Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14935 miejsce

„Moskwa Wieczorem” w Zielonej Górze

Wczorajszego wieczora w ogródku pod zielonogórskim ratuszem rozbrzmiewały rosyjskie ballady i romanse w wykonaniu tutejszego barda - Macieja Wróblewskiego. Dla miłośników utworów Wertyńskiego, Okudżawy, Biczewskiej była to nie lada gratka.

Przed koncertem / Fot. Jola Paczkowska- Czy tu będą występować artyści z Moskwy? - dopytywał się pewien staruszek, kiedy bard stroił jeszcze instrumenty. Był zawiedziony. Niepotrzebnie. Wydaje się, że Maciej Wróblewski jest mało znany nawet zielonogórzanom. A szkoda. Ci, którzy mieli okazję usłyszeć artystę pierwszy raz, z pewnością będą teraz dopytywali o jego kolejne koncerty. Bo artysta w śpiewanie i grę wkłada całe swoje serce, oczarowując słuchających, przenosząc ich w całkiem inny, tęskny świat, w którym nikt się nie spieszy, wszyscy mają czas. Świat… gdzieś za Bajkałem?

Maciej Wróblewski jako uczeń Technikum Leśnego w Rzepinie w 1971 na Festiwalu Piosenki Radzieckiej wyśpiewał II nagrodę (I nagroda przypadła Wiesławie Kubickej, a III - Izabeli Schütz (Trojanowskiej). W latach 70. występował z Partitą, Aurą i Alicją Majewską. Śpiewał w wielu krajach - w Europie oraz Azji, a także na Kubie.

Bard Maciej Wróblewski ze swoim dość nietypowym instrumentem / Fot. Jola PaczkowskaZielonogórzanie mają przyjemność słuchać Macieja Wróblewskiego przy okazji licznych imprez kulturalnych odbywających się w mieście. W czerwcu br. podczas Koncertu Laureata dawnego Festiwalu w ramach reaktywowanego w tym roku (pod nieco zmienioną nazwą) Festiwalu Piosenki Rosyjskiej. Wcześniej - jako jednej z gwiazd wieczoru - podczas Festiwalu im. Anny German Tańczące Eurydyki.

Podczas rosyjskiej biesiady bard zagrał i zaśpiewał romanse cygańskie, swoje ballady i utwory Wertyńskiego, Okudżawy, Biczewskiej. Usłyszeliśmy m. in. kozacką dumkę „Ataman”, rosyjską pieśń ludową „Odnozwuczno griemit kołokolczik” (Monotonnie brzmią dzwonki uprzęży), „Oczi cziornyje”, „Wieczernij dzwon”. „Bradiaga” (Włóczęga) była oczywiście śpiewana chóralnie.

Specjały rosyjskiej kuchni / Fot. Jola PaczkowskaKrótkie przerwy Maciej Wróblewski okraszał dowcipami o Gruzinach, opowieściami o zwyczajach i ciekawych spotkaniach z naszymi sąsiadami zza wschodniej granicy. Widzowie przybyli do ogródka ratuszowego wysłuchali także nagrań znanych twórców rosyjskich, obejrzeli slajdy i filmy. Mieli okazję spróbować specjałów kuchni rosyjskiej i napić się herbaty z prawdziwego samowara.



Na koniec wybrzmiał - wydaje się, że także jak credo życiowe zielonogórskiego barda - „Mój czarny człowiek” Włodzimierza Wysockiego:

„Przed Stwórcą stanę z podniesionym czołem,
do ukrywania nie mam nic a nic,
dobrze czy źle, ale swój wóz ciągnąłem
i żyłem tak, jak się powinno żyć.
Rozróżniam też, co święte, a co podłe -
przynajmniej w to mnie wyposażył Bóg,
i jedną mam, lecz za to prostą drogę,
i nie chcę szukać żadnych innych dróg”.

Widownia, w ten piękny, ciepły wieczór, w doskonałej atmosferze, nie wyrażała zgody na zakończenie występu. Na bis usłyszała „Trzy miłości” Okudżawy i pieśń Cyganów mołdawskich w oryginale - „Pasza Muro”- za którą w 1971 artysta otrzymał nagrodę na zielonogórskim Festiwalu.



Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+) Ponadczasowe, piękne utwory; żałuję że nie mogłam wysłuchać ich na żywo w tak pięknej scenerii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie byłem..., a szkoda... (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij