Pozycja materiału w rankingach:
Spece od reklamy powinni uczyć się fachu od producentów „Let's Dance” Mandaryny Wiśniewskiej. Pierwsza lekcja brzmi – "zakrywamy tak, żebyś miał świadomość, że to ty jesteś odkrywcą tego, co chcemy zareklamować".
Według zapowiedzi producentów, program ma pokazać, że każdego można nauczyć tańczyć (brawo za świetny pomysł), ale w samym programie, oprócz paru wygibasów, to ja tańca nie widziałem. Sam program był dziwnie zmontowany – żadnej akcji, napięcia ani myśli przewodniej. Muzyka swoje, tancerze swoje. W momencie, kiedy myślałem, że coś zaczyna się w końcu dziać (występ gwiazdy), ujrzałem napisy końcowe. Bardzo kiepski debiut.
Czy to było świadome wykorzystanie swego rodzaju "atraktora uwagi" (podobnie jak np. sterczące sutki w damskich manekinach na wystawach sklepowych), czy nowy wymiar product placementu – "zakrywamy, tak żebyś miał świadomość, że to ty jesteś odkrywcą tego, co chcemy zareklamować" – pozostawiam waszej ocenie. Zobacz także:
Artykuły
(2)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
kuurek_m 06.09.2006 12:36
Istnieje coś takiego jak Kodeks Dobrych Praktyk Wydawców Prasowych (jak lekko zniekształciłam nazwe to przepraszam) tyle,że jak sama nazwa wskazuje, odnosi sie tylko do rynku prasowego i powoli (bo to dosc świeża sprawa) reguluje prawnie kwestie m.in placementu, etyki dziennikarskiej, praw autorskich...Tyle,że w odniesieniu do TV to ma sie nijak do rzeczywistosci- ale może jest rozwiązanie-przełączyć stację lub po prostu wyłączyć tv.
katie 05.09.2006 22:56
kamila to polecam ci do pracy przyklad PP w "Nigdy w zyciu" i "Ja wam pokaze" - promuja tam namietnie soki z Marwita i radio Zet :)
kamila 31.08.2006 01:56
pytam się, bo piszę pracę o PP m.in. w oparciu o "Na Wspólnej"
kamila 31.08.2006 01:54
mediafun: o co chodzi z link24 w "na wspólnej"?
Autor usunął profil 21.08.2006 06:27
Ogólnie chyba cały Polsat trafi na wartości... Piął się jakoś tam w górę, a teraz na łeb na szyję ;-P
rz. 20.08.2006 23:21
No cóż, kultura i sport stają się ozdobą dla promowania produktu. Chociaż użycie słowa 'kultura' w odniesieniu do Mandaryny jest mocno przesadzone, ale nie zmienia to faktu, że proceder ten nasila się w niezbezpiecznie dużym tempie.
Maciej Budzich 20.08.2006 21:43
a pamietacie nabijanie się z product placementu w Truman Show? Podam jeszcze jeden przykład polsatowego product placementu - w filmie "pierwsza miłość" główni aktorzy siedzą przy stole, jedzą obiad, nagle mąż mówi do żony:
- kochanie - zrobiłaś dziś świetnego kurczaka
- to nie moja zasługa, kochanie, to zasługa nowego sosu Uncle Bens - śródziemnomorskiego
tak było, poważnie, i przez dalszą część sceny słoik z sosem stał tle,
przykładów jest więcej (link24 w "na wspólnej" itp) Product placement ma to to siebie, że trzeba go używać bardzo, bardzo rozważnie, widz, szczególnie młody, mający pojęcie o różnych chwytach marketingowych, bez problemu wyłapie ściemę, z łatwo może sie zdarzyć tak, że na pomysł pójdzie kupa kasy a produkt zostanie ośmieszony.
Z obowiązku ( :-))MediaFuna szukałem tego sosu zaraz po emisji filmu - smak śródziemnomorski przypominam - ale w ciągu kilku tygodni nie mogłem go znaleźc na pólkach sklepowych
Monika Sieniawska 20.08.2006 21:06
Nie jest to pierwszy przypadek product placement związany z osobą Mandaryny. W jednym z jej teledysków pokazana jest pewna herbatka, co było celowym zabiegiem marketingowym.
Andrzej Zaranek 20.08.2006 21:03
Brawo:) - podzielam wszystkie uwagi. Zmusiłem się do obejrzenia tego programu i powiem jedno: żenada.
Co zaś do reklamy na dresie kopacza piłki noznej. Jeden z moich znajomych (sprawozdawca sportowy) dostał od przedstawiciela koncernu tytoniowego 200 dolarów za wypowiedzenie w trakcie transmisji z meczu nazwy papierosów. Zrobił to w taki oto sposób: źle kopnięta piłka trafiła w reklamę z napisem .... (tu nazwa papierosów). W programie z Mandaryną ktoś też się pomylił!
Na cętce źrenicy i w obiektywie: owady i bezkręgowce (2)
(odsłon: +160)