Pozycja materiału w rankingach:
Te słowa Harveya Milka obrazują wagę najnowszego filmu „Obywatel Milk” w reżyserii Gusa van Santa. Nominowany do Oskara obraz to biograficzna opowieść o życiu i działalności społecznej homoseksualnego polityka.
Zdjęcia do filmu powstały, głównie w San Francisco, tam też w latach 80. rozgrywa się akcja biograficznej opowieści. Oparty na faktach obraz przypomina postać niezwykłą – Harveya Milka. Homoseksualnego aktywistę społecznego, działacza i polityka na rzecz praw dla gejów i lesbijek oraz wszystkich tych osób, które były w jakiś sposób prześladowane czy piętnowane przez władze. Obecne Milk uważany jest za jednego z największych męczenników amerykańskiego ruchu homoseksualistów. Głównie ze względu na to, iż był on pierwszym powołanym na urząd politykiem o innej orientacji seksualnej, ale również dlatego, że oddał się absolutnie walce o ideały wolności, równouprawnienia i tolerancji w Stanach. Milk w 1978 roku został zastrzelony przez konserwatywnego polityka opozycji.
Film van Santa to prawdziwa perełka na rynku filmowym i jeden z głównych kandydatów do złotej statuetki Oskara. Reżyser tworzy dzieło kompletne, praktycznie bez najmniejszego błędu. Bo jedynym zauważonym są nieodpowiednie do czasu pudełka filmów do aparatów w sklepie, który prowadził główny bohater. Dzieło amerykańskiego twórcy możemy śmiało zaliczyć do najważniejszych wydarzeń filmowych ostatniego roku. „Obywatel Milk” jest obrazem świetnym i wciąż aktualnym tematycznie, doskonale zrealizowanym oraz ze świetną obsadą i grą aktorską.
Tolerancja i prawa homoseksualistów to idea, o którą walczył Milk. A właściwie sam polityk nazwałby to inaczej. Bowiem jak usłyszymy w filmie, grana przez Seana Penna postać nie walczy o idee, a o życie, normalne życie zwykłych ludzi. Ich prawa i tolerancję bez względu na różnorodność. Choć Milk osiągnął w Stanach bardzo dużo zmieniając między innymi zapisy w prawie, to podobna postać przydałaby się w wielu współczesnych krajach, w tym w Polsce. W wielu państwach i społeczeństwach ludzie o odmiennych orientacjach seksualnych wciąż są negowani, poniżani, prześladowani. Wciąż każe się im chować do szafy, zabrania się im miłości i normalności.
Reżyser stawia więc głośno zasadnicze pytania. Kto i jakim prawem może decydować o ludzkiej wolności, prawie do miłości i jej formie. Czy heteroseksualiści, popierani w filmie i rzeczywistości przez kościół, naprawdę kierują się prawem boskim prześladując wszelką odmienność? Kto daje im takie prawa? A jeśli to Bóg – to czy usprawiedliwia popełniane przez nich zbrodnie, zabójstwa? Jak długo homoseksualiści będą musieli walczyć o swoją godność , równość i tolerancje? Czy światowe społeczeństwa pozbędą się kiedyś stereotypów i zaakceptują różnorodność, doceniając jej zalety a nie szukając wyłącznie wad? Czym różni się nazizm wobec Żydów od fanatycznych konserwatystów wobec gejów i lesbijek? Takich pytań można zadawać całe multum. Dlatego tak ważne jest, aby ten film obejrzeli zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy wartości wyznawanych przez Milka. Zobacz także:
Artykuły
(133)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.81)
Wiek: 24 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
Lucyna Rozlatowska 12.02.2009 13:52
Trudno nie używać pozytywnie nacechowanych epitetów w stosunku do tego świetnego filmu. W pełni zgadzam się z entuzjastyczną recenzją Marka - "Obywatel Milk" to naprawdę dobre kino. Natomiast w tej recenzji moim zdaniem jest zbyt dużo o samej kwestii walki z nietolerancją, a zbyt mało o samym filmie.
Autor usunął profil 01.02.2009 22:25
Mam przyjemność (już drugi raz w ogóle) zgodzić się powyższym komentarzem autorstwa Klary Maj. Naładowanie recenzji dużą ilością przymiotników wartościujących pozytywnie nie jest przekonujące.
Majowa książka za recenzję. Skusisz się?
(odsłon: +399)