Pozycja materiału w rankingach:
Na ekrany wszedł właśnie najnowszy film kultowego, można chyba powiedzieć, reżysera z Manhattanu Woodego Allena pt.” Sen Kasandry“. Zdania krytyków o tym filmie, jakie wyczytałam z różnych czasopism i portali, są podzielone.
Od entuzjazmu zagorzałych "allenowców", poprzez wstrzemięźliwość w pochwałach i krytyce, do wyrazu skrajnego niezadowolenia z najnowszego dokonania niegdysiejszego męża Mii Farrow.Zobacz także:
Artykuły
(13)
Galerie
(8)
Średnia ocen
(4.61)
Wiek: 36 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: cokolwiek się nie napisze, albo pomyśli, jest to głupie, tylko, że kiedy się to pisze albo myśli, to się o tym nie wie.
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
Tomasz Kowalski 28.04.2008 21:41
Nie twierdzę, że film był zły. Zresztą, gdzieżbym śmiał. W końcu Allen zna się na kinie lepiej ode mnie :) Mówię tylko, że warto cokolwiek wiedzieć o tej tragedii, nim się ją obejrzy. Skutek zaprezentowanego przeze mnie niepoważnego podejścia (czyli idę na Allena i nie wiem nic więcej) to zdołowanie przez parę godzin potem. Na biletach powinno się drukować ostrzeżenia :)
zofia nowak 28.04.2008 21:31
Tez nie znam jeszcze filmu. Tez cenię rezysera. Recenzja ciekawa, wnikliwa, a jednak nie zagaduje filmu. Recenzja osobista, co idzie na plus. Dla mnie W. Allen jest wspólczesnym moralista, absurdalnosc jego filmow nigdy nie przeobraza sie w nihilizm i miałka głupote hollywoodzkich produkcji.
Tomasz Kowalski 28.04.2008 21:13
Jego gęstość przekroczyła próg krytyczny i znaczenia zaczęły się skraplać na moim czole :)
Tomasz Kowalski 28.04.2008 20:54
Klara, dzięki za tę recenzję. To jest lektura obowiązkowa, bo na ten film trzeba iść wiedząc, co się czyni :) Ja poszedłem na film, a obejrzałem grecką tragedię. Po dziesięciu pierwszych minutach, gdy akcja wciąż zawęźlała się i spiętrzała, po prostu czułem, że wszyscy czekaliśmy aż pojawi się Allen i dalej wszystko pójdzie choćby tak, jak w Scoop. A tu drzwi się otwierają i wchodzi nie ten wujek, którego się spodziewaliśmy. Potem było już coraz mroczniej. I nie pomogło nawet nerwowo odśmiane "struganie" pistoletów...
Agnieszka Dąbrowska 28.04.2008 20:27
To jest pierwsza recenzja jaką przeczytałam o tym filmie i nawet jakbys go obsmarowała od dołu do góry to i tak bym na niego prędzej czy później poszła. Po tej relacji pójdę prędzej niż później;-)
Obyś postawionym w ostatnim akapicie pytaniom nigdy nie musiała stawić czoła
+
Majowa książka za recenzję. Skusisz się?
(odsłon: +399)