Facebook Google+ Twitter

8.Warszawski Festiwal Filmów o Tematyce Żydowskiej. Refleksje po pierwszym dniu

We wtorek rozpoczął się 8. Warszawski Festiwal Filmów o Tematyce Żydowskiej. Pierwszym filmem w programie był dokument "Bracia Warner". Niestety technika zawiodła i projekcję o pionierach kinematografii komercyjnej zakończono przed czasem.

Bracia Warner - Oficjalny plakat / Fot. www.imdb.comOpowieść o emigrantach z Polski, którzy w USA stworzyli jedną z największych wytwórni filmowych XIX wieku, Warner Bros, może zaciekawić. 80-minutowa projekcja, przerywana niestety kilkakrotnie, jak podkreślił jeden z organizatorów, z powodu kiepskiej jakości taśmy filmowej, przybliża widza do poznania historii rodziny Warner (pierwotnie Eichelbaum), która zaczynając od przysłowiowego zera, zbudowała imperium medialne. Ostatnie minuty, jeśli nie odbiegają od reszty, również są zapewne interesujące, choć to da się dopiero stwierdzić na dodatkowym seansie, którzy twórcy festiwalu obiecali zorganizować.

Dokument pozwala przekonać się, jak wygląda tzw. "amerykański sen", czyli droga od pucybuta do milionera. Pomijając szczegóły, które warto samemu zobaczyć i usłyszeć, z pewnością można stwierdzić, że sukces nie był usłany różami. Przemysł filmowy, w pierwszych trzydziestu latach zeszłego stulecia, dopiero rozwijał się i nie było pewne, czy studio nagle nie zbankrutuje, gdyby choć jedna chybiona produkcja nie znalazła widowni. Braciom Warner udawało się praktycznie od początku, choć pierwszy projektor kupili, sprzedając rodzinny majątek. Można spuentować to tak, że ryzyko opłaca się, a kto nie ryzykuje, ten nie je.

Ajami - Oficjalny plakat / Fot. www.imdb.comPo przystawce, nadszedł czas na film otwarcia, czyli Ajami (czyt. Adżami).
Projekcję poprzedziło słowo wstępu Daniela Strehlau, dyrektora Festiwalu oraz przedstawienie jury Warsaw Jewish Film Festival 2010: Małgorzaty Zajączkowskiej (przewodniczącej) oraz Agaty Gogołkiewicz, Pini Schatza z Izraela i nieobecnego jeszcze Fakhri Hamada z Palestyny, który ma przybyć w środę. Na projekcji obecni byli m. in. przedstawiciele ambasady Izraela w Polsce.

Fabuła tej produkcji została osadzona w Ajami, dzielnicy Tel-Awiwu - Jafy, choć ze
względu na ukazane starcia dwóch różnych kultur, w tym przypadku Arabów i Żydów, mogłaby
się rozgrywać wszędzie na świecie, gdzie dochodzi do konfliktów lokalnych (choć może i
zakrojonych na szerszą skalę), na tle etnicznym. Przejmujący obraz życia w strachu o dzień
jutrzejszy, w obawie o siebie lub najbliższych, trochę przygnębia. Jest to z pewnością kino,
które pozostawia ślad w odbiorcy i refleksję o bardzo kruchym ludzkim bycie. Nigdy nie
wiadomo, czy zbiegi okoliczności, które w filmie zostały przedstawione jako czynniki, które
kreują akcję, nie przytrafią się komukolwiek na drugim krańcu planety.

Ajami da się opisać, jako próbę ukazania konfliktów między nacjami, mówiącymi językiem hebrajskim i arabskim z perspektywy rodziny, jako podstawowej jednostki społecznej. Przez większość filmu widz obserwuje to co się dzieje oczyma młodych ludzi, którzy wkraczają w dorosłość zbyt szybko, a z pewnością, zbyt brutalnie. Zło, które czai się w ciemnościach, nagle wkracza w domowe pielesze i wręcz wyrywa dzieci z opieki mamy i taty. Pozostaje tylko ufać, że nasze życie i jego przebieg nie jest dziełem przypadku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Adam
  • Adam
  • 24.11.2010 12:40

Może dlatego artyści powinni tworzyć dzieła muzyczne, filmowe, inne, które będą temat różnorodności kultur rozpowszechniać, może niekoniecznie drogą mass mediów, ale np. przez festiwale.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Piotr Wierzbicki
  • Piotr Wierzbicki
  • 24.11.2010 10:17

Zbyt mało tematyki w środkach masowego przekazu o ścieraniu się i wzajemnym przenikaniu obyczajów różnych kultur.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.