Facebook Google+ Twitter

7. rocznica śmierci Marka Kotańskiego

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-08-19 19:27

Marek Kotański zmarł 19 sierpnia 2002 w wyniku rozległych obrażeń odniesionych w wypadku samochodowym. Mimo licznych kontrowersji pojawiających się obok jego nazwiska, prawdziwe świadectwo o tym, jakim człowiekiem był Marek, dały liczne tłumy, które uczestniczyły w jego pogrzebie.

 / Fot. PAP/Przemek WierzchowskiJako psycholog nie zawsze działał wg określonych norm i standardów. Zarzucano mu brak profesjonalizmu, jednak jego zdolność empatii przyczyniła się do stworzenia pierwszej placówki terapeutycznej, w której osoby dotknięte problemem narkomanii mogły wzajemnie się mobilizować i sobie pomagać. Monar oficjalnie zarejestrowany został w 1981 roku, jako organizacja pozarządowa. Jest placówką przede wszystkim przeciwdziałającą narkomani, jednak o pomoc mogą zwrócić się wszystkie osoby, które dotknęła ciężka sytuacja życiowa, np. AIDS.
Obecnie funkcja przewodniczącego Zarządu Głównego spoczywa na Jolancie Łazuga-Koczurkowskiej.

Narkomania jego drogą zawodową



Był to sukces, którego nikt się nie spodziewał. Jego misja kształtowała się na przestrzeni lat, jednak zawsze oparta była na niesieniu pomocy. Zaczynając od opieki nad sierotami i dziećmi z rodzin patologicznych, poprzez pracę wolontariacką w zakładzie dla alkoholików, skończywszy na pomocy narkomanom, która stała się jego drogą zawodową i przeznaczeniem.

Być może dlatego, iż uważał, że narkomania jest okrutnym stanem ciała i duszy, który nie pozwala odnaleźć się w współczesnym świecie. Panujące wówczas społeczne odrzucenie osób dotkniętych tym problemem i brak placówek potrafiących skutecznie leczyć, pozbawiały ludzi szansy na godne życie.

Marek poświęcił siebie, by pomóc właśnie tej grupie społecznej twierdząc, że nie jest ona winna swej choroby. Doskonale rozumiał ludzką naturę i słabości człowieka. Narkomanię rozpatrywał w kategoriach ucieczki od własnych zranień, lęków i nieprzystosowania do życia. Narkotyk jest dla takiego człowieka wówczas schronieniem. Po części odpowiedzialność zrzucał na społeczeństwo, które jest wrogie i niewrażliwe na bliźnich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 20.08.2009 06:04

Nigdy za nim nie przepadałem , nie wiem, może przerażały mnie problemy jakimi się zajmował, może moja świadomość musiała dojrzeć....teraz go cenię, nie dlatego, że umarł....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marka Kotańskiego poznałem wiele lat temu w Warszawie kiedy jeszcze główny punkt Monaru był na ul. Hożej. Potrafił być stanowczy i widać było, że zostawił wiele zdrowia realizując swoje projekty. Pokłony za prawdziwość i za to, że nie ugiął karku w najważniejszych momentach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

kto go znał może powiedzieć że widział miłość

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.