Pozycja materiału w rankingach:
We wtorek 11 stycznia w Teatrze Wielkim w Warszawie odbyła się premiera monumentalnego dzieła Hectora Berlioza. Zrealizowane z wielkim rozmachem widowisko sceniczne to kusząca propozycja nie tylko dla miłośników opery.
Nie ma przesady w nazywaniu premiery „Trojan” w reżyserii Carlusa Padrissy wydarzeniem artystycznym. Rozmach tej realizacji uprawnia nawet do określania jej mianem teatralnej superprodukcji. Tak wielkich rozmiarów dzieła muzyczne w równie awangardowych inscenizacjach zwykle prezentowane są na festiwalach operowych. Efekt międzynarodowej współpracy mamy zaś okazję obejrzeć w Warszawie.
Dydona Anny Lubańskiej z kolei, władcza lecz serdeczna dla swych poddanych, to postać, której psychologiczna głębia przejawia się w eksponowaniu bogactwa ludzkich uczuć. Pełnię kunsztu wokalnego wybitna polska artystka ukazuje wówczas, gdy majestatycznie tronuje zawieszona w powietrzu wysoko nad sceną. We wszystkich jednak obrazach, w których ukazuje się widowni, Anna Lubańska z ogromnym wyczuciem maluje głosem zmienne muzyczne nastroje. Jej Dydona jest więc prawdziwie romantyczna w miłości, liryczna w scenie rozważań o śmierci, hieratyczna, gdy wstępuje na stos, niezmiennie zaś zachwycająca w pełnym spokoju i elegancji śpiewie. Zobacz także:
Artykuły
(123)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.18)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Lubię czytać, lubię pisać ;-)
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
KINGa 17.01.2011 19:18
To miało być moje preludium do miłości do Opery i fiasko... totalna porażka. Jestem zawiedziona. Trudna muzyka Berlioza wymaga pięknej choreografii. Głosami wykonawców nie jestem zachwycona (być może złe nagłośnienie). Co prawda mój młody wiek nie w pełni upoważnia mnie do ostrej krytyki, ale żeby nie to, że w mojej rodzinie często słucham muzyki poważnej oraz pięknych głosów wyszłam z Opery z uczuciem niedosytu -a może przesytu czegoś dziwnego. Gdybym nie przerabiała Iliady i nie uczyła się o starożytnym świecie pewnie pogubiłabym się totalnie szczytem wszystkiego był wyskakujący z obszernej tuniki Elvis. Być może autorzy choreografii chcieli zdołować całą ludzkość o ponownej zagładzie i to im się udało ale nie tędy droga do młodego widza i słuchacza. Młodzi ludzie też kochają pięknoNatępnym absurdem było wojska starożytne uzbrojone w laptopy- penie autorzy chcieli coś przekazać ale to pomyłka absurdNastępną pomyłką było składanie na grobie samochodziku z XXI wieku jestem zdołowana zmęczona wściekła na choreografa myślę że będzie się podobać wyłącznie snobom bez własnego zdania
eva ś. 17.01.2011 11:35
Do Pani Agnieszki Filipek.Jeżeli chce Pani zainteresować nastolatkę operą to proponuję zacząć od baletu.
Przedstawienia baletowe są przepiękne."Romeo i Julia'',Bajadera'',"Oniegin" to nie tylko wspaniałe przygotowanie baletu przez Pana Pastora,ale także piękna muzyka wspaniałego Sergiusza Prokofiewa,Minkusa i Czajkowskiego.Publiczność baletów to w połowie młodzież.
eva ś. 17.01.2011 11:20
Szczerze?-nie mogłam w żaden sposób połączyć historii starożytnej Troi ze scenografią.Nie wiem dlaczego Kasandra wjechała na wózku inwalidzkim,by za chwilę z kaleki przemienić się w kobietę energiczną z dredami na głwie?.Mogłaby zamiast na wózku zjechać na scenę na rurze i zatańczyć!Trojanki przed zbiorowym samobóstwem mogłyby stoczć walkę np.w basenie z kisielem.? Wszystko byłoby dopuszczalne.Gdyby scenografię wykorzystano do musicalu opartego na "Eneidzie",to nie miałabym nic przeciwko temu,ale operę Hectora Berlioza zostawmy w spokoju.O doskonałych artystach jak A.Gergałov,S.Brunet czy A.Lubańska pochwały napisali nie tacy jak ja,ale o doskonałym przygotowaniu chóru przez Pana Bogdana Golę pisze się mniej.Chór,wielkie brawa,bo był świetny!.Myślę,że opera może być przedstawiona w drugim półroczu,więc kto ma zamiar się wybrać powinien się zastanowić czy chce zobaczyć wizję starożytnych Trojan w kosmicznej inscenizacji.Przedstawienie trwa 4,5h.
Agnieszka Filipek 17.01.2011 10:46
Polecam miałam przyjemność być i bardzo mi się podobało historia wpleciona w przyszłość.Byłam z 16-latką, której próbuję zaszczepić miłość do opery i chyba się małymi kroczkami udaje, szczególnie cenne były napisy, oprawa muzyczna i efekty świetlne.Super proszę się nie przerażać czasem jaki zajmuje opera- szybko upłynie.
Daria . 12.01.2011 22:28
Witam,
z niecierpliwością czekałam na pierwsze recenzje.
Wczorajszy wieczór spędziłam właśnie w naszej operze.
Gratuluję śpiewakom i orkiestrze,a także wszystkim, którzy
poświęcili mnóstwo swojej pracy przygotowując przedstawienie.
Czuję się jednak zażenowana brakiem wizji reżyserskiej, okropnymi kostiumami,
choreografią i inscenizacją.
Strona plastyczna przedstawienia niewiele miała wspólnego z nowoczesnością,
a raczej był to nieudany powrót do kubizmu. G. Lucas powinien zastrzec postaci ( które są już ikonami), które wykreował,
bo są one wykorzystywane BEZ CELU i co gorsza SENSU.
pozdrawiam / to był smutny wieczór
Stefania Najsarek 12.01.2011 12:11
Czytając tak świetnie zrecenzowane przedstawienie, z tym większym żalem rozstaję się z myślą,
że i ja miałam (?) szansę je obejrzeć.
eva ś. 12.01.2011 10:34
Recenzja nie dotyczy premiery.Jest tylko wstępem do tego co zobaczę i usłyszę w czwartek.Może autor napisze coś o premierze,jeżeli na niej był.
Majowa książka za recenzję. Skusisz się?
(odsłon: +399)