Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Społeczeństwo > „Życie wymaga wysiłku, a jego unikanie jest błędem"
249 miejsce

Dział: Społeczeństwo

Ocena: 26pkt

Oceń:

Autor usunął profil

„Życie wymaga wysiłku, a jego unikanie jest błędem"


Jak pogodzić się z tragicznym losem? Jak przejść przez życie, kiedy świat staje nam naprzeciw? Takie pytania wiele lat temu zadawał sobie Mieczysław Staniak - bohater mojego reportażu i autor tytułowej sentencji.

Bohater reportażu w swojej pracowni. / Fot. Piotr GrabowskiStary polski magnetofon Unitry, wyprodukowany jeszcze w latach siedemdziesiątych, to jedna z cenniejszych rzeczy pana Mieczysława Staniaka. Dziś dzieciaki śmiałyby się widząc, jak ktoś używa takiego starocia. Lecz był on świadkiem tysięcy rozmów. Jego szpule przewinęły kilometry taśm a mikrofon nagrywał głosy ludzi, mówiących z całego świata.

Kiedy wzrok zawodzi, słuch staje się najważniejszym zmysłem. Jemu przede wszystkim należy zaufać. Pan Mieczysław Staniak nauczył się żyć bez wzroku. Pomaga sobie tym starym magnetofonem. Nauczył się dzięki niemu kilku języków, skończył studia, był na stypendium we Francji, a także napisał setki artykułów.
Oczy stracił gdy miał szesnaście lat. Teraz ma sześćdziesiąt. Przez te czterdzieści cztery lata doświadczył więcej, niż tuzin widzących. Czemu więc oczy innych często go nie dostrzegają?

Najpierw przestali go zauważać, gdy stał się niewidomy. Jako chłopiec marzył o byciu żołnierzem – pilotem, a może saperem? Chodził z kolegami do parku koło dworca PKP w Pabianicach szukać resztek broni z czasów wojny. Gdy znaleźli pocisk jeden z chłopców zostawał, by go rozbroić. Reszta obserwowała z daleka. Ta ostrożność sprawiła, że gdy jeden z pocisków wybuchł ucierpiał tylko Mietek.

Uratowała go zima i grube ubrania. Wybuch zerwał z niego całą odzież. Na zawsze zabrał wzrok oraz lewą dłoń i palce u prawej, poszarpał tors i twarz. Przytomności nie stracił, więc słyszał, gdy lekarz mówił do kogoś w karetce, że do rana nie wytrzyma. Nie dając żadnej nadziei pozszywali go tak, jak do trumny. On jednak wytrzymał do rana i do nocy, do kolejnego dnia, kolejnego tygodnia. Po miesiącu kość w źle zszytej ręce przebiła skórę. Upłynął zbyt krótki czas od ostatniej narkozy, więc rękę amputowano na znieczuleniu miejscowym.

Potem była rehabilitacja w Warszawie. Pierwszy duży sukces – zapięcie guzika; drugi – wyjście na ulicę. Nauczył się radzić sobie z podstawowymi czynnościami życiowymi. Nauczył się także posługiwać białą laską.
Gdy wrócił do Pabianic w szkole już go nie chcieli. Po co niewidomemu szkoła, „może lepiej robić szczotki niż się uczyć?” – to zdanie dyrektora pamięta do dziś. Kolegów też już nie miał.

Pojechał więc z ojcem do Warszawy. Przyjął go osobisty sekretarz Władysława Gomułki. Poskutkowało. Mógł się teraz uczyć. To nic, że szkoła była w Łodzi. To nic, że dojazd tramwajem zajmował półtorej godziny. Był znów jak inni. Chodził na lekcje, zdawał klasówki. Pomagali mu nie tylko nauczyciele, ale i koledzy. Przeprowadził się bliżej szkoły. Maturę zdał z wyróżnieniem.

Zobacz także:

Piotr Grabowski OFFline profil autora

Autor: Piotr Grabowski

Napisz do autora

Artykuły (1) Galerie (0) Średnia ocen (4.33)

Wiek: 29 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska

101 miejsce

Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

Magdalena Wróbel 27.01.2009 14:37

Ocena: Ocena pozytywna 61 Ocena negatywna 54

wielki plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hanna W 18.01.2009 18:54

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 58

plus za pokazanie ze można walczyć z przeciwnościami losu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bogdan Miklusz 18.01.2009 17:25

Ocena: Ocena pozytywna 64 Ocena negatywna 53

interesujący tekst!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Sobal 07.12.2008 09:09

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 56

+ Panie Piotrze, gratuluję pięknego debiutu. Wchodząc do tego dziennikarskiego domu w24 pokazujesz, żeś jest człowiekiem wrażliwym na ludzkie nieszczęście i pomoc człowiekowi nie jest Ci obca. Budzi to szacunek. Potrafisz też spojrzeć na sprawy rzeczowo, bez babskiej egzaltacji i bez nadmiernego rozgadania. To dobrze prognozuje na przyszłość.
Ludzkie losy są dla dziennikarza smaczną pożywką. Można się nią nasycić ze smakiem, ale też można ją przetrawić nieumiejętnie i ból wywołać u siebie i u innych. Dlatego śmiem twierdzić, że tylko wrażliwy człowiek powinien być dziennikarzem, aby jego praca pożytek przynosiła innym, a nie tylko zmartwienia i różne kłopoty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.