąd pomysł na film?- Mieliśmy nakręcić krótki 10 minutowy filmik z zawodowym reżyserem i operatorem. Po zajęciach z realizacji, w pewnym studiu telewizyjnym, Waldek stwierdził, że jest w nas ogromny potencjał i że sami jesteśmy w stanie nakręcić nawet 30 minutowy film. Ponieważ z założenia film ten podzielony miał być na epizody, szukaliśmy motywu łączącego. Wtedy to wpadłem na pomysł, by był nim owoc pomarańczy. Po moim krótkim uzasadnieniu i chwili ciszy pomysł został kupiony i wznieśliśmy pierwszy toast „za pomarańczę”.
Czy pomarańcza ma jakieś szczególne znaczenie?- Sam owoc nie. Wybrałem go, ponieważ dobrze się kojarzy. Dopiero potem zastanawialiśmy się jak za pomocą pomarańczy wyrazić uczucia i emocje.
Jak długo trwała praca nad filmem?- Pisanie scenariusza, a właściwie wymyślanie zarysów historii do poszczególnych epizodów, zaczęło się zaraz po owym pierwszym toaście. Wraz z Waldkiem Szczepanikiem i Mateuszem Kuźmickim-Boberkiem, wymyśliliśmy przez dwie noce dość obszerny zarys scenariusza. Potem dołączył do nas Jarek Sawicki, który dodał do naszego zarysu bardzo ciekawe i interesujące wątki. Dalej to już tylko przelanie tego co w głowie na papier. Następne trzy miesiące to okres przygotowawczy. Gdy wszystko było gotowe rozpoczęliśmy zdjęcia, które trwały sześć intensywnych dni, a potem montaż, udźwiękowienie i nagranie muzyki, co trwało niezwykle krótko, bo zaledwie miesiąc.
Co dało ci nakręcenie tego filmu?- Satysfakcję. Pozwoliła mi się rozwinąć jako kierownikowi produkcji. W robieniu filmu jest coś specyficznego, najlepiej wtedy poznaje się ludzi. Przekonałem się, że podczas przygotowywania się do filmu, jak również już podczas kręcenia scen, wiele można się o ludziach dowiedzieć. Poza tym powstała grupa, która chce dalej razem działać i kręcić następne filmy.
Było coś, co wydawało się nierealne, a jednak się udało?- Podczas kręcenia zdjęć na Długim Targu, przy Neptunie, podszedł do nas oficer BOR-u nakazując usunięcie się z drogi, ponieważ tędy będzie spacerował hiszpański książę, Filip Burbon. Pomimo to udało nam się nakręcić to, co zaplanowaliśmy. Najtrudniejsze było jednak zdobycie wszystkich pozwoleń na kręcenie filmu na ulicy Długiej, w urzędach spędziliśmy sześć dni.
Czego nie udało się zrealizować?- W zasadzie wszystko się udało, powstało zgodnie ze scenariuszem. Po drodze jednak zawiodłem się na kilku ludziach. Film mógłby być na pewno lepszy gdyby nie nonszalancja paru osób i to jest swego rodzaju porażka.
Jak się czuje ktoś, kto ogląda film własnych rąk?- Musze się napić (śmiech). A tak na serio to jestem zmęczony. Od kilku tygodniu żyje tylko „Pomarańczą” i szczerze mówiąc coraz mniej lubię ten owoc (śmiech). Ale chciałbym jeszcze pogratulować Mateuszowi Sendrowiczowi naprawdę dobrych zdjęć i naszym reżyserom – Mariannie Łobaczewskiej, Łukaszowi Doglowi oraz Mietkowi Bastrykinowi. Jeśli wolno chciałbym też podziękować naszym sponsorom, czyli szkole TEB Edukacja i naszej pani dyrektor, Agacie Mendyk za wszechstronną pomoc, Video Studio Gdańsk za pomoc techniczną oraz panu prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi, gdyż na „6xPomarańcza” dostaliśmy również dotację z Biura Prezydenta Miasta Gdańska. Ale w szczególności chciałbym podziękować naszemu opiekunowi, Waldkowi Szczepanikowi za obudzenie w nas uśpionych i ukrytych możliwości, wydobycie ich na światło dzienne oraz pobudzenie do działania i wykorzystywania naszego potencjału, czego efektem jest ten film. Bez niego nie byłoby „Pomarańczy”.
Jakie są twoje dalsze plany?- Film pełnometrażowy. Ale w najbliższym czasie chcemy wysłać „6xPomarańcza” na wszystkie możliwe konkursy i festiwale filmowe, np. na Konkurs Kina Niezależnego, który odbywa się podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. A poza tym mamy w planach filmy dokumentalne i teledysk, ale to dopiero po wakacjach.