Pozycja materiału w rankingach:
Ryszard Kapuściński zapytany, w którym miejscu na świecie chciałby być obecnie, odpowiada, że cały świat jest fascynujący i że chciałby być wszędzie. Ciekawość to podstawowa cecha mistrza reportażu, który okazuje się także poetą

– Stan wojenny przerwał mój rytm jeżdżenie-pisanie, jeżdżenie-pisanie. Musiałem zająć się czymś, co wyszłoby poza tę rytmikę. Reportaż to jest opisywanie świata zewnętrznego, a poezja, pozwala odwrócić się człowiekowi do wewnątrz, spojrzeć w głąb siebie – mówi Ryszard Kapuściński.
W tym, że może czytać i pisać książki, dostrzega wielkie szczęście. Zdaje sobie sprawę z tego, że jest człowiekiem uprzywilejowanym, bowiem tak wielu ludzi na świecie jest pozbawionych możliwości obcowania literaturą.
– W XXI wieku jest wielu ludzi, którzy nie
umieją ani czytać ani pisać. Istnieją też kultury, w których nie pisze
się książek. Na przykład cywilizacje afrykańskie nie znają książek. Tam
literatura od wieków jest przekazywana w postaci mitów, które
przechodzą z pokolenia na pokolenie. Te cywilizacje mają też swoje
pieśni, które śpiewają z pamięci. My jesteśmy pozbawieni pamięci. Mamy
biblioteki, słowniki, Internet. A ludzkość istnieje przecież dzięki
pamięci. Nasze dzieci uczą się w szkole jednego, dwóch wierszy. W
Iranie spotkałem dziesięcioletniego chłopca, który był naganiaczem
pasażerów do autobusu. Kiedy wykonał już swoją pracę, a kierowca
ruszył, on usiadł z boku na schodach i coś mamrotał pod nosem do
siebie. Zapytałem kierowcy, co on mówi i okazało się, że chłopiec
recytuje całe strofy poezji z X wieku – opowiada Ryszard Kapuściński.
Nigdy nie spotkałby tego chłopca, gdyby nie podróże, które składają się
na życie reportera. Uważa je za ciężką pracę. Trzeba znosić trudy
podróży, przebywać czasem w niebezpiecznych warunkach. To bardzo
wyczerpuje fizycznie i emocjonalnie.
Jednak Ryszard Kapuściński,
który odwiedził ponad sto państw, nie zmieniłby tego sposobu życia na
żaden inny. Zapytany, w którym miejscu na świecie chciałby być obecnie,
odpowiada, że cały świat jest fascynujący i że chciałby być wszędzie,
bo wszędzie dzieje się tyle ciekawych rzeczy. W lecie planuje wyjechać
na Wyspy Pacyfiku i dotrzeć do miejsc, w których bywał słynny
antropolog z Krakowa Bronisław Malinowski.
– Było dwóch twórców reportażu. Pierwszy to był Herodot, o którym pisałem w „Podróżach z Herodotem”. Stworzył on tezę, że trzeba poznać świat, żeby poznać siebie. Drugim był Bronisław Malinowski. Wyemigrował z Polski w czasie pierwszej wojny światowej i rozbił swój namiot wśród ludu Wysp Pacyfiku. W ten sposób unaocznił swoją teorię badań terenowych, według której, żeby o czymś mówić, trzeba być na miejscu – mówi Ryszard Kapuściński, którego najbardziej obecnie zajmuje sprawa wielokulturowości i wieloreligijności na świecie.
Niebawem ukaże
się poruszająca ten problem książka, oparta na wykładzie wygłoszonym na
Uniwersytecie Jagiellońskim podczas odbierania przez mistrza reportażu
doktoratu honoris causa. Opowie w niej o zagrożeniach wynikających z
naszej nieumiejętności kontaktowania się z „Innym” – człowiekiem innej
rasy, innych przekonań, którego biali ludzie, których jest jedynie na
ziemi czternaście procent, będą musieli poznać i nawiązać z nim dialog,
jeżeli chcą utrzymać na naszej planecie pokój. Indianie w końcu schodzą
z chmur, a Ryszard Kapuściński jako przenikliwy obserwator dziejów
współczesnych zwraca na to naszą, skupioną wyłącznie na sobie, uwagę.
Zobacz także: