Pozycja materiału w rankingach:
Kuchnia wegetariańska nie składa się jedynie z naleśników z serem czy jajek z majonezem. Wegetarianie nie tylko nie umierają z głodu, ale, co więcej, radzą sobie całkiem nieźle.
I tu następuje tłumaczenie. Że jem wszystko, absolutnie wszystko, oprócz mięsa. Pieczywo, sery, mleko, jogurty, jajka, warzywa, owoce, kasze, makarony, ryż, płatki, przetwory z maki, herbatę z cytryną, kawę, soki… Łatwiej byłoby wytłumaczyć, czego nie jem. W końcu wegetarianizm polega na wyłączeniu z diety produktów pochodzenia zwierzęcego, a nie włączaniu do niej wszystkiego innego. A jednak historia powtarza się zawsze, kiedy ktoś dowiaduje się o mojej diecie. Czasami następuje chwila ciszy, bo nie wiadomo co na to odpowiedzieć. Czasami grad pytań albo kąśliwych uwag. Chociaż wydaje mi się, że to rozumiem. No bo pytanie o to, co się je jakby pierwsze przychodzi na myśl. Skoro nie to czy tamto, to co? Wegetarianizm dla wielu osób jest czymś nowym, często nawet nie zetknęli się z nim bezpośrednio, więc skąd mają wiedzieć na czym polega? Inną sprawą są też stereotypy i wyobrażenia, powoli na szczęście zanikające: od poglądu, że wegetarianie nie mają co jeść, głodują i są wiecznie chorzy, aż po przekonanie, że z braku witamin i substancji odżywczych wszyscy poumierają.
Dieta wegetariańska dzieli się na kilka odmian. Najpopularniejsza to laktoowowegetarianizm, polegający na rezygnacji z mięsa i ryb, ale nie z produktów, które pochodzą od zwierząt (jak jajka, mleko, miód). Druga najbardziej rozpowszechnioną formą jest weganizm, czyli nie jedzenie niczego, co pochodzi od zwierząt. Dwie najbardziej restrykcyjne grupy wegetarian to witarianie i frutarianie. Pierwsi jedzą tylko surowe owoce i warzywa, drudzy tylko to, co samo spadnie z drzewa. Dla ułatwienia poniżej znajdują się wszystkie formy wegetarianizmu:
Wegetarianizm nie musi być nudny. Nie musi być równoznaczny z codziennym obiadem z frytek i sałaty oraz kolacją z kanapek z żółtym serem. Słyszeliście o zapiekankach z makaronu i warzyw? Albo o tortilli ze szpinakiem, lazanii z bakłażanem i cukinią albo pieczonych warzywach z curry i dynią? Wydaje się skomplikowane i pracochłonne? Wcale nie jest. Przynajmniej nie bardziej, niż przygotowanie dań mięsnych. Dla tradycjonalistów: leczo, gulasz, kapuśniak. Wszystkie bez mięsa. Gołąbki z kaszy gryczanej i pieczarek w kapuście włoskiej, jajecznica z grzybami, pestkami dyni i pomidorem, pierogi ruskie i z kapustą, naleśniki… Zobacz także:
Artykuły
(21)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.96)
Wiek: 24 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
Urszula Agata Marczewska 20.08.2008 12:07
Lubie bardzo wegetarianskie potrawy, czesto chodze do wegetarianskich barow, ale zdeklarowanym rosnilozarca nie jestem. Za to podziwiam odnosnie zwiazku - dawno temu chodzilam z wegetarianinem i to bylo TRUDNE :)
Asia Mentel 19.08.2008 19:21
i jeszcze do magdy: dobre poronanie z kolorami :) chociaz to glupie i staram sie byc odporna na takie docinki, to jednak czasem jest przykro slyszec, ze ktos jest glupszy, nienormalny albo zdziwaczaly. Masz rację - kochajmy się. i oswiecajmy, że mizerię też mozna jesc ;)
Asia Mentel 19.08.2008 19:14
jeszcze do herza: mozna : moj chlopak jest miesozerca :)
Małgorzata Michnowicz 19.08.2008 12:30
wegetarianką nie jestem ale uwielbiam wegetariańskie potrawy ze względu na bogactwo warzyw pycha ;]
+ dla autorki
Magda Grabowska 19.08.2008 04:05
+ a autorce oczywiście należy się plus za to,że oświeca społeczeństwo,że wegetarianie jedzą mizerię ;)
Magda Grabowska 19.08.2008 03:58
"związek mięsożercy z wegetarianką to ci dopiero wyzwanie, ciekawe czy są takie pary"
- są :P
"mas ztroche racji tomku w tym, że wegetarianie czesto obnoszą się z wegetarianizmem tak bardzo, że to aż razi i przeszkadza"
- Ja nigdy nie obnosiłam się ze swoim wegetarianizmem i nie znam nikogo, kto by to robił. Za to mogę śmiało powiedzieć, że wielokrotnie spotykam się z przejawami nietolerancji wobec mojej osoby. Z tak śmiesznego powodu jak niejedzenie mięsa, słyszałam już od wielu osób,że jestem nienormalna, rozkapryszona, dziecinna. Dziwi mnie to tym bardziej, że nigdy nie przekonywałam nikogo do swoich poglądów czy gustów i nie traktuję nikogo słowami: "ty padlinożerco", "masz zwłoki na talerzu", "to co jesz,kiedyś żyło" :] (swoją drogą, to chyba tylko w filmach ludzie tak mówią).
