Facebook Google+ Twitter

7. Przegląd Filmów Wartościowych „Po co mi religia?”

W siódmej edycji przeglądu, która odbędzie się w dniach 17-21 XI w warszawskim kinie Świt widzowie zobaczą filmy, które oscylować będą wokół pytania o miejsce i rolę religii we współczesnym świecie, głównie zachodnim.

Kolejnemu, siódmemu już Przeglądowi Filmów Wartościowych w Warszawie przyświeca przewrotne nieco pytanie „Po co mi religia?”. Przegląd od lat pokazuje i promuje filmy o wysokich walorach artystycznych, moralnych czy religijnych, unikając jednak zawężenia ich do jakiejś jednej religii czy doktryny. Sonduje raczej za pomocą filmów duchowe oblicze człowieka współczesnego. Chce pokazać jego lęki i nadzieje, rozpacz i smutek, ale i nagłe eksplozje dobra i miłości. Filmy bowiem, podobnie jak świat, który nas otacza nie są jednoznaczne, proste w interpretacji, nie oferują łatwych rozwiązań. Bez osobistego trudu podjęcia wewnętrznej rozmowy z filmem może pozostać on dla nas niemy, niedostępny. Przeglądowi patronują od lat słowa Andrieja Tarkowskiego, iż „Artyści powinni przygotować nasze dusze do percepcji i recepcji dobra”. Dziś trudno o dosłowną realizację słów rosyjskiego mistrza kina, dobro lubi się bowiem w naszych czasach ukrywać, a reżyserzy starają się eksplorować raczej ciemne strony natury ludzkiej, co może być wyrazem ich zagubienia i chaosu, ale i próby przebicia się poprzez to, co mroczne i złe do tego, co dobre, ale głęboko skryte. Religia i poszukiwania duchowe są wyraźnie obecne we współczesnych filmach i to w całej palecie barw, od skrajnego ateizmu i agnostycyzmu, przez wątpienie do nieśmiałych pytań o istnienie Boga, a raczej wołanie o Jego istnienie.
Współczesne społeczeństwa zachodnie odznaczają się różnym stopniem sekularyzacji. To bowiem, iż religia straciła swój wpływ na tak zwany świecki świat Zachodu zgodnie przyjmowane jest dziś przez socjologów religii. Zjawisko sekularyzacji nie oznacza jednak całkowitego wymierania religii, ale raczej jej transformacje na poziomie indywidualnym, świadczy o tym odrzucenie narzucanej przez władze kościelne dogmatycznej religii i coraz częstsze użycie terminu „duchowość”. Oznacza to, iż sama jednostka tworzy swoją własną religię i jej rytuały, które mają pomóc jej znaleźć orientację w życiu. Dlatego też coraz częściej pada pytanie: „Po co mi religia?”.
W siódmej edycji przeglądu, która odbędzie się w dniach 17-21 XI w warszawskim kinie Świt widzowie zobaczą filmy, które oscylować będą wokół pytania o miejsce i rolę religii we współczesnym świecie, głównie zachodnim. W programie przeglądu znajdą się filmy, które niektórym mogą wydać się antyreligijne, wrogie wszelkiemu sacrum jak „Droga krzyżowa” Dietricha Brüggemanna, „Raj: Wiara” Urlicha Seidla czy „Lourdes” Jessici Hausner. Wśród filmów znajdziemy też wspaniałą „Elenę” Andreja Zwiagincewa, która pokazuje znamienne przesunięcia w rosyjskiej religijności czy znakomitego „Fanatyka” Henry Beana, który ukazuje, jak niewielka jest różnica między fanatyczną wiarą i niewiarą. „Tlen” Iwana Wyrypajewa to z kolei wyrapowany dekalog nowego pokolenia, które wciąż pyta o sens życia i miłości. Całości obrazu religii w filmie współczesnym dopełnią film „Ludzie Boga” Xaviera Beauvoisa oraz „Gunnar szuka Boga” Gunnara Jensena. Przegląd zakończy film „Hadjewich” Bruno Dumonta, reżysera, który w każdym swym filmie dotyka problemu religii i duchowości. Dumont podkreśla, iż ateizm nie daje człowiekowi szczęścia, gdyż jest w nim naturalny głód sakralności, potrzeba odkrycia wyższego poziomu rzeczywistości. Współczesny człowiek może tego uczynić poprzez instytucjonalne religie, które wręcz utrudniają mu tę drogę, przesłaniając i zawłaszczając sacrum. Dumont uważa, iż skoro religia i Kościół przywłaszczyły sobie życie duchowe, trzeba je odzyskać, wprowadzić w świat laicki, czyli w świat sztuki. Chce wskazać drogę ludziom, w tym niewierzącym, iż sacrum jest możliwe do osiągnięcia nawet, jeśli nie wierzą w Boga.
Wszystkie filmy poprzedzone zostaną krótką prelekcją, a przed filmem „Hadjewich” dojdzie do debaty podsumowującej obraz religii w filmie współczesnym z udziałem zaproszonych ekspertów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

/Dumont podkreśla, iż ateizm nie daje człowiekowi szczęścia, gdyż jest w nim naturalny głód sakralności, potrzeba odkrycia wyższego poziomu rzeczywistości./

Ot, paradoks.
Zatem nie-ateizm szczęście daje, choć szczęście doczesne to "matematyczne zero" wobec szczęścia wiecznego.
Hmm, człek to jednak zachłanne stworzenie jest ... Chce wziąć całość! ;)


/...potrzeba odkrycia wyższego poziomu rzeczywistości/

No i odkrywają. Na klęczkach, w pozycji lotosu, przy okrągłym stoliku. Jakkolwiek. Wspomagając się płynami, gazami i ciałami stałymi ;)


A tak nieco poważniej ( troszeczkę): życie jest religią! I "całe szczęście" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.