Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > „Sen Kasandry”, czyli co wieszczy Woody Allen?

Pozycja materiału w rankingach:

37048 miejsce

Dział: Kino i TV

Ocena: 50pkt

Oceń:

„Sen Kasandry”, czyli co wieszczy Woody Allen?


Na ekrany wszedł właśnie najnowszy film kultowego, można chyba powiedzieć, reżysera z Manhattanu Woodego Allena pt.” Sen Kasandry“. Zdania krytyków o tym filmie, jakie wyczytałam z różnych czasopism i portali, są podzielone.

http://flickr.com/photos/alan-light/2399051630/ / Fot. Alan LightOd entuzjazmu zagorzałych "allenowców", poprzez wstrzemięźliwość w pochwałach i krytyce, do wyrazu skrajnego niezadowolenia z najnowszego dokonania niegdysiejszego męża Mii Farrow.

Mnie się podoba wszystko, co nakręci Allen. Jedne filmy są oczywiście słabsze, inne lepsze, ale lubię to, co je wszystkie łączy, i komedie, i dramaty: mianowicie pozorny rozziew między traktowaniem życia, świata, ludzi, siebie na poważnie a dystansem do tych wszystkich wymienionych spraw. Jest zawsze o sprawach istotnych, ale zawsze w sposób strącający te pomnikowe problemy z piedestału. Wychodzi albo śmiesznie według zamierzeń reżysera, albo dramatycznie, ale nawet, jeśli dramatycznie, to i tak bywa komicznie. Na tym polega niepodrabialny urok filmów Allena.

"Sen Kasandry" jest drugim po „Wszystko gra” dramatem nakręconym nie na Manhattanie, lecz w Londynie. Znowu jest o kwestii zbrodni, winy i kary, czyli o sprawach, które nas, przeciętnych poczciwców nie dotyczą.
Ale Allen pokazuje, że takie nasze błogie o tym przekonanie jest mylne, nieprawdziwe. Jakby chciał mówić za Szymborską, że tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Bohaterowie tego filmu dwaj bracia Terry (mój ulubiony, tu znakomity Colin Farrell) i Ian (Ewan McGregor) też są poczciwcami, są zwyczajni. Co prawda jeden jest nałogowym hazardzistą a drugi blagierem, który uaktywnia się szczególnie wobec pięknych kobiet z pańskimi zachciankami, ale zasadniczo tymi poczciwcami są, a przynajmniej tak im się do pewnego momentu wydaje, tak jak każdemu z nas zresztą.

Nadchodzi jednak moment, kiedy piętrzą się im problemy, jeden popada w niebotyczne długi, drugi nakłamał nowej ukochanej o imponujących inwestycjach, podczas gdy na co dzień sprawuje funkcje pomagacza w rodzinnym, kulejącym interesie restauracyjnym. Nagle pojawia się charakterystyczna dla filmów Allena figura, niczym deus ex machina, tu bogaty wujek z Ameryki, który czasem wspomaga siostrzeńców drobną pomocą. Tym razem jednak wobec ich wygórowanych oczekiwań finansowych on też zwraca się do nich z prośbą o przysługę za przysługę. Bracia dostają zlecenie na zamordowanie człowieka, który zagraża interesom wujka.

Zawiedzie się oczywiście ten, kto będzie szukał w tym filmie nadętej powagi rodem ze „Zbrodni i kary” Dostojewskiego, kto będzie oczekiwał napłynięcia nań z ekranu miazmatów zgnilizny moralnej bohaterów. Bo przygotowujący zbrodnię bracia są w tym działaniu tragicznie śmieszni. Całe ich miotanie się z problemem zabicia bogu ducha winnego człowieka nie jest pełne grozy i złowieszczej ciszy, jest śmieszne. I to jest właśnie najgorsze.

Pomysł zabicia człowieka jest nie tylko niewiarygodnie śmieszny, ale głupi zarazem. Bohater pyta drugiego, jak szybko będzie w stanie wystrugać(!) pistolety do zabicia niewygodnego wspólnika mitycznego wuja. Zlecenie zbrodni odbywa się w charakterystycznej aurze absurdu, w strugach deszczu pod wierzbą. Wujek do tego gestykuluje i szybko mówi jak Allen grający w swoich filmach. W kluczowych momentach „Sen Kasandry” przypomina mi działania bohaterów „Tajemnicy morderstwa na Manhattanie” z Diane Keaton i W. Allenem, ten sam powiew absurdu wobec problemu zbrodni.

Ostatecznie bracia zlecenie wykonują, nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał i wydawałoby się, że wszystko będzie dobrze, ale dobrze nie jest. Każdego z braci ogarniają inne emocje w związku z tym, co zrobili, a czego robić nie musieli. Jeden przechodzi nad tym do porządku dziennego i jak twierdzi patrzy w przyszłość, drugi popada w szaleństwo.

