Facebook Google+ Twitter

7. Przegląd Filmu Rosyjskiego "KinoRosja" w kinie Świt

Różne oblicza kinematografii rosyjskiej, jednej z najprężniej rozwijających się kinematografii światowych będzie można zobaczyć już od połowy lutego w warszawskim kinie Świt, gdzie ruszy 7. Przegląd Nowego Filmu Rosyjskiego „KinoRosja”.

 / Fot. Paweł SkyOd czasu rozpadu Związku Radzieckiego kino rosyjskie szuka swej nowej tożsamości, nowego języka i tematów, które w najbardziej wiarygodny sposób opisywałyby życie mieszkańców Rosji. Poszukiwania te idą w dwóch głównych kierunkach, z jednej strony mamy próbę powrotu do mitu mocarstwowego, co wyraża się w filmach pokazujących wielką historię Rosji, a szczególnie jaj zasługi w czasie II wojny światowej. Klasycznym przykładem takiego filmu będzie pokazywany w ramach przeglądu film wielkiego Nikity Michałkowa „Spaleni słońcem: Cytadela”. Kontynuacja genialnych „Spalonych słońcem” to megaprodukcja, na którą sowicie łożyło państwo rosyjskie za główny cel mająca ukazanie bohaterskiej postawy Rosjan w czasie wojny, sugerując jednoznacznie, iż jedynie wartości patriotyczne i prawosławne mogą stać się rdzeniem, z którego wyrastać może współczesny naród rosyjski. Z drugiej strony znajdziemy filmy bezlitośnie pokazujące rozkład moralny rosyjskiego społeczeństwa, na który składają się wszechobecny alkoholizm, przemoc, uprzedmiotowienie człowieka i korupcja na wszystkich możliwych szczeblach władzy. Głównym reprezentantem tego nurtu był przedwcześnie zmarły Siergiej Bałabanow. Na przeglądzie w Świcie zobaczymy godnego reprezentanta tego kierunku - wybitny film Siergieja Łoznicy „Szczęście ty moje”. Film oparty w większej części na realnych wydarzeniach ukazuje porażający obraz życia w Rosji, życia pełnego przemocy, upokorzeń, rozpaczy i bezsensu. Łoznica, znakomity dokumentalista pokazuje nam wiernie koszmar życia w Rosji, który wydaje się nam, żyjącym w innym kręgu kulturowym obrazem zbyt strasznym, aby mógł być prawdziwy.
Choć mowa była o dwóch głównych nurtach w kinematografii rosyjskiej, to za sprawą Andrieja Zwiagincewa śmiało już możemy mówić o odradzaniu się w Rosji kina metafizycznego czy religijnego, którego niedościgłym mistrzem był Andrej Tarkowski. Zwiagincew, jego nieodrodny uczeń z siłą huraganu pojawił się w świecie filmowym za sprawą swego entuzjastycznie przyjętego „Powrotu”. Jego następny film „Wygnanie” podzielił krytyków, którzy chyba nieprzygotowani byli do odczytanie subtelnej symboliki filmu zakotwiczonej mocno w religii. Na przeglądzie zobaczymy jego trzeci film „Elena”, który odbiega znacznie formą od poprzednich, ale przekaz jego, choć podobny w treści, to w formie jest znacznie subtelniej przedstawiony, pozostawiając widzowi pole do interpretacji. „Elena” to bowiem próba ukazania najgłębszych źródeł ludzkich postaw, unikająca prostego tłumaczenia ich sytuacją społeczną. Niczym rasowy twórca rosyjski Zwiagincew zagląda nam w duszę szukając odpowiedzi na pytanie: kim jesteśmy? Kim jesteśmy, niezależnie od stanu naszego konta, pochodzenia czy pozycji społecznej. A odpowiedź reżysera jest ważna i dająca do myślenia. W podobnym duchu moralnego niepokoju utrzymany jest film młodego reżysera Siergieja Popogrebskiego „Proste sprawy”. Opowiadając o dylematach czterdziestoletniego lekarza reżyser kreśli obraz pewnego pokolenia i czasów, w których „proste sprawy” jak wierność, miłość i przyjaźń są mocno zaniedbane.
Całkiem inny, drapieżny, prześmiewczy, ocierający się o groteskę jest film „Grając ofiarę” Kiriłła Sieriebriennikow, pokazujący nam młodego rosyjskiego chłopaka, który „gra w życie”, to znaczy udaje tylko, że interesują go sprawy i ludzie, którzy go otaczają, a tak naprawdę skrajnie zagubiony i poplątany wewnętrznie nie może odnaleźć się w życiu. Gorzki obraz Sieriebriennikowa stanowi wyraźne oskarżenie pokolenia, które nie chce (a może nie może) wziąć odpowiedzialności za swoje życie, przez to nie jest zdolne do podjęcia żadnych ról społecznych.
Nie zabraknie też w czasie przeglądu w Świcie dobrej rozrywkowej produkcji, która niewiele ustępuje standardom hollywoodzkich filmów katastroficznych. „Metro” to najdroższa i zarazem najbardziej dochodowa rosyjska produkcja filmowa, trzymająca nas do początku do końca w ogromnym napięciu. Warto zwrócić też uwagę na film „Wysocki”, który jest udaną próbą przeniesienia na ekran nieśmiertelnej legendy Włodzimierza Wysockiego.
I na koniec film, którego obejrzenie jest dla kinomana czymś obowiązkowym, zwłaszcza że pojawiają się ostatnio głosy w mediach, iż komunizm jako idea był czymś całkiem godnym podziwu. Chodzi o jeden z najbardziej wstrząsających filmów w dziejach rosyjskiej, a może i światowej kinematografii – „Czekistę” Aleksandra Rogożkina. Film to nie nowy, ale z racji tego, iż jest praktycznie niedostępny tym bardziej należy skorzystać z szansy jego zobaczenia. To nie jest obraz miły w oglądaniu. Właściwie należy go odradzić widzom o słabszej wrażliwości, gdyż ilość zbrodni w jej najgorszym, systematycznym i bezdusznym wydaniu przekracza w „Czekiście” wszystkie dopuszczalne normy. O to chyba jednak Rogożkinowi chodziło, o pokazanie istoty rewolucji jako bezlitosnej maszyny do zabijania wrogów, a z czasem i swych własnych sympatyków. Nie ma w filmie wiele ideologii, jest tylko rutyna zabijania, zmęczenie bezsensowną przemocą. Film powstał na podstawach znakomitej książki Władimira Zazubrina „Drzazga” i z oczywistych względów nie został w Rosji dobrze przyjęty.
Stało się już tradycją w Świcie, że przed każdym filmem będzie można wysłuchać krótkiej prelekcji. – będzie tak i tym razem, a w roli prelegentów wystąpią Mikołaj Wojciechowski i Grzegorz Pieńkowski. W holu kina będzie zaś można oglądać wystawę plakatów filmowych.
Szczegóły na: http://www.dkswit.com.pl/kinorosja/
Bilety w cenie 10 zł.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.