Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Dział: Opinie

Ocena: 0pkt

Oceń:

Masłowska jest ZOMO


Telewizja publiczna powoli zamienia się w propagadnową kronikę poczynań niezłomnego Jarosława i jego świty. Oglądajmy póki czas!

Ostatnio dowiedzieliśmy się, że mamy w kraju zasadniczo dwa rodzaje telewizji: jedna charakteryzuje się tym, że chce obalić miłościwie nam panujący rząd Pan Premiera Jarosława Kaczyńskiego (czyli – cytując słowa złotoustego trybuna – „stoi po stronie ZOMO”), druga wręcz przeciwnie („stoi tu, gdzie MY stoimy”). Podział ten pokrywa się z podziałem na telewizję prywatną i państwową. Wszystko jest jasne i wyraźne. Z jednej strony reżimowe, szlachetne medium, zatrudniające ludzi kierujących się dekalogiem wzniosłych pobudek – z drugiej pazerni „prywaciarze”, byli agenci, którzy swą pokrętną kazuistyką pragną udowodnić, że diabeł jest jeszcze straszniejszy niż go „Gazeta Wyborcza” namalowała.

Jako wzorowy obywatel zacząłem częściej oglądać telewizję publiczną, bo nie chcę, żeby odwetowcy mącili mi w głowie swoimi kłamliwymi tezami o upadku wolności, tolerancji i zdrowego rozsądku. Nie dam sobie narzucić wizji świata pewnego „ruskiego agenta”, który „tak kreował informacje, żeby siły dobra, siły patriotyczne, zawsze wychodziły na oszołomów, a siły lewicy postkomunistycznej i liberalne zawsze wychodziły na te rozsądne”. O nie! Ja chcę stać po stronie sił dobra! Dlatego jeszcze dziś kategorycznie zażądam od operatora mojej kablówki, żeby odciął mi te wszystkie wywrotowe TVN-y i Polsaty! Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczę na zakup płyt pewnych niezwykle ciekawych wykonawców, których lansuje TV Trwam. Niech sobie wyznawcy szatana słuchają Gosi Da Luxe, ja wybieram Eleni!

Czego jeszcze nauczyła mnie Telewizja Publiczna? Ano ostatnio dowiedziałem się, że jakaśtam Masłowska Dorota dostała jakąśtam Nike i że ani Masłowska, ani Nike, nie powinny mącić mi w głowie, bo to wszystko sponsorowane jest przez różową (you know what I mean) „Gazetę Wyborczą”. Bo niby o czym pisze ta Masłowska! O mediach, o popkulturowy stworach piekielnych, o komercji wstrętnej, o nieudanym życiu nieudanych ludzi, którzy gonią za sławą i kasą. A co – ta Masłowska niby lepsza? Taka popularna i jeszcze czek na 100 tysięcy dostała! Od Michnika rzecz jasna. A przecież cała ta jej, pożal się Boże, literatura to o niczym jest. Wartości tam żadnych nie znajdziesz. Masłowska jest ZOMO, Witkowski jest homo. Diabeł diabła diabłem pogania i z normalnych ludzi się śmieje.

Dowiedziałem się też, że Miłosz to też tak naprawdę wcale po stronie dobra nie stał. Ponoć był on „kieszonkowym wieszczem Wyborczej”. No tak, przecież ci z „Wyborczej” to kieszonkowcy – ukradli nam wieszcza i jak jakąś kukiełkę zaczęli światu pokazywać. Że też ten Miłosz dał się tak tym ludziom zmanewrować. Wstyd!

A rzekome „taśmy prawdy”? Jakiej „prawdy”, ja się pytam? Przecież to wszystko sfingowane było! Przecież to normalne, że się ludziom stanowiska proponuje w rządzie. A że takim ludziom i w taki sposób? No cóż, demokratycznie wybrany rząd ma prawo robić co chce, więc i pertraktować może z kim chce. Ja się na tym znać nie muszę, ufam – na pewno ci ludzie wiedzą, co czynią.

Z tych nowych, fajnych programów TVP jeszcze mi się taki jeden podoba, który jest teraz emitowany zamiast wywiadów tej okropnej Olejnik. Taka ładna pani prowadzi, różnych ciekawych ludzi zaprasza, rozmawia z nimi kulturalnie bardzo w bardzo ciekawej scenografii. Ta scenografia kojarzy mi się z obrazem Salvadora Dali – takie rozlane zegary tam widać dziwne. Myślę sobie, że te zegary to tak specjalnie rozlane po to, żeby dać widzowi wrażenie, że czas się zatrzymał, że tak już zawsze będzie w telewizji. Prorządowo, patriotycznie, wzniośle. Ja to się z tego cieszę. Tylko czekam, kiedy w tej nowej telewizji pojawi się taki nowy, rozrywkowy talk-show, który poprowadzi pan Pospieszalski (bardzo przystojny, lecz prorodzinny) i spyta jakąś przypadkowo wybraną panią z publiczności, jaką piosenkę najbardziej chciałaby usłyszeć. A ta pani odpowie: „Ja to najchętniej piosenkę pana Kurskiego o Polsce chciałabym usłyszeć”. „A to się znakomicie składa, bo mamy akurat pana Kurskiego w studio” odpowie prowadzący. I wtedy wyjdzie pan Kurski i – na tle rozlanych zegarów – zacznie nam śpiewać. I ta chwila będzie trwać, trwać i trwać...

Zobacz także:

Kuba Wandachowicz OFFline profil autora

Autor: Kuba Wandachowicz

Napisz do autora

Artykuły (38) Galerie (0) Średnia ocen (4.36)

Wiek: 62 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska

O mnie: Muzyk zespołów Cool Kids of Death i NOT. Kompozytor, autor tekstów. Felietonista, eseista, recenzent muzyczny. Absolwent filozofii na UŁ (specjalność: filozofia współczesna).

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 3

Sortuj komentarze:

Andrzej Albiniak 22.11.2006 00:55

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 39

Tekst świetny, tylko szkoda, że oberwała też Masłowska, bo ją bardzo lubię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kuba Wandachowicz 12.10.2006 18:19

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 32

Ja już dawno rozbiłem lustro :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zbigniew Kowalewski 11.10.2006 22:03

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 33

Masz Pan rację i nie masz jej... trochę. Bo tak naprawdę diabeł tkwi w szczegółach. Ani to nie jest takie proste w wykonaniu, ani tak oczywiste w rzetelnej ocenie. Zgadzam się z każdą ognistą reakcją na każde łajdactwo, jakie dzieje się wokoło nas, a na które nie mamy wpływu. Chodzi mi jednak o to, żeby nie rozdawać ciosów na ślepo, bo można rozbić lustro.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.