Śmieszne i straszne są ich dialogi na temat tego, co zrobili, emocji z tym związanych. Są koturnowe jak z greckich tragedii, zupełnie nie licują z ich codziennością, wykształceniem, sposobem , w jaki są w stanie opisywać świat i emocje. Znać w tym fascynacje Allena grecką tragedią firmowana przez Eurypidesa. Często zresztą ten motyw przewija się w filmach nowojorskiego reżysera.

Kiedy wychodzę z kina zawsze odpytuję siebie czy czas spędzony na oglądaniu jakiegoś filmu był stracony czy też mnie jakoś uposażył. Mogę powiedzieć, że czas poświęcony temu filmowi stracony na pewno nie był. W momentach śmiechu powiało grozą. Głównie na skutek niewiedzy na temat spraw podstawowych, najważniejszych, własnych możliwości, własnych granic, ich przekraczalności. I oczywiście odwieczne pytania, czy warunki na tyle kształtują człowieka, że jest gotów on na zdeptanie wszystkiego, w co dotąd wierzył i co uważał za słuszne i niepodważalne, jak choćby zasadę o nietykalności cudzego życia.
Boję się takich pytań, boję się weryfikacji odpowiedzi na nie jeszcze bardziej i Allen w lekkostrawny, momentami zabawny, momentami dramatyczny sposób to widzowi uświadamia.
Klara Maj OFFline profil autora

Autor: Klara Maj

Napisz do autora

Artykuły (13) Galerie (8) Średnia ocen (4.61)

Wiek: 36 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: cokolwiek się nie napisze, albo pomyśli, jest to głupie, tylko, że kiedy się to pisze albo myśli, to się o tym nie wie.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

528 miejsce

Komentarze: 28

Sortuj komentarze:

Tomasz Kowalski 28.04.2008 21:41

Ocena: Ocena pozytywna 15 Ocena negatywna 15

Nie twierdzę, że film był zły. Zresztą, gdzieżbym śmiał. W końcu Allen zna się na kinie lepiej ode mnie :) Mówię tylko, że warto cokolwiek wiedzieć o tej tragedii, nim się ją obejrzy. Skutek zaprezentowanego przeze mnie niepoważnego podejścia (czyli idę na Allena i nie wiem nic więcej) to zdołowanie przez parę godzin potem. Na biletach powinno się drukować ostrzeżenia :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 28.04.2008 21:37

Ocena: Ocena pozytywna 13 Ocena negatywna 12

ginko, nie wyobrażam sobie Allena w Hollywood, zresztą, w NY też jakoś go mniej chętnie widzą, skoro kręci filmy w Londynie;/ i zgadzam sie, jest moralistą, ten film jest moralitetem.
a za plus dziekuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

zofia nowak 28.04.2008 21:31

Ocena: Ocena pozytywna 19 Ocena negatywna 15

Tez nie znam jeszcze filmu. Tez cenię rezysera. Recenzja ciekawa, wnikliwa, a jednak nie zagaduje filmu. Recenzja osobista, co idzie na plus. Dla mnie W. Allen jest wspólczesnym moralista, absurdalnosc jego filmow nigdy nie przeobraza sie w nihilizm i miałka głupote hollywoodzkich produkcji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 28.04.2008 21:18

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 13

Tomek, zgodzę się:)
ale ja jestem entuzjastką:)
muszę powiedzieć, że we Wszystko gra duzy kaliber wypalił lżej:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Kowalski 28.04.2008 21:13

Ocena: Ocena pozytywna 16 Ocena negatywna 15

Jego gęstość przekroczyła próg krytyczny i znaczenia zaczęły się skraplać na moim czole :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 28.04.2008 21:05

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 12

Jagna, jesteś allenowcem?:)
ja też idę na wszystko, co on nakręci, tak, że:D

Tomek, we Wszystko gra też się nie pojawił a film wgniótł mnie w fotel. I wg mnie ten film nie jest mroczny, jest niejednoznaczny, jest gęsty od znaczeń.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Kowalski 28.04.2008 20:54

Ocena: Ocena pozytywna 11 Ocena negatywna 28

Klara, dzięki za tę recenzję. To jest lektura obowiązkowa, bo na ten film trzeba iść wiedząc, co się czyni :) Ja poszedłem na film, a obejrzałem grecką tragedię. Po dziesięciu pierwszych minutach, gdy akcja wciąż zawęźlała się i spiętrzała, po prostu czułem, że wszyscy czekaliśmy aż pojawi się Allen i dalej wszystko pójdzie choćby tak, jak w Scoop. A tu drzwi się otwierają i wchodzi nie ten wujek, którego się spodziewaliśmy. Potem było już coraz mroczniej. I nie pomogło nawet nerwowo odśmiane "struganie" pistoletów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Dąbrowska 28.04.2008 20:27

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 13

To jest pierwsza recenzja jaką przeczytałam o tym filmie i nawet jakbys go obsmarowała od dołu do góry to i tak bym na niego prędzej czy później poszła. Po tej relacji pójdę prędzej niż później;-)
Obyś postawionym w ostatnim akapicie pytaniom nigdy nie musiała stawić czoła
+

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.