Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10228 miejsce

"6xPomarańcza" - debiut filmowy dziennikarza Wiadomości24.pl

Jarek Tokarewicz, autor Wiadomości24, wraz z grupą studentów z Wydziału Techniki Organizacji Produkcji Filmowej, nakręcił swój pierwszy film. W zeszłym tygodniu, w Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku, odbył się jego pokaz.

Scena z filmu, na której widać tytuł. / Fot. Małgorzata MichnowiczAutorem „6xPomarańcza” jest Jarek Tokarewicz, jeden z dziennikarzy obywatelskich portalu Wiadomości24.pl. Wraz z grupą z Wydziału Techniki Organizacji Produkcji Filmowej, Jarek nakręcił film, którego jest pomysłodawcą, kierownikiem produkcji, współautorem scenariusza i muzyki.
„Jarek natchnął nas energią i pomysłem na życie. To, co powstało wokół filmu jest sztuką samą w sobie i nie ważne czy film jest dobry czy nie”
– tak o swoim podopiecznym mówił Waldemar Szczepanik zawodowy reżyser i opiekun grupy w szkole TEB Edukacja w Gdańsku.

Film składa się z siedmiu epizodów, których akcja rozgrywa się w czasach współczesnych. Każdy z nich ma swój tytuł. Wszystkie opowieści łączy owoc pomarańczy, który jest symbolem sześciu podstawowych emocji zaczerpniętych z psychologii: szczęścia, zaskoczenia, obawy, gniewu, smutku i obrzydzenia. Turlający się po drodze cytrus to obraz, jaki widzimy na samym początku na ekranie. Widok ten potęguje napięcie i zmusza do skupienia uwagi. Waldemar Szczepanik(przy mikrofonie), Agata Mendyk - dyrektorka szkoły TEB w Gdańsku (piąta od prawej) i aktorzy występujący w filmie "6xPomarańcza". / Fot. Małgorzata Michnowicz Nie jest to film, na którym można odpocząć, choć epizod pod tytułem „Bankomat” jest bardzo zabawny. Opowiada on historię mężczyzny, który wybrał się do banku po pieniądze.

Muzyka w „Pomarańczy” nadaje poważny ton scenom, zwłaszcza tej pod tytułem „Syn Szefa”. Obraz ten przedstawia Chrystusa kroczącego po ulicy i rozdającego pomarańcze, których nikt nie chce wziąć. Pomarańcza jest tu symbolem szczęścia. Jezus daje nam szczęście, którego nie przyjmujemy.

„6xPomarańcza” skłania do przemyśleń i zmusza szare komórki do pracy. Nie wystarczy obejrzeć go raz, ponieważ każda ze scen wymaga skupienia i dopasowania do emocji, o których mówi psychologia. Moim zdaniem film jest wartościowy ponieważ nie narzuca jednej interpretacji. Sceny są charakterystyczne i widz, może każdą z nich odebrać inaczej, odnieść ją do własnego życia, czy poglądu na świat.

Gdy oglądałam ten film, odkryłam w owocu pomarańczy analogię do życia (nie wiem czy słusznie). Gdy kupujemy ten dobrze znany nam cytrus, nie wiemy, jaki będzie w środku. Może się okazać bardzo soczysty i słodki, ale również kwaśny, twardy i z grubą skórą. Tak też jest z naszym życiem, nigdy nie wiemy, co przyniesie nam los. Również ten film taki jest, ponieważ każda scena zadziwia i nigdy do końca nie wiadomo, co się wydarzy. Polecam go wszystkim, którym satysfakcji nie dają „odmóżdzające” produkcje, gdyż „6xPomarańcza” do takich nie należy.Waldemar Szczepanik (po lewej) i Jarek Tokarewicz (po prawej) udzielający wywiadu Radiu Gdańsk. / Fot. Małgorzata Michnowicz


Rozmowa z Jarkiem Tokarewiczem

Skąd pomysł na film?
- Mieliśmy nakręcić krótki 10 minutowy filmik z zawodowym reżyserem i operatorem. Po zajęciach z realizacji, w pewnym studiu telewizyjnym, Waldek stwierdził, że jest w nas ogromny potencjał i że sami jesteśmy w stanie nakręcić nawet 30 minutowy film. Ponieważ z założenia film ten podzielony miał być na epizody, szukaliśmy motywu łączącego. Wtedy to wpadłem na pomysł, by był nim owoc pomarańczy. Po moim krótkim uzasadnieniu i chwili ciszy pomysł został kupiony i wznieśliśmy pierwszy toast „za pomarańczę”.

