Może właśnie takie podejście przyczyniło się do tak słabej frekwencji. Jednak gdy patrzymy przez białoruski pryzmat, na władzę głos oddało 120 proc. ludności. Śmieszne, straszne - zastanawiające.
W 2006 roku obywatele Europy, mogli zobaczyć jak propagandą i fałszerstwem, Łukaszenko zdobywa władzę. Można nawet zamienić słowo "zdobywa", na "przedłuża". Dla wielu zwykłych mieszkańców Białorusi, nie było innego kandydata jak Aleksander Łukaszenko, zwany potocznie Baćką (ojciec narodu).
Opozycja wyborów za prawdziwe nie uznała. OBWE także. Ja się do tego przyłączam. W mojej głowie rodzi się pytanie: co dalej z tą Białorusią? Czy Łukaszenka wytrwa w kolejnych wyborach? Czy w końcu Białorusini się obudzą z tego sowiecko-dyktatorskiego snu? Tu nie pomogą pojedyncze wyjścia na demonstracje, kiedy w głowach zwykłych ludzi, jest ta mentalność.Zobacz także:
Artykuły
(36)
Galerie
(33)
Średnia ocen
(4.59)
Wiek: 29 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Dokumentalista. Fotograf. Wschodniofil. http://danieluk.net
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Katarzyna Pucek 30.09.2008 13:11
gbyby wiedzieli, z czym wiążą się reformy, to chyba by chcieli, ale to tego potrzeba jest duuuużo edukacji i zmiana mentalności, wtedy wiedzieliby, z nie muszą za mertturęcałowaćłukaszenki po nogach, bo należy im sie jak psu buda!
+ za trudny temat
Cezary Krysztofiak 30.09.2008 11:27
No właśnie. Może nie chcą zmian. Dlaczego to my akurat mamy wiedzieć lepiej czego Białorusini mają pragnąć i jaką mają mieć mentalność. Ostatni niepokoi mnie, że o demokracji i jej wprowadzaniu mówi się tak jak o socjalizmie w połowie ubiegłego stulecia. Ustrój i droga jedynie słuszna. Ja już raz niestety musiałem w tym uczestniczyć. Kiedyś podbijano narody w imię chrystianizacji, niewolono w imię socjalizmu i równości społecznej. Aktualnie najeżdża się zbrojnie w imię wolności i demokracji.
Stefania Najsarek 29.09.2008 19:44
+) Podzielam zdanie Mariki.
Niestety, to długi proces.
Marika Przybył 29.09.2008 19:38
No właśnie. Robercie, cały problem polega na tym, że z dużą dozą prawdopodobieństwa uznać można, iż przy wolnych wyborach, także wygrałby Łukaszenka. Białorusini nie są gotowi na zmiany. Podobnie zresztą, jak Ukraińcy (zwłaszcza ci 'wschodni'), którzy do dziś nie mogą się pogodzić z panującym stanem rzeczy. Tak samo jak i gro Rosjan.
Najpierw społeczeństwo musi dojrzeć, później mówić możemy o demokracji. A do tego jeszcze długa, długa droga...
Plus za tekst.
Autor usunął profil 29.09.2008 18:28
Ja się zastanawiam co by było jakby przeprowadzili prawdziwe wolne wybory( wiem wiem, to political fiction) , pewnie też by łukaszenka wygrał