Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Ludzie > "Przełamać bariery" - trzy pokolenia kobiet

Pozycja materiału w rankingach:

46077 miejsce

Dział: Ludzie

Ocena: 20pkt

Oceń:

"Przełamać bariery" - trzy pokolenia kobiet


Trzy kobiety, trzy różne historie. Hanna, Stacy i Sara. Babka, córka i wnuczka. Babka przeżyła Auschwitz. Córka wiele ucieczek i zamach na World Trade Center. Wnuczka szuka swojego miejsca na świecie...

Auschwitz / Fot. Licencja GNU. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Auschwitz-Work_Set_Free.jpgSara

Przeżyła dwie wojny, przeżyła Auschwitz. Codziennie rano pyta, czy jest chleb w domu, nienawidzi, gdy ktoś wyrzuca jedzenie do kosza. Uważa, ze Boga nie ma, bo jaki Bóg pozwoliłby na Auschwitz, pyta? Ma 87 lat, porażenie prawej części ciała i postępujący z dnia na dzień Alzheimer, który sprawia, że nie wie, gdzie jest, z kim jest, który mamy rok i jak nazywa się obecny prezydent Stanów Zjednoczonych. Gdy patrzę na jej spokojną nisko pochyloną twarz i wyrysowane na niej cierpienie, chce mi się płakać.

Sara ma dwie córki: Hanię, która zawsze przy niej jest i Annę, która ma schizofrenię i jest w zakładzie dla chorych psychicznie, gdzieś w New Jersey. Anna urodziła się pierwsza, mąż Sary zaraz po wojnie chciał mieć dużo dzieci, bo wojna zabrała mu cztery córki i żonę. Sarze całą rodzinę.

Uciekli z Polski do Szwecji, potem wyjechali do USA. Zaczynali od zera, Sara szyła, a jej mąż naprawiał buty. Potem Sara dostała prace w chłodni. Ściągała mięso z wieszaków i je przekładała, a że jest niskiego wzrostu, często nie mogła go dosięgnąć. Wtedy z pomocą przychodziła Maria, Polka, która została najlepszą przyjaciółką Sary i która uratowała ją przed stratą posady. Sara miała jeszcze jedną przyjaciółkę od serca, Niemkę, Panią Gern. Pani Gern przynosiła Sarze kwiaty ze swojego ogrodu, razem gotowały i wymyślały nowe potrawy. Sara bardzo przeżyła jej śmierć.

Patrzę na tatuaż na jej lewej ręce, pamiątkę po Auschwitz, nie pytam już o nic.

HannaWTC / Fot. Wikmedia Commons. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:LOC_unattributed_Ground_Zero_photos%2C_September_11%2C_2001_-_item_111.jpg

Urodziła się dwa lata po drugiej wojnie światowej. Dwa lata po Auschwitz - dodaje Hania. Uważa, że jej życie w porównaniu do życia jej matki, było wspaniałe. Mimo ciągłych przeprowadzek, mimo ciągłych ucieczek. Pierwszej z Polski, potem ze Szwecji. Pytam dlaczego? Co było powodem? Odpowiada, że matka cały czas bała się, że dopadną ich naziści i zabiją.

W Szwecji odnaleźli spokój, tam upłynęło jej dzieciństwo. Słodkie dzieciństwo. Hanna pamięta dokładnie duże jagody z mlekiem, które przygotowywała jej matka. Pamięta ojca uczącego ją jazdy na rowerze. Szwecja dla niej była rajem. Do dzisiaj zastanawia się, dlaczego rodzice postanowili, że zostawią wszystko i wyjadą do Stanów Zjednoczonych. Jednak po chwili dodaje, że to mama zmusiła ojca do wyjazdu. Hanna wspomina ojca jako dobrego spokojnego człowieka, który traktował ją jak księżniczkę. Ojciec Hanny, podobnie jak matka, przeżył Auschwitz. Umarł dwa lata temu. Umierał powoli, cztery lata przywiązany do łóżka i zależny od innych.

Jaka jest Hanna? Hanna jest ładna, nie wygląda na swój wiek, nie wygląda na Żydówkę. Nie chodzi do synagogi, mówi, że nie ma religii, wierzy w Boga. Dwa razy w życiu uniknęła śmierci. Raz, gdy miała dwa lata i prawie wpadła pod samochód i drugi raz, podczas wydarzeń z 11 września 2001 roku, gdy zawaliły się wieże WTC, pracowała wtedy na Wall Street. Jej bliscy myśleli, że nie żyje.