Czy pomarańcza ma jakieś szczególne znaczenie?
- Sam owoc nie. Wybrałem go, ponieważ dobrze się kojarzy. Dopiero potem zastanawialiśmy się jak za pomocą pomarańczy wyrazić uczucia i emocje.

Jak długo trwała praca nad filmem?
- Pisanie scenariusza, a właściwie wymyślanie zarysów historii do poszczególnych epizodów, zaczęło się zaraz po owym pierwszym toaście. Wraz z Waldkiem Szczepanikiem i Mateuszem Kuźmickim-Boberkiem, wymyśliliśmy przez dwie noce dość obszerny zarys scenariusza. Potem dołączył do nas Jarek Sawicki, który dodał do naszego zarysu bardzo ciekawe i interesujące wątki. Dalej to już tylko przelanie tego co w głowie na papier. Następne trzy miesiące to okres przygotowawczy. Gdy wszystko było gotowe rozpoczęliśmy zdjęcia, które trwały sześć intensywnych dni, a potem montaż, udźwiękowienie i nagranie muzyki, co trwało niezwykle krótko, bo zaledwie miesiąc.

Co dało ci nakręcenie tego filmu?
- Satysfakcję. Pozwoliła mi się rozwinąć jako kierownikowi produkcji. W robieniu filmu jest coś specyficznego, najlepiej wtedy poznaje się ludzi. Przekonałem się, że podczas przygotowywania się do filmu, jak również już podczas kręcenia scen, wiele można się o ludziach dowiedzieć. Poza tym powstała grupa, która chce dalej razem działać i kręcić następne filmy.

Było coś, co wydawało się nierealne, a jednak się udało?
- Podczas kręcenia zdjęć na Długim Targu, przy Neptunie, podszedł do nas oficer BOR-u nakazując usunięcie się z drogi, ponieważ tędy będzie spacerował hiszpański książę, Filip Burbon. Pomimo to udało nam się nakręcić to, co zaplanowaliśmy. Najtrudniejsze było jednak zdobycie wszystkich pozwoleń na kręcenie filmu na ulicy Długiej, w urzędach spędziliśmy sześć dni.

Czego nie udało się zrealizować?
- W zasadzie wszystko się udało, powstało zgodnie ze scenariuszem. Po drodze jednak zawiodłem się na kilku ludziach. Film mógłby być na pewno lepszy gdyby nie nonszalancja paru osób i to jest swego rodzaju porażka.

Jak się czuje ktoś, kto ogląda film własnych rąk?
- Musze się napić (śmiech). A tak na serio to jestem zmęczony. Od kilku tygodniu żyje tylko „Pomarańczą” i szczerze mówiąc coraz mniej lubię ten owoc (śmiech). Ale chciałbym jeszcze pogratulować Mateuszowi Sendrowiczowi naprawdę dobrych zdjęć i naszym reżyserom – Mariannie Łobaczewskiej, Łukaszowi Doglowi oraz Mietkowi Bastrykinowi. Jeśli wolno chciałbym też podziękować naszym sponsorom, czyli szkole TEB Edukacja i naszej pani dyrektor, Agacie Mendyk za wszechstronną pomoc, Video Studio Gdańsk za pomoc techniczną oraz panu prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi, gdyż na „6xPomarańcza” dostaliśmy również dotację z Biura Prezydenta Miasta Gdańska. Ale w szczególności chciałbym podziękować naszemu opiekunowi, Waldkowi Szczepanikowi za obudzenie w nas uśpionych i ukrytych możliwości, wydobycie ich na światło dzienne oraz pobudzenie do działania i wykorzystywania naszego potencjału, czego efektem jest ten film. Bez niego nie byłoby „Pomarańczy”.

Jakie są twoje dalsze plany?
- Film pełnometrażowy. Ale w najbliższym czasie chcemy wysłać „6xPomarańcza” na wszystkie możliwe konkursy i festiwale filmowe, np. na Konkurs Kina Niezależnego, który odbywa się podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. A poza tym mamy w planach filmy dokumentalne i teledysk, ale to dopiero po wakacjach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

dzięki :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

w24 ma dobrą passę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)fajnie

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja i krytyk filmowy? to by był dopiero śmiech na sali :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

super :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za recenzję i rozmowę :) Może przerzucisz się na krytykę filmową? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

*pozostaje

Komentarz został ukrytyrozwiń

To teraz ozostaje trzymac kciuki za Pomarańczę, tzn. "6x Pomarańczę, a póki co plus dla Małgosi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.