Pozycja materiału w rankingach:
Pielgrzymowanie przez wieki zmieniało swój charakter, formę, a także - wraz z upływem czasu - cel. Ciekawe, po co pielgrzymujemy w XXI wieku. Czy motywy wędrówki na Jasną Górę różnią się od tych z poprzednich epok? Jak bardzo?
Od dawien dawna...
W dzisiejszych czasach przemierzanie tysięcy kilometrów do świętych miejsc, może być okraszone pięknem znakomitych krajobrazów. Biura wycieczkowe oferują istny kalejdoskop ofert pielgrzymkowych. Do wyboru, do koloru: Jerozolima, Lourdes, Sankt Petersburg, Fatima, Medjugorje, czy też Watykan i Rzym. Nie sposób sobie wyobrazić, by nie zatrzymać się na chwilę, podziwiając piękno miast, obiektów związanych z historią Europy, a przy tym miejscami świadczącymi niewątpliwie o Chwale Bożej.
Trochę inaczej wyglądała sprawa Tomasza (25 lat) z Poznania. - Pierwsza pielgrzymka? Pamiętam jak dziś! To było sześć lat temu. Moja mama była ciężko chora, miała raka piersi. Wtedy zawarłem taki mały pakt z Bogiem. Moja mama wyzdrowieje - pójdę do Częstochowy. I parę dni później mojej mamie zaczęło się poprawiać, a ja chcąc, nie chcąc, musiałem iść.
Powodów pielgrzymowania jest tysiące. „Prosiłem o siły na następny rok”, „Czułam, że muszę umocnić swoją wiarę”, „Musiałam zmienić coś w swoim życiu. Pielgrzymka pokazała mi właśnie, w czym te zmiany mają się objawić”, „Chciałem udowodnić mojej ukochanej babci, że dojdę!” – to nieliczne wypowiedzi tegorocznych pielgrzymów, z którymi miałam okazję rozmawiać. Zobacz także:
Artykuły
(5)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 21 | Miejscowość: Częstochowa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
Monika Kremblewska 27.08.2008 15:55
właśnie jestem po mojej jublileuszowej dziesiątej pielgrzymce i dla mnie co roku jest to inne doświadczenie na które czekam przez cały rok. Rzeczywiście nie nazwała bym tego paktem z Bogiem a raczej próbą sprawdzenia siebie i swojej wiary zarazem. Ci wszyscy ludzie którzy przemierzają tysiace kilometrów pragną Bogu i Maryi po prostu podziękować za to co dobre ale i złe, mają nadzieję że Bóg będzie razem z nimi przez kolejne lata. Gdy dochodzi się do domu "naszej" Matki to nie czuję się bólu ani zmęczenia, jest się po prostu szczęśliwym, ten trud jest wart odnalezienia w Tych oczach matczynego ciepła.
Zgadzam się że na pielgrzymkę idą również ludzie którzy uważają to tylko za zabawę, ale tak było zawsze, więc nie powinno się przez tę garstkę ludzi widzieć pielgrzymów tylko w złym świetle. Zrozumcie że ta droga to nie tylko modlitwa ale wyzwanie dla siebie samych.
Olga jestem z Ciebie dumna! :* Trzymaj tak dalej a za rok sama na pielgrzymkę, wtedy zobaczysz jak to wygląda od środka.
Mateusz Kornas 18.08.2008 15:27
Mimo, że długi tekst, bardzo fajnie się czytało.
Fajnie, ze wpadłaś na pomysł, by przybliżyć to zjawisko.
Niedociągnięcia muszą być, żeby mieć z czego wyciągać wnioski.
Olga Stachowicz 17.08.2008 23:12
niestety nie od razu Kraków zbudowali. dopiero zaczynam pisać, więc niekoniecznie musi mi się wszystko udawać. Po drugie nie chcę każdemu dogodzić, będę się cieszyć, jeżeli trafi do kogoś moje przesłanie tego tekstu, a wiem, że do niektórych trafiło :) pozdrawiam.
Klara Maj 17.08.2008 23:00
jeju Marek, jaki jesteś niedowiarek;]
daleko zajdziesz!:)
olg, wyciągasz pochopne wnioski. Moja wiara nie ma tu nic do rzeczy, bo tak się składa, że jestem i wierząca i praktykująca;]
po prostu twój tekst jest dla mnie nieprzekonujący, zaś to co się czuje, pisze się na blogach, w jakichś tekstach dziennikarskich warto pokusić się o jakąś szerszą diagnozę zjawiska.
Olga Stachowicz 17.08.2008 21:59
Klaro, sugerujesz, że lansuję tu pewne przekonanie... Napisałam, co czuję. Rozmawiałam z tymi ludźmi, byłam blisko i rzeczywiście było w nich coś niesamowitego, co chciałam w jakiś sposób wszystkim nam przybliżyć. Tego nie da się po prostu opisać. Uważam, że nie jest to artykuł, który każe i namawia do wiary, bo to nie o to chodzi. Każdy podejmuje suwerenne decyzje, Ty sama odpowiadasz za siebie i jeśli Ciebie do tytułowego "paktu z Bogiem" nie ciągnie, nikt nie ma Ci za złe. Niektórzy dzięki temu odnajdują sens życia i to jest właśnie według mnie piękne. :)
Marek Bonarski 17.08.2008 19:55
Klara, do tego żebym Ci uwierzył w taką opinię "na słowo" jeszcze długa droga, na razie zostaję przy swoim zdaniu :)
Autor usunął profil 17.08.2008 17:20
Oczywiście swego rodzaju pakty z Bogiem są złą rzeczą. Za to modlitwa, prośba - to jak najbardziej rzecz słuszna. Myślę że większość ludzi idze jednak z prośbą, a nie z paktem. Tylko czasem gdy to się opisuję może wyglądać odwrotnie.
Ja byłem raz na pielgrzymce. I rzeczywiście jest to świetny czas. Czas na przemyślenia, modlitwę, poznanie świata od tej innej strony. Ktoś tu dość ironicznie pisał o poznaniu sensu swojej egzystencji. Ja nie widzę w tym nic dziwnego że ludzie ją tam na nowo odnajdują. Jest bardzo dużo czasu na przemyślenie swojej drogi życia i poprowadzeniu jej na nowo.
Piotr Drzewiecki 17.08.2008 17:15
Bardzo dobry tekst (+). A o pielgrzymowaniu powiem krótko - pozytywnie uzależnia i jak się skończy, z niecierpliwością czekasz na kolejny rok, by wyruszyć na pątniczy szlak:) i tak ma wiele osób które znam:)
Marek Bonarski 17.08.2008 15:33
Aha, co do "grafomana Coelho" to nie czytałem nic z jego książek, ale nie lubię takich kategorycznych nie popartych żadnymi sensownymi argumentami tekstów. Więc w tym małym kawałku Klary nie poprę :)
Google uczciło urodziny twórcy syntezatora. Zagraj na Moogu
(odsłon: +2504)