Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178142 miejsce

A fe! - czyli rzecz o PKP

Prawie każdego dnia opuszczam moje mniejsze miasto, by dostać się do większego, gdzie studiuję. Podróż zajmuje mi około 30 minut. Na pierwszy rzut oka - sielanka. Tylko dlaczego żaden z pasażerów się nie cieszy?

Pociągi są przepełnione i nie zawsze podróż przebiega w komfortowych warunkach. Fot. Tomasz Borówka Dziennik Zachodni"Grupa PKP powstała w roku 2001 w wyniku procesu restrukturyzacji przedsiębiorstwa państwowego Polskie Koleje Państwowe". Zainteresowało mnie słowo "restrukturyzacja", bo z tego co mi wiadomo, oznacza to przebudowę "na lepsze". Żeby było bardziej fachowo wspomogę się Wikipedią, która owe hasło tłumaczy tak: "celowa przebudowa infrastruktury, zatrudnienia lub sposobu zarządzania przedsiębiorstwem, mająca na celu wprowadzenie nowoczesnych technologii i unowocześnieniu lub usprawnieniu produkcji". Hmmm... Ponieważ po dłuższym zastanowieniu plusów nie znalazłam opiszę, w jakich barwach widzi siebie PKP. Otóż: jest jednym z największych polskich pracodawców (zatrudnia około 125 tysięcy osób), jest czwartą co do wielkości koleją europejską oraz jest reprezentowana we wszystkich międzynarodowych organizacjach kolejowych. Ja jednak posłużę się zasadą "jak cię widzą, tak cię piszą" i opowiem wam o mojej codziennej przygodzie z PKP.

Kilka historyjek spod kasowego okienka

Rożne dziwne historie mają miejsce każdego dnia... Nie wspomnę już o tej, gdy sprawdzałam, o której odjeżdża mój pociąg na stronie internetowej, po czym na dworcu okazało się, że taki pociąg nie istnieje... Najciekawsze są jednak historyjki spod kasowego okna.

Wczoraj byłam świadkiem takiej konwersacji: "Chciałbym wymienić bilet na pociąg pośpieszny, na pociąg osobowy" – mówi trochę nieśmiały młody chłopak. "Ale nie może Pan wymienić biletu na pociąg pospieszny" – z wymuszonym uśmiechem odpowiada pani przy okienku. "Robiłem tak wiele razy" – odpowiada zniecierpliwiony chłopak. Po dłuższym zastanowieniu i parokrotnym obejrzeniu biletu, pani przy okienku odpowiada: "Ale wie Pan, że straci Pan 10 procent z sumy, którą Panu oddam?". "Wiem" – odpowiada chłopak. I zaczyna się cały procedura – drukowanie, pisanie, pieczętowanie, spinanie etc. I proszę ile może zdziałać znajomość przysługującego nam prawa – szczególnie pod okienkiem kasowym...

Sama miałam okazję przebyć parę konwersacji z przemiłymi "paniami z okienka" – choć nie byłam równie stanowcza jak kolega wymieniony wyżej. Za to dowiedziałam się, że jadąc do Kołobrzegu, że jeżeli w trakcie podróży mam przesiadkę, muszę kupić dwa osobne bilety. "Dlaczego?" – pytam. Odpowiedź okazuje się prosta – ponieważ połowę drogi przebywam pociągiem pośpiesznym, drugą połowę natomiast pociągiem pośpiesznym z tzw. "miejscówką". Owa "miejscówka" cały czas pozostaje dla mnie tajemnicą.

Pewnego razu, kupując dwa bilety z miejscówką, otrzymałam miejsca w tym samym wagonie, tyle że w innych przedziałach (co ciekawe w moim przedziale były wolne 4 miejsca przez całą podróż!). Jednak pani z okienka wyjątkowo niemiłym głosem poinformowała mnie, że w tym pociągu zostały tylko pojedyncze miejsca, w dodatku rozsiane po różnych przedziałach... Niedawno nie pozwolono mi także dokupić miejscówki do mojego biletu miesięcznego, ponieważ pociąg, którym chciałam jechać należał do spółki PKP Intercity, a mój bilet "zezwala" mi jedynie, na podróżowanie pociągami PKP Przewozy Regionalne.

