"Zmierzch" Johana Theorina to kryminał mocno osadzony w realiach szwedzkiej wyspy Olandia, ale jednocześnie pełnymi garściami czerpiący z bogatych tradycji gatunku.
Można by żartem powiedzieć, że Szwedom jest łatwiej pisać kryminały, bo natura jest po ich stronie. Wielkie, niezamieszkałe przestrzenie, mgły, deszcze, lasy albo jak na Olandii alvaret, czyli położony na wapiennym płaskowyżu step, to miejsca wprost stworzone dla zdarzeń wiejących grozą. Johan Theorin w swojej debiutanckiej powieści skwapliwie z tych naturalnych warunków korzysta - krajobraz niczym w "Psie Baskervillów" Arthura Conan Doyle`a jest jednym z ważnych elementów budujących atmosferę tajemniczości.
Trzeba oddać Theorinowi, że świetnie zwodzi czytelnika, myli tropy i sprawnie buduje intrygę. Autor często wkłada też w usta swoich bohaterów refleksje na tematy społeczne, co wydaje mi się być charakterystyczne dla szwedzkiego kryminału (chociaż uczciwie przyznaję, że wydaję ten osąd wyłącznie na podstawie książek Henninga Mankella). Zresztą zmiany, jakie nastąpiły na Olandii od lat 70., kiedy zawiązuje się intryga, to także jeden z tematów książki. Zobacz także:
Artykuły
(63)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.10)
Wiek: 33 | Miejscowość: Olsztyn | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marcin Bobiński 22.09.2008 14:53
A dlaczego recenzja książki nie może być na czołówce?
Lucyna Rozlatowska 22.09.2008 14:38
Od kiedy recenzje książek umieszcza się na czołówce? Czy tylko recenzje redaktorów?
54. gala "Grammy Awards". Gdzie zobaczyć ją na żywo?
(odsłon: +1775)