Hania, nigdy nie powie mamie, że jej wnuczka została matką chrzestną niemieckiego dziecka z rodziny katolickiej. Zabiłoby ją to...
A jednak...

Budda / Fot. Wikimedia Commons. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Budda_Statue_in_Seorak_Park.jpgKate

Wnuczka Sary. Kocha podróżować, poznawać nowych ludzi i nowe kultury. Interesuje się buddyzmem i akupunkturą. Trzy razy w życiu zmieniała kierunek studiów, teraz już wie, że chce uczyć młodzież angielskiego. W trakcie studiów w Londynie została matką chrzestną dziecka swojej niemieckiej koleżanki ze studiów, Kati.

Wspomina, jak ksiądz przed mszą poprosił ją na chwilę i zapytał, czy zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli rodzice dziecka umrą, to wtedy ona będzie musiała wychować dziecko w wierze katolickiej i przyprowadzać je do kościoła. Mówi, że wtedy powiedziała tylko jedno słowo: "sure" (jasne).

Pytam o jej największe marzenie, mówi, że ma ich wiele, jednak po chwili dodaje, że bardzo by chciała, aby na świecie nie było już nigdy wojen...

Zobacz także:

Maria Ożóg OFFline profil autora

Autor: Maria Ożóg

Napisz do autora

Artykuły (4) Galerie (0) Średnia ocen (4.73)

Wiek: 62 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska

O mnie: fanka życia, zwykłych - niezywykłych ludzi, miejsc i zdarzeń. studentka Dziennikarstwa UJ

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 8

Sortuj komentarze:

Tomasz Mazur 15.07.2008 09:19

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 29

Ciekawe historie...



(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Raszewski 11.07.2008 19:54

Ocena: Ocena pozytywna 26 Ocena negatywna 27

Ode mnie plus za zebranie materiałów, opisanie ich oraz autoryzację (nie wyobrażam sobie aby taki tekst napisać bez autoryzacji). Nie jest to proste zadanie i wymaga wiele pracy. Podziwiam i gratuluję. Oczywiście, gdyby przysiąść na dłużej, jakieś uwagi by się znalazły, ale na co nam one? Jest dobra opowieść i o to chodzi :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maria Ożóg 11.07.2008 19:31

Ocena: Ocena pozytywna 26 Ocena negatywna 39

Sara nie uznaje katolików, jej wnuczka została matką chrzestną w katolickiej rodzinie a że, przy okazji Niemieckiej "dolało by to zapewne oliwy do ognia" gdyby usłyszała o tym. To tak dla wyjaśnienia.
Co wiecej nie uważam, że zbeszczeciłam historię tej rodziny, moim "młodym niezdarnym piórem".
Ale dziękuję za ten podbudowujący krytyczny komentarz. I jednak komentarz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 11.07.2008 19:24

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 30

Fakt, Klara ma rację, że nie można bezcześcić takich historii. ale to niebyywale trudne uchwycić ten moment.

Także i mnie zastanowiła , dlaczego takim byłaby dramatem, nie do przeżycia dla starszej pani, która aż tyle w życiu przeżyła, taka mała rzecz jak trzymanie do chrztu. Przecież musiała wiedzieć, że wnuczka jest katoliczką. A zatem ?
ale to są drobiazgi w tej historii. Myślę , że sens i przesłanie miało właśnie zrównać religie, a uwypuklić wiarę. Z tym jednakże , że Buddyzm, to nie jest wiara w Boga i to mi się w tym ciagu przesłania nie zgadza. Ale mogę sie ze wszystkim mylić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolanta Paczkowska 11.07.2008 19:22

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 31

Plus za wrażliwość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Bonarski 11.07.2008 19:21

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 25

trochę chaotyczne jak dla mnie, ale ludzkie losy ciekawe

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 11.07.2008 19:14

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 27

saga rodzinna. Hmmm. wile takich. Dobrze jednak , że staramy ocalić od zapommnienia takie wspomnienia.
Skoro wszyscy pragniemy by nigd nie było już wojen.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 11.07.2008 19:06

Ocena: Ocena pozytywna 32 Ocena negatywna 33

trochę połozona ta historia. jest tu niekonsewkencja, Sara miała przyjaciółke Niemkę a fakt, że jej córka została chrzestną u innej Niemki to nie to samo? więc czemu by nie przezyła, gdyby się dowiedziała.
banalne ostatnie zdanie.
takie historie zasługują na wspaniałe opisy i świetne pióra, inaczej się je bezcześci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.