Trochę o samym dworcu i pociągach

Jaki jest polski dworzec – każdy wie – obskurny. W Poznaniu przepełniony jest kioskami, kawiarniami, barami szybkiej obsługi, co ciekawe – jest też apteka, drogeria, sklep spożywczy, sklepik z pamiątkami, a nawet księgarnia. Niewątpliwie są to pewnego rodzaju "udogodnienia" dla podróżujących. Nie przysłonią one jednak szarych ścian, żebraków i pijaków (najczęściej to jedni i ci sami) oraz nie zamaskują tego obrzydliwego zapachu moczu na każdym peronie.

Niestety, niewiele lepiej jest w samym pociągu. Nie wspomnę już o braku papieru, mydła i wody w toaletach... Znów przytoczę historyjkę – wsiadam wczoraj do pociągu (z "miejscówką"). Myślę sobie: "ale śmierdzi kiełbasą". Znajduję moje miejsce, otwieram drzwi przedziału, a tam co? Starsze małżeństwo trzyma w rękach wspomniane kiełbasy i dyskutuje o walorach ich smaku...! Co gorsze,
gdy pociąg ruszył, zamknęli okno! Po chwili (gdy już zjedli kiełbasy) poczułam nowy, żrący zapach. Obracam głowę i aż trudno uwierzyć, spotyka mnie większe nieszczęście – starszy pan zdjął buty (żeby przybliżyć zapach, który wypełnił przedział dodam, że małżeństwo pałaszując kiełbasy wspomniało, że jadzie już od 6 godzin). Wiem, że trudno winić za to PKP, ale niestety każdy pociąg kojarzy mi się z brzydkim zapachem, jeżeli nie z pociągowej toalety, to od pasażera, który zapomniał użyć dezodorantu przed wielogodzinną podróżą...

Cóż... jak jest każdy widzi (i czuje). Z klamerką na nosie (w związku z rosnącą temperaturą powietrza) i przymkniętym jednym okiem, pozostaje mi zaakceptować warunki podróży takimi, jakie są... Tylko nadal nie rozumiem, skąd im się wzięła ta "restrukturyzacja".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Jan Kowalski
  • Jan Kowalski
  • 12.01.2011 18:15

Zgadzam się z poniższą wypowiedzią. Sam byłem świadkiem takiego zdarzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna Nowak
  • Anna Nowak
  • 06.01.2011 18:29

Dziwne że wini Pani PKP za obskurne przystanki skoro to pasażerowie sami je niszczą. Odnasząc się do wspomnianych miejscówek to wstyd mówić studentce, że nie wie co one oznaczają. Główną winę za brud i brak mydła w toaletach najczęściej ponosi młodzież, która dewastuje je. I proszę bezmyślnie nie winić o wszystko PKP.

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż..bo niema się z czego zapewne cieszyć pkp jest fe......jak piszesz księżniczko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo za teskt. Zapraszam do przeczytania mojego dawnego bloga PERON2.BLOX.PL
Tam opisywałem codziennie podsłuchane w pociagach rozmowy. Opróćz tego kilkadziesiat historyjek, rozmów, sytuacji z czasów gdy codziennie jeździłem pociagiem na uczelnie i dworce weszły mi w krew.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.04.2007 12:44

Zawsze na wspomnienie o polskiej kolei żelaznej staje mi przed oczami ubikacja na stacji kolejowej w Sobótce. Co prawda to chyba wąskotorówka była, ale też kolej. Kto był upalnego lata w tej ubikacji, ten zdaje sobie sprawę z potrzebą walki z przenoszącymi choroby muchami w biednych krajach Afryki.:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cala prawda i tylko prawda, ktora moge potwierdzic po 3 latach korzystania codziennie z uslug PKP

Komentarz został ukrytyrozwiń

akcja wsparta, adres przesłałam dalej, do moich znajomych-życzę powodzenia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Z przykrością stwierdzam Miłko, ze artykuł jest bardzo prawdziwy. Gdańsk ma piękny dworzec, prawdziwie piękny, tyle, że na nim potwornie cuchnie. Myślałam, że gorzej już nie może być. Otóż może. Parę dni temu stałam chwil parę na peronie Dworca Centralnego w stolicy. A fe! :(
A tak przy okazji, może zechcesz wesprzeć akcję: Powiedz TAK - Tak Autokuszetce Krajowej - zachęcam :) http://www.petycje.pl/2158

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.