Zawsze śmieszyły mnie takie teksty i uważam je za równie dziecinne i nietolerancyjne jak nazywanie czyjegoś wegetarianizmu FANABERIĄ. Moim zdaniem słowo fanaberia ma zabarwienie negatywne. Oto co mówi o synonimach tego terminu słownik: fanaberiE: grymasy, fumy, fochy, fąfry, kaprysy, humory, fantazje, chimery, pretensje; rzeczy luksusowe, zbytkowne, wykwintne, z szykanami. To już prędzej jakiś wegetarianin może powiedzieć, że ktoś ma taką fanaberię, że jada mięso. Wszak to wołowina jest towarem luksusowym, drogim, a nie kapusta czy kalafior, nieprawdaż?
Dziwi mnie fakt, że tak mało w ludziach akceptacji dla gustów innych. Powiedzieć, że wegetarianizm to fanaberia to tak, jak palnąć komuś lubiący kolor niebieski, że to fanaberia (jeśli ktoś nie je mięsa, bo mu nie smakuje). Albo tak, jak skierować takie określenie do kogoś, kto jest katolikiem i chodzi do kościoła (jeśli mówimy o wegeterianizmie jako zasadzie religijnej).
Asiu, pierwszy akapit Twojego tekstu świadczy o tym, że chyba większość wegetarian ma podobne doświadczenia z otoczeniem jedzącym mięso. I to na prawdę smutne...
I jeszcze kilka słów o wegeterianizmie a pozycji społecznej. Mięso jest dość drogie ( w porównaniu z na przykład warzywami), Więc tak sobie myślę, że osoba biedna prędzej sięgnie po to,co tańsze niż po to,co drogie. Jeśli mamy do wyboru torbę ziemniaków, plackami z których nasyci się cała rodzina, albo niewielki kawałek mięsa, którym ledwo zaspokoi się głód, to wybór jest oczywisty. Poza tym wydaje mi się, że fakt występowania większej ilości wegetarian wśród ludzi wykształconych i zamożnych może świadczyć o tym, że istnieje wśród nich większe prawdopodobieństwo zrozumienia czym wegetarianizm jest. A że wiele osób tego nie wie, można się dowiedzieć z tekstu autorki, która pisze, że pytają ją"to co ty jesz?".
Kochajmy się :P, szanujmy nasze gusta,wyznania, życiowe wybory - to taki mały apel do fanatycznych wegetarian (pewnie tacy są) i do mięsożernych (którzy często mówią,że wegetarianizm to fanaberia lub dziwactwo) ;).
I proszę się nie dziwić,że piszę tu takie długie eseje i to o tej porze ;).
Krystyna Wierzbicka 19.08.2008 00:01
dlaczego nie? ja tylko latem bywam wegetarianką .
Ale nie samym chlebem żyje człowiek i dlatego wymyślił kanapki :D
Szymon Niemiec 18.08.2008 22:12
Można, można... każdy wedle własnego gustu. A kuchnia wegetariańska jest pyszna, o ile ktoś ma fantazję :D
Anna Góralska 18.08.2008 20:21
związek mięsożercy z wegetarianką to ci dopiero wyzwanie, ciekawe czy są takie pary,plus za artykuł anyway
Asia Mentel 18.08.2008 19:52
mas ztroche racji tomku w tym, że wegetarianie czesto obnoszą się z wegetarianizmem tak bardzo, że to aż razi i przeszkadza. Niestety... Mysle, że kluczem do normalnych stosunkow jest przede wszystkim szanowanie sie na zasadzie: ja tego nie lubię, nie bede tak robil, dla mnie to fanaberia, ale szanuję wybór. I tak samo z drugiej strony: jesz mieso, ok, ja nie, ale twoj wybor szanuje. Poza tym jest duzo przyczyn, dla ktorych ludzie nie jedza miesa, np. zdrowie, wlasne przekonania, to, że komuś mieso nie smakuje, wzgledy etyczne, religia.
pozdrawiam :)
Chiny. Osobliwy konkurs dla dziewic. Nagroda - poślubienie miliardera
(odsłon